more_horiz
Gospodarka

Większość bankrutów znacznie wcześniej trafiła do rejestru dłużników. Zostawili po sobie 540 mln zł długów

Ostatnia aktualizacja: 31.01.2022 13:06
Prawie 60 proc. konsumentów, którzy ogłosili upadłość w drugim półroczu 2021 było notowanych w rejestrze długów rok przed orzeczeniem upadłości przez sąd - wynika z danych Krajowego Rejestru Długów. Wśród dłużników bankrutów największą grupę stanowią osoby w wieku 36-45 lat.
Upadłość postrzegana jest przez wielu Polaków jako sposób na ucieczkę od długów.
Upadłość postrzegana jest przez wielu Polaków jako sposób na ucieczkę od długów.Foto: misi4sty/Shutterstock

Analiza danych Krajowego Rejestru Długów i Centralnego Ośrodka Informacji Gospodarczej pokazuje, że większość ogłaszających upadłość konsumentów widniała w rejestrze dłużników długi czas przed jej sformalizowaniem.

12 miesięcy przed ogłoszeniem upadłości zarejestrowane zaległości miało 58 proc. z nich. Im bliżej decyzji sądu, tym ten odsetek się zwiększał. W dniu jej uchwalenia w KRD widniało blisko dwie trzecie (65 proc.) bankrutujących w II półroczu.

Te 5,3 tys. osób miało 260 mln zł niespłaconych należności - średnio około 48,5 tys. zł na osobę. Łącznie w całym 2021 r. orzeczono o niewypłacalności blisko 10,7 tys. dłużników, którzy pozostawili po sobie niespłacone rachunki i pożyczki warte 540 mln zł.

Bankruci częściej mieszkają w miastach niż na wsi

Wśród dłużników bankrutów największą grupę stanowią osoby w wieku 36-45 lat. W ostatnim czasie zmieniła się proporcja płci wśród ogłaszających upadłość konsumentów notowanych w Krajowym Rejestrze Długów. W drugim półroczu 2021 r. większość to mężczyźni (52 proc.). Wcześniej w tej grupie przeważały kobiety. W najnowszym zestawieniu mężczyźni bankruci mają 50 mln zł długu więcej niż kobiety (155 mln wobec 105 mln zł).

Zadłużeni bankruci częściej mieszkają w miastach niż na wsi. W podobnym stopniu niewypłacalności doświadczają mieszkańcy średnich (100-300 tys.) i dużych miast (powyżej 300 tys. mieszkańców), jak i miejscowości liczących od 20 do 50 tys. mieszkańców. Najwyższe kwoty zaległości (54,6 mln zł) ciążą na osobach z największych miast.

Najwięcej winni wierzycielom są mieszkańcy województw, gdzie mieszczą się też największe aglomeracje - jak stolica, konurbacja śląska czy metropolia łódzka. Dłużnicy z Mazowsza przed orzeczeniem upadłości nie uporali się ze spłatą 40,5 mln zł. Drugi w zestawieniu jest Śląsk (39,7 mln zł zaległości), a trzecie Łódzkie (24,3 mln zł nieuregulowanych zobowiązań).

Nie wszystkie długi można umorzyć

Prezes Krajowego Rejestru Długów Adam Łącki zwrócił uwagę, że upadłość postrzegana jest przez wielu Polaków jako sposób na ucieczkę od długów.

- To błędne przekonanie, bo długi nie znikają automatycznie wraz z ogłoszeniem bankructwa przez sąd - przestrzegł.

Wskazał, że całkowite oddłużenie w związku z ogłoszeniem upadłości jest możliwe tylko w wyjątkowych sytuacjach, gdy bankrut nie ma żadnego majątku i jest trwale niezdolny do pracy zarobkowej.

- Nawet w takiej sytuacji nie wszystkie długi można umorzyć - z tej opcji wyłączone są na przykład alimenty - zaznaczył.

Dodał, że w drugim półroczu 2021 r. bankruci mieli z tego tytułu 3,9 mln zł zaległości i ten dług się nie skasuje.

- Większości bankrutów sąd umarza dług tylko częściowo. Pozostałą część muszą spłacić, a sąd może wyznaczyć im na to nawet 7 lat - stwierdził Adam Łącki.

Dodał, że na poczet długu licytuje się majątek dłużnika.

- Bankructwo nie jest sposobem na uchylenie się od odpowiedzialności finansowej, a właśnie środkiem na jej wyegzekwowanie - podkreślił.

Wiele osób nie próbuje szukać rozwiązania

Jak zaznaczył Jakub Kostecki z firmy windykacyjnej Kaczmarski Inkasso, współpracującej z KRD, wnioskowanie o bankructwo powinno być dla każdego dłużnika ostatecznością.

- Wiele osób nawet nie próbuje szukać rozwiązania swoich problemów i ogłasza upadłość, choć zamiast tego mogliby podjąć się rozmów z wierzycielami czy skorzystać z pomocy doradców. Ci dzięki doświadczeniu mogą zaproponować działania, które pomogą dłużnikowi odzyskać kontrolę nad swoimi finansami i uniknąć bankructwa, które tej kontroli ich finalnie pozbawi - stwierdził.

Według KRD wśród wierzycieli, którzy oczekują spłaty należności od upadłych konsumentów na niemal 146,5 mln zł, są fundusze sekurytyzacyjne i firmy windykacyjne, które skupiły przeterminowane długi od innych podmiotów. 101,35 mln zł bankruci zalegają instytucjom finansowym, głównie bankom.

PR24.pl, PAP, DoS