GUS wyliczył średnią pensję. 10 000 zł coraz bliżej
GUS opublikował najnowsze dane o przeciętnym wynagrodzeniu w sektorze przedsiębiorstw. W kwietniu 2026 roku wyniosło ono 9530,74 zł. Wzrost średniej pensji niesie za sobą bardzo konkretne skutki prawne i finansowe, m.in. dla przedsiębiorców oraz emerytów.
2026-05-21, 10:05
Najważniejsze informacje w skrócie:
- W kwietniu 2026 roku średnia pensja wyniosła 9530,74 zł brutto, co oznacza spadek względem marca, w którym odnotowano 9652,19 zł.
- Metodologia GUS sprawia, że wyliczenia ignorują m.in. miliony pracowników mikrofirm, budżetówki oraz osób zatrudnionych na umowach cywilnoprawnych.
- Od poziomu przeciętnego wynagrodzenia zależą w Polsce m.in. składki ZUS dla firm, waloryzacja rent i emerytur, a także wysokość alimentów czy odpraw pracowniczych.
Zgodnie z najnowszym obwieszczeniem Prezesa Głównego Urzędu Statystycznego z 21 maja, przeciętne miesięczne wynagrodzenie w sektorze przedsiębiorstw wyniosło w kwietniu 2026 roku 9530,74 zł. Kwota ta jest nieco niższa w stosunku do danych z marca bieżącego roku, kiedy to średnia pensja ukształtowała się na poziomie 9652,19 zł. Dla przypomnienia, w styczniu wskaźnik ten wynosił 9002,47 zł, z kolei rok temu, w kwietniu 2025 roku, przeciętne wynagrodzenie zamykało się w kwocie 9045,11 zł.
Magia statystyki, czyli jak GUS wylicza średnią
Skąd na papierze biorą się tak wysokie kwoty? Przeciętne wynagrodzenie w sektorze przedsiębiorstw to klasyczna średnia arytmetyczna – sumę wszystkich wypłaconych pensji dzieli się przez liczbę pracowników. Problem polega jednak na tym, że GUS nie bierze pod uwagę wszystkich pracujących Polaków. Urząd uwzględnia w swoich comiesięcznych zestawieniach wyłącznie firmy, które zatrudniają co najmniej 9 osób na podstawie umowy o pracę.
Oznacza to, że ze statystyk wykluczane są gigantyczne grupy zawodowe, w których zarobki bywają znacznie zróżnicowane. Zalicza się do nich miliony osób pracujących w mikrofirmach i mniejszych zakładach rzemieślniczych, samozatrudnionych na jednoosobowej działalności gospodarczej, osoby wykonujące swoje obowiązki w oparciu o umowy zlecenia lub o dzieło, a także cały sektor publiczny, czyli m.in. lekarzy, nauczycieli i urzędników.
Mówiąc obrazowo: to tak, jakbyśmy mierzyli średni wzrost Polaków, ale do badania zaprosili tylko koszykarzy. Wynik będzie wysoki, ale kompletnie nie odda wyglądu przeciętnego człowieka na ulicy.
Z racji podatności średniej arytmetycznej na zniekształcenia wywoływane przez pensje z górnego pułapu (np. wynagrodzenia prezesów), ekonomiści szacują, że aż 70% polskiego społeczeństwa zarabia w rzeczywistości poniżej oficjalnej średniej krajowej. Prawdziwy obraz portfeli pokazałyby rzadziej publikowane przez GUS wskaźniki: mediana, czyli wartość środkowa dzieląca społeczeństwo na dwie równe połowy, oraz dominanta, czyli kwota wypłacana w Polsce najczęściej (zwykle zbliżona do pensji minimalnej).
Wielkie potrącenie. Ile ze średniej krajowej trafia do twojej kieszeni?
Oficjalne dane GUS o zarobkach często brzmią jak abstrakcja. Zobacz, ile z kwoty brutto faktycznie wpływa na twoje konto na umowie o pracę.
💸 Gdzie znika blisko 2 700 zł?
Dlaczego średnia krajowa jest tak ważna?
Mimo że przeciętna pensja może wydawać się statystyką całkowicie oderwaną od codziennego życia, w praktyce wpływa na domowe i firmowe budżety. Przeciętne wynagrodzenie działa w polskim prawie jako „regulator finansowy”.
Jego rosnący poziom ma ogromne znaczenie dla przedsiębiorców opłacających tzw. duży ZUS. Ponieważ podstawa wymiaru składek na ubezpieczenia społeczne jest ustalana jako 60% prognozowanego przeciętnego wynagrodzenia, wyższa średnia krajowa oznacza automatycznie wyższe comiesięczne przelewy dla Zakładu Ubezpieczeń Społecznych.
Z kolei dla emerytów wskaźnik ten decyduje o sile waloryzacji ich świadczeń, a także wyznacza bezpieczny próg zarobków – określa bowiem limity kwot, jakie może dorobić wcześniejszy emeryt, by uniknąć zmniejszenia lub zawieszenia wypłat ze strony ZUS. Średnie zarobki w gospodarce mają przełożenie także na limitowane prawem pracy odprawy dla zwolnionych pracowników, wielkość składek trafiających na Zakładowy Fundusz Świadczeń Socjalnych (ZFŚS), a nawet sądy – wpływając na wyznaczanie kwot alimentów czy grzywien.
Źródło: GUS/Michał Tomaszkiewicz