Kwiatkowski: nie było wyścigu do smoleńskich trumien
"Opóźniliśmy wylot o kilka godzin, czekaliśmy na odpowiedź na zaproszenie wystosowane przez premiera do Jarosława Kaczyńskiego - mówi minister w wywiadzie dla "DGP".
2010-07-19, 07:40
"Jak było, widziałem na własne oczy. Opóźniliśmy wylot o kilka godzin, czekaliśmy na odpowiedź na zaproszenie wystosowane przez premiera do Jarosława Kaczyńskiego - mówi minister w wywiadzie dla "DGP".
Szef resortu sprawiedliwości był członkiem rządowej delegacji, która 10 kwietnia udała się do Smoleńska. W wywiadzie dla "DGP" odniósł się do wypowiedzi Joachima Brudzińskiego (PiS), który zarzucał premierowi, że "zostawił ciało prezydenta w błocie (...) w ruskiej trumnie " i w deszczu.
Kwiatkowski potwierdza, że wykorzystano rosyjską trumnę: "wtedy innych na miejscu nie było, a prezesowi Kaczyńskiemu zależało, żeby ciało wróciło do kraju jak najszybciej".
Mówi, że nieprawdą jest, że zwłoki prezydenta leżały w błocie, były na noszach, przykryte białym płótnem. Oględzinom ciała Lecha Kaczyńskiego w zakładzie medycyny sądowej w Smoleńsku bez przerwy towarzyszyli polski konsul i prokurator. Dodaje, że deszcz nie padał.
Umowy ws. wymiaru sprawiedliwości
W niedzielę Kwiatkowski poleciał z wizytą do Rosji na rozmowy z ministrem sprawiedliwości Rosji. Aleksandrem Konowałowem. W planach ma podpisanie dwóch umów: o współpracy międzyresortowej w latach 2010-2012 oraz o współpracy służb więziennych obu krajów.
Ponadto będzie negocjował dwa kolejne porozumienia: o współpracy w sprawach cywilnych i o współpracy w sprawach karnych.
Jednym z głównych tematów spotkania na pewno będzie śledztwo w sprawie katastrofy smoleńskiej.
Jest to pierwsza wizyt szefa resortu sprawiedliwości w Rosji od 25 lat.
Cały wywiad, w którym także o obecnym stanie naszego wymiaru sprawiedliwości w poniedziałkowym "Dzienniku Gazecie Prawnej".
agkm,
REKLAMA