Dostał kopytami, a potem "papierami". Wiadomo, kim był agresor z targów końskich
Mężczyzna, który podczas targów końskich w Pajęcznie zachowywał się agresywnie wobec zwierząt jest - a właściwie był - krakowskim dorożkarzem. Prezydent Krakowa poinformował o wypowiedzeniu mu umowy. Niedawno media społecznościowe obiegło nagranie z udziałem 35-latka, na którym widać, jak uderza konie i ciągnie je za ogon. Jedno ze zwierząt instynktownie zareagowało, odkopując tylnymi kopytami. Trafiony w twarz agresor został znokautowany.
2026-05-11, 21:20
Skandal na targach końskich
Nagranie zyskało bardzo dużą popularność w sieci. Na mężczyznę spadła oczywiście fala krytyki za jego zachowanie. Na filmie widać nie tylko jego agresję wobec zwierząt, ale także to, jak zataczał się, wykrzykując przy tym wulgarne słowa. Uwagę zwrócił również brak reakcji ze strony obserwujących całe zdarzenie. Dopiero po tym, jak 35-latek został powalony kopniakiem, inna osoba odciągnęła go za ręce od zwierzęcia. Film udostępnił lokalny radny Piotr Dura.
Mężczyzna ma jednak więcej problemów, niż siniaki i kompromitacja. Do jego skandalicznego zachowania odniósł się już burmistrz Pajęczna, gdzie organizowane były targi końskie. "Nie ma i nie będzie naszej zgody, przyzwolenia na okrucieństwo wobec zwierząt. Każdy przypadek takiego zachowania będzie potępiany i zgłaszany do odpowiednich organów" - napisał, dołączając do posta skan zawiadomienia o podejrzeniu popełnienia przestępstwa.
35-latek stracił pracę
Na tym nie koniec, ponieważ analogiczne zawiadomienie ma złożyć wiceprzewodniczący Sejmiku Województwa Łódzkiego Piotr Borys. Według lokalnych mediów sam 35-latek trafił do szpitala z obrażeniami głowy, ale już z niego wyszedł. Czekały na niego nienajlepsze wieści - dostał wypowiedzenie.
"Po potwierdzeniu, że mężczyzna widoczny na bulwersującym nagraniu z Pajęczna jest dorożkarzem prowadzącym działalność na krakowskim rynku, podjąłem decyzję o wypowiedzeniu mu umowy w trybie natychmiastowym" - poinformował w mediach społecznościowych prezydent Krakowa Aleksander Miszalski.
"Osoby, które dopuściły się przemocy wobec zwierząt, nie mogą z nimi pracować. Od takich osób oczekujemy najwyższych standardów opieki nad zwierzętami i nieposzlakowanej opinii" - dodał.
Alkohol powszechny na targach?
Scarlett Szyłogalis z fundacji TARA, która nagłośniła sprawę, powiedziała Polskiemu Radiu Łódź, że takie sytuacje na targach końskich są częstym zjawiskiem. - To taka polska tradycja, że jak właściciel sprzeda konia (...) to jest tzw. przybijanie. Pluje się na rękę, "przybija" się i wódeczka musi być. Czasem tej wódeczki jest za dużo. Może nie czasem, a przeważnie - wskazała. Jej zdaniem alkohol na tego typu wydarzeniach powinien być zabroniony.
Czytaj także:
- Cudzoziemcy ćwiartowali psa przy polskiej granicy? Policja szybko to zweryfikowała
- Szczenięta porzucone w lesie. "Nie miały praktycznie żadnych szans"
- Widzisz niedźwiedzia? Tego absolutnie nie rób. Te błędy mogą kosztować życie
Źródło: Polskie Radio/egz