Jermak oficjalnie z zarzutami. W tle 460 mln hrywien i luksusowa inwestycja
Andrij Jermak oficjalnie usłyszał zarzuty w głośnej sprawie legalizacji 460 mln hrywien przy budowie luksusowej inwestycji pod Kijowem. Były szef Biura Prezydenta Ukrainy i do niedawna najbliższy współpracownik Wołodymyra Zełenskiego jest podejrzany o udział w zorganizowanej grupie przestępczej.
2026-05-11, 21:23
Korupcyjna afera na Ukrainie. Były współpracownik Zełenskiego z zarzutami
Według mediów z Jermakiem, do niedawna najbliższym współpracownikiem prezydenta Wołodymyra Zełenskiego, "prowadzone są czynności śledcze". Zaangażowane jest w nie Narodowe Antykorupcyjne Biuro Ukrainy (NABU).
"NABU i SAP ujawniły działalność zorganizowanej grupy powiązanej z legalizacją 460 mln hrywien przy budowie luksusowej inwestycji pod Kijowem. O podejrzeniach poinformowano jednego z jej uczestników, byłego szefa Biura Prezydenta Ukrainy" - napisano w komunikacie.
Pranie milionów przy inwestycji pod Kijowem. Śledczy mówią o grupie przestępczej
Śledczy twierdzą, że proceder miał dotyczyć inwestycji związanej z luksusowym budownictwem realizowanym w okolicach Kijowa. Według NABU i SAP środki pochodzące z nielegalnych źródeł były następnie legalizowane w ramach działalności powiązanej z projektem deweloperskim.
Jermak usłyszał zarzuty z art. 209 ukraińskiego kodeksu karnego, dotyczącego prania pieniędzy pochodzących z przestępstwa. Ukraińskie służby antykorupcyjne wskazują, że były szef kancelarii prezydenta miał być jednym z uczestników zorganizowanej grupy zajmującej się tym procederem.
Według serwisu Hromadske działania służb mają charakter rozwojowy, a śledczy analizują dokumentację dotyczącą przepływu środków finansowych oraz powiązań osób zaangażowanych w inwestycję.
Operacja "Midas". To kolejny problem Jermaka
Sprawa pojawia się zaledwie kilka tygodni po dymisji Jermaka ze stanowiska doradcy prezydenta Ukrainy. Odejście z funkcji miało związek z innym śledztwem prowadzonym przez NABU i SAP dotyczącym korupcji w państwowej spółce Energoatom, określanym kryptonimem "Midas".
Choć po wcześniejszych przeszukaniach nie postawiono mu wtedy zarzutów, Jermak zdecydował się na rezygnację z pełnionej funkcji jeszcze tego samego dnia.
Nowe doniesienia wokół byłego szefa Biura Prezydenta dotyczą także jego aktywności po odejściu z urzędu. Jak informuje "Ukraińska Prawda" oraz poseł Jarosław Żelezniak, poniedziałkowe działania śledczych prowadzone były w rejonie kijowskiego Pałacu Sportu.
Według dziennikarza śledczego Mychajła Tkacza Jermak miał spotykać się tam nieformalnie z wysokimi urzędnikami i politykami.
Zapowiadał dołączenie do armii
Po swojej dymisji były współpracownik Wołodymyra Zełenskiego deklarował również, że zamierza dołączyć do armii i udać się na front. Informacjom tym zaprzeczyły jednak ukraińskie instytucje państwowe.
Ministerstwo Obrony Ukrainy przekazało, że Jermak nie zgłaszał się do centrów rekrutacyjnych, a Sztab Generalny potwierdził, że nie pełni służby w Siłach Zbrojnych Ukrainy.
- SAFE pomoże zwiększyć eksport uzbrojenia? Gen. Polko: mamy ogromną szansę
- "Nowy impuls". UE chce dokręcić śrubę Rosji, jest pomysł na nowe sankcje
- Putin zaproponował rozjemcę ws. Ukrainy. "To jego stary kumpel"
Źródło: PolskieRadio24.pl