TSUE zdecydował w sprawie frankowiczów. Co zmieni się w sądach?
Wyrok Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej z dnia 22 stycznia 2026 r. w sprawie C-902/24 (Herchoski) zmieni polskie sale sądowe. Orzeczenie wyjaśniło, na jakich zasadach banki mogą występować o potrącenie wierzytelności.
2026-01-22, 15:37
Najważniejsze informacje w skrócie:
- Trybunał w Luksemburgu uznał, że banki mają prawo podnosić zarzut potrącenia wypłaconego kapitału jeszcze w trakcie procesu o nieważność umowy, co ma zapobiec mnożeniu postępowań sądowych.
- Związek Banków Polskich przyjmuje orzeczenie z zadowoleniem, wskazując, że umożliwia ono kompleksowe rozliczenie stron w jednym procesie i usuwa niepewność prawną.
- Prawnicy frankowiczów podkreślają jednak, że wezwania do zapłaty nie mogą służyć jako narzędzie presji na klientów, a odsetki za opóźnienie mogą być naliczane dopiero po prawomocnym unieważnieniu umowy.
Dwie strony frankowego medalu. Usprawnienie czy straszak?
Najnowsze orzeczenie TSUE, będące odpowiedzią na pytania prejudycjalne warszawskiego Sądu Okręgowego, dotyka newralgicznej kwestii taktyki procesowej w sporach frankowych. Sędziowie unijni musieli rozstrzygnąć, czy bank, który formalnie broni ważności umowy kredytowej, może jednocześnie – „na wszelki wypadek” – żądać potrącenia wypłaconego kapitału z roszczeniami konsumenta. Trybunał stwierdził, że unijne prawo nie stoi na przeszkodzie, aby sąd krajowy uwzględnił taki zarzut potrącenia zgłoszony przez instytucję finansową.
Uzasadnienie tego stanowiska opiera się na pragmatyzmie procesowym. Sędziowie w Luksemburgu uznali, że potrącenie stanowi dopuszczalny sposób odzyskania przez bank pożyczonych środków w sytuacji, gdy umowa upada. Co kluczowe, mechanizm ten pozwala uniknąć konieczności wytaczania kolejnych, odrębnych powództw o zwrot kapitału, co generowałoby dodatkowe koszty i obciążało wymiar sprawiedliwości. Związek Banków Polskich (ZBP) interpretuje to rozstrzygnięcie jako potwierdzenie, że pozbawienie banku możliwości obrony poprzez zarzut potrącenia naruszałoby jego prawo do skutecznej ochrony sądowej w sposób nieproporcjonalny.
Z drugiej strony, orzeczenie zawiera istotne bezpieczniki dla konsumentów. TSUE wyraźnie zastrzegł, że podział kosztów procesu wynikający z uwzględnienia potrącenia nie może zniechęcać kredytobiorców do walki o swoje prawa w sądzie. Konsument musi być w pełni świadomy konsekwencji unieważnienia umowy, ale mechanizmy proceduralne nie mogą paraliżować jego decyzji o pozwaniu banku.
Mecenas Pilawska dla Polskiego Radia: bank nie może straszyć klienta
Dla strony konsumenckiej kluczowe jest, aby techniczne uprawnienia banków nie stały się narzędziem psychologicznej presji. Mecenas Karolina Pilawska reprezentująca frankowiczów, w wypowiedzi dla Polskiego Radia wyjaśniła, jak w praktyce wygląda sytuacja kredytobiorców otrzymujących wezwania do zapłaty i jak należy interpretować obecne stanowisko TSUE.
- Polacy się boją. Wyobraźcie sobie państwo taką sytuację: macie proces w toku i dostajecie nagle wezwanie od banku, że macie oddać w terminie dwóch tygodni pół miliona złotych. Naprawdę można się tego przestraszyć i wielu kredytobiorców jest w takiej chwili rozdartych. Bardzo często decydują się oni na niekorzystną ugodę, bo po prostu boją się efektów tego wezwania i potrącenia. Dzisiaj Trybunał Sprawiedliwości po raz kolejny stanął jednak po stronie polskich frankowiczów - wyjaśniła Pilawska.
Zarzut potrącenia
Mechanizm prawny, który rewolucjonizuje rozliczenia w sprawach frankowych.
Co to jest?
To narzędzie procesowe, które pozwala bankowi na uproszczone rozliczenie z klientem w przypadku unieważnienia umowy kredytowej.
Jak to działa?
Zamiast dwóch osobnych przelewów (Ty do banku, bank do Ciebie), sąd dokonuje "kompensaty" wzajemnych roszczeń.
Efekt wyroku TSUE
Dzięki orzecznictwu Trybunału, banki mogą zgłaszać ten zarzut w ramach jednego procesu.
Szybciej i taniejSkraca to czas trwania walki o sprawiedliwość.
Ogranicza koszty sądowe dla obu stron (brak konieczności wytaczania drugiego powództwa o zwrot kapitału).
Ekspertka sprecyzowała również, od którego momentu banki mają prawo naliczać dodatkowe koszty, co jest kluczowe dla portfeli kredytobiorców.
- Dopiero w momencie, gdy sąd w procesie wytoczonym przez kredytobiorcę przyzna mu rację i prawomocnie stwierdzi, że umowa jest nieważna, bank może żądać zwrotu kwoty kapitału. Dopiero od tego momentu instytucja finansowa może naliczać odsetki ustawowe za opóźnienie. Absolutnie nie może robić tego w trakcie trwania procesu klienta - dodała mecenas Pilawska.
Koniec z mnożeniem pozwów?
Tło prawne sprawy C-902/24 (Herchoski) wiąże się z procesem przeciwko bankowi Santander, w którym w grudniu 2024 roku zapadł wyrok częściowy stwierdzający nieważność umowy. Sąd krajowy miał wątpliwości, czy dopuszczenie tzw. zarzutu ewentualnego potrącenia nie narusza dyrektywy 93/13, chroniącej konsumentów przed nieuczciwymi warunkami.
Sektor bankowy przyjmuje interpretację TSUE z ulgą. ZBP podkreśla, że rozstrzygnięcie to jest zgodne z dotychczasową praktyką banków i pozwala na „kompleksowe rozliczenie stron w jednym postępowaniu”. Według bankowców, dzięki potrąceniu usuwana jest niepewność co do wzajemnych rozliczeń, co jest korzystne nie tylko dla stron sporu, ale i dla samej ekonomiki procesowej, eliminując potrzebę zakładania osobnych spraw o zwrot kapitału.
Należy jednak pamiętać, że odpowiedź TSUE na pytania prejudycjalne nie kończy automatycznie sporu. Ostateczny wyrok w sprawie Herchoski wyda sąd krajowy, który jest zobowiązany uwzględnić wytyczne płynące z Luksemburga, badając przy tym wszystkie okoliczności konkretnej sprawy.
Czytaj także:
- Życie singla znów podrożało. Winne kosmetyki i espresso
- Honor dzieci warty połowę miesięcznych wydatków. Grudzień ciężkim miesiącem dla rodzin
- Seniorzy słono płacą za wigilijny obiad. Dzień z rodziną wart tyle, co 3 tygodnie samemu
Źródło: Polskie Radio/ZBP/Michał Tomaszkiewicz