Profesor przypomniał w Trójce, że wiceprezydent Stanów Zjednoczonych Mike Pence miał na konferencji "mocne wystąpienie" przeciwko Iranowi. Powiedział między innymi, że irańskie władze są "głównym sponsorem terroryzmu na świecie" i "otwarcie opowiadają się za drugim Holokaustem".
Andrzej Zybertowicz powiedział, że ocena konferencji będzie zależeć od tego, jak Iran zareaguje na to wystąpienie. Jeśli będzie ono zrozumiane jako sygnał amerykańskiej determinacji i spełni funkcję odstraszania, to zostanie powiedziane, że konferencja spełniła swoją rolę w procesie pokojowym - uważa doradca prezydenta. Jeśli jednak przywódcy Iranu zachowają się irracjonalnie i uznają, że po tak mocnych słowach trzeba dać nauczkę "wielkiemu szatanowi", to historycy mogą patrzeć na tę konferencję w bardziej ponurych barwach - powiedział gość Trójki.
Dodał, że zakończona wczoraj konferencja była częścią trwającego procesu politycznego i trudno przesądzić, czym się on zakończy. Profesor Zybertowicz zwrócił uwagę, że na konferencji doszło do pierwszego od lat spotkania premiera Izraela z przedstawicielami wielu państw arabskich.
dn