Australian Open. Nie spodziewajmy się cudów po Agnieszce Radwańskiej

Rozpoczynający się w poniedziałek turniej tenisowy Australian Open będzie pierwszym wielkoszlemowym testem Agnieszki Radwańskiej, odkąd do jej sztabu w roli konsultantki dołączyła Martina Navratilova. Jednak gość "Trzeciej Strony Medalu" - Lech Sidor nie spodziewa się cudów po polskiej tenisistce.

2015-01-18, 20:14

Australian Open. Nie spodziewajmy się cudów po Agnieszce Radwańskiej

Posłuchaj

Lech Sidor przed wielkoszlemowym turniejem Australian Open w Trzeciej Stronie Medalu (PR3)
+
Dodaj do playlisty

Trzecia Strona Medalu >>>

Agnieszka Radwańska sezon rozpoczęła bardzo udanie -wraz z Jerzym Janowiczem w Perth zdobyła Puchar Hopmana. W finale nieoficjalnych mistrzostw świata drużyn mieszanych pokonali Amerykanów Serenę Williams i Johna Isnera 2:1. Eksperci podkreślali, że impreza ta przypomina nieco charakterem turniej pokazowy.

- Nie spodziewajmy się cudów. Jeśli ktoś nie do końca śledzi poczynania Agnieszki przez wiele lat może się właśnie spodziewać takiego cudu. A nic takiego nie będzie miało miejsce. Potrzeba czasu by taki duet trenersko-zawodniczy się dotarł - powiedział gość audycji radiowej Trójki - Trzecia Strona Medalu - Lech Sidor, były polski tenisista, dziennikarz sportowy i komentator tenisowy.

W singlu Australian Open zaprezentuje się troje biało-czerwonych: Agnieszka i Urszula Radwańskie oraz Jerzy Janowicz. Jako pierwsza - w poniedziałek - zagra młodsza z krakowianek.

REKLAMA

W puli nagród rozpoczynającego się w poniedziałek wielkoszlemowego turnieju tenisowego Australian Open jest 40 milionów dolarów australijskich (ponad 120 mln zł). Triumfatorzy rywalizacji singlistów zarobią w Melbourne po 3,1 mln dol.

Australian Open >>>

Australian Open TV

REKLAMA

man, PolskieRadio.pl

Polecane

REKLAMA

Wróć do strony głównej