Zofia Tkaczenko, jedna spośród trojga harcerzy ze Lwowa, była wtedy w Katyniu. Do końca życia zapamięta ten tragiczny dzień w historii Polski. - W tym momencie najpierw jesteś w szoku, a potem, gdy zaczynasz uświadamiać to wszystko, to zaczynają płynąć łzy. Ty nie wiedziałeś czy pomagać harcerzom i owijać starszych ludzi kołderkami czy po prostu usiąść i zrozumieć co się stało - wspomina lwowska harcerka.
"Jesteśmy daleko od zgody, o którą apelował Lech Kaczyński". Marek Pyza o sporach wokół katastrofy w Smoleńsku
Harcmistrz Stefan Adamski opowiedział o swoich wspomnieniach z 10 kwietnia 2010 roku. - Ja byłem z częścią rodziny w domu i nagle zadzwonił do nas syn, który tam pojechał i opowiedział, że coś się strasznego stało. Szok był straszny. Tym bardziej dla nas, harcerzy, było to szokujące, że zginął tam ostatni prezydent na uchodźstwie Ryszard Kaczorowski, który również był przez pewien okres przewodniczącym harcerstwa polskiego - powiedział przewodniczący harcerstwa polskiego na Ukrainie.
Lwowscy harcerze zawsze pełnią wartę honorową w rocznicę katastrofy smoleńskiej.
10 kwietnia 2010 roku, o godzinie 8:41 w pobliżu lotniska Smoleńsk-Północny rozbił się samolot Tu-154M. Polska delegacja leciała nim na uroczystości upamiętniające 70. rocznicę mordu NKWD na polskich oficerach w Katyniu. Na pokładzie znajdowało się 96 osób, wśród nich prezydent RP Lech Kaczyński i jego małżonka Maria.
Czytaj także:
nt