Prokuratura Okręgowa w Warszawie zarzuca Piotrowi C. i Robertowi S. założenie i kierowanie zorganizowaną grupą przestępczą, której celem było oszukiwanie ludzi. Mężczyźni mieli dokonać 643 przestępstw, od lipca 2013 roku do czerwca 2017 roku.
- Oskarżeni doprowadzili do niekorzystnego rozporządzenia mieniem w łącznej kwocie ponad 1 mln 600 tysięcy złotych co najmniej 622 pokrzywdzonych" - poinformował prok. Łukasz Łapczyński, rzecznik Prokuratury Okręgowej w Warszawie. Zarzuty obejmują także stwierdzenie, że "sprawca uczynił sobie z przestępstwa stałe źródło dochodu", co zaostrza karę.
Wirtualne biuro
Piotr C. i Robert S. reprezentowali spółkę European Financial Corporation sp. z o. o., wcześniej znaną także jako Europejski Centrum Inwestycyjno-Finansowe. Swoją siedzibę mieli w ścisłym centrum Warszawy. Najpierw w prawdziwych lokalizacjach, pod koniec w wirtualnym biurze przy ulicy Złotej. EFC miała przez jakiś czas także filie w Gdańsku i Katowicach. Prezesem tej spółki był Józef W., emeryt, którego Robert S. znał od najmłodszych lat.
European Financial Corporation reklamowała się m.in. w telegazecie i prasie, jako firma udzielająca pożyczek bez sprawdzania wiarygodności klientów w Biurze Informacji Kredytowej. Pobierała od zainteresowanych osób tzw. opłaty administracyjne, w wysokości od 7 do 10 proc. wartości pożyczki.
Opłata administracyjna
- Osoby starające się o udzielenie pożyczki były informowane, że niezbędne jest albo zapewnienie poręczyciela, który jest zatrudniony na umowę o pracę i zarabia co najmniej 2500 zł netto miesięcznie, albo wpłacenie opłaty administracyjnej i podpisanie weksla in blanco. Klienci wybierali drugą opcję i wpłacali kwotę jeszcze przed podpisaniem umowy - powiedział prok. Łapczyński.
Wielu klientów po przeczytaniu rzeczywistej treści umowy pożyczki chciała odstąpić od jej zawarcia. European Financial Corporation odmawiała jednak zwrotu wpłaconych pieniędzy, powołując się na jeden z zapisów umowy. "Zapis ten był sprzeczny z Ustawą o kredycie konsumenckim" - podała prokuratura. Mimo wyroków sądów, spółka nie zwróciła pieniędzy żadnemu z pokrzywdzonych. Żaden z pokrzywdzonych nie uzyskał także środków z tytułu pożyczki.
Śledztwo wszczęto w kwietniu 2017 roku. Wcześniej spółka została wpisana na listę ostrzeżeń KNF, a po licznych skargach Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów wszczął wobec spółki postępowanie wyjaśniające i wydał ostrzeżenia dla klientów.
Reklamowi pośrednicy
Oskarżeni wyłudzali także pieniądze, pobierając opłaty za rzekome pośrednictwo pomiędzy osobami chcącymi zamieścić reklamę na samochodzie lub posesji, a właścicielami nieruchomości czy pojazdów. - Nie doszło do zamieszczenia ani jednej reklamy - podał prok. Łapczyński. Przestępcy przyjmowali opłaty od 50 złotych do 50 tysięcy. - Wiele osób, aby móc dokonać opłaty administracyjnej, zaciągnęło pożyczki w bankach, które do tej pory spłacają - dodał prokurator.
Robert S. i Piotr C. nie przyznali się do zarzucanych im przestępstw. Złożyli wyjaśnienia, w których jako głównego sprawcę wskazywali prezesa spółki, 83-letniego Józefa W. Mężczyzna ten był podejrzanym w śledztwie, a z jego wyjaśnień wynikało, że także został oszukany. Józef W. zmarł w grudniu 2018 roku.
Akt oskarżenia, który Prokuratura Okręgowa w Warszawie skierowała właśnie do sądu, obejmuje także trzy byłe pracownice European Financial Corporation. Według prokuratury, działały w zorganizowanej grupie przestępczej i miały świadomość, że firma pod pozorem pożyczek przyjmuje bezzwrotne opłaty.
fc