Zawód maszynisty, wbrew pozorom, jest chętnie wybierany przez młodych Polaków, mówi Adam Purwin, prezes PKP Cargo.
- Świadczy o tym liczba zgłoszeń, jakie otrzymujemy. To zawód trochę zapomniany i ten brak w szeregach maszynistów wynika również z zamknięcia wielu uczelni, które szkoliły tę kadrę. Związane jest to również z pewną transformacją rynku kolejowego, która ma miejsce w ciągu ostatnich kilkunastu lat – wyjaśnia prezes. – Bardzo dobrze, że my jako spółka notowana na giełdzie w sposób rynkowy podchodzimy do rozwiązania tego problemu i oferujemy kilkaset miejsc pracy – dodaje.
Jak wygląda szkolenie?
Spółka PKP Cargo nie tylko zatem sama szuka przyszłych pracowników, ale również ich szkoli.
- Zawód maszynisty jest wymagający. Działamy na rynku regulowanym i jesteśmy zobowiązani do przestrzegania norm, które są narzucone w związku z dbałością państwa o bezpieczeństwo na kolei. W związku z czym koszt szkolenia maszynisty jest wyższy niż koszt szkolenia pilota. Zanim maszynista będzie w stanie sam poprowadzić lokomotywę, musi przejść szereg szkoleń, które trwają nawet półtora roku. W tym czasie przyszli maszyniści są w naszych szeregach, są pracownikami PKP Cargo. Natomiast nie prowadzą bezpośrednio ruchu pociągowego – wyjaśnia Purwin. - To jest ten czas, kiedy pod okiem doświadczonych maszynistów zdobywają niezbędne doświadczenie, które w tym zawodzie ma ogromne znaczenie – dodaje.
Wysoki koszt szkolenia
Szkolenie przyszłych maszynistów jest więc skomplikowane, długotrwałe i kosztowne.
- Koszt szkolenia maszynisty to nawet 140 tys. zł – mówi prezes PKP Cargo. – To jest dobra inwestycja w przyszłość. Chcemy odmłodzić kadrę. Dzisiaj sytuacja jest zła i spodziewamy się w najbliższej przyszłości sporego odpływu ludzi z tej grupy zawodowej w związku z czym reagujemy wcześniej i chcemy być do tego momentu bardzo dobrze przygotowani – wyjaśnia.
Sylwia Zadrożna, awi