more_horiz
Wiadomości

Deklaracja Tuska ws. aborcji. Poseł PiS: lider PO chce przypodobać się elektoratowi skrajnej lewicy

Ostatnia aktualizacja: 05.09.2022 16:05
Nie milkną echa niedawnej deklaracji Donalda Tuska w sprawie aborcji. - Myślałem, że nie pozoruje swojej wiary, jednak ten temat burzy jego wizerunek. Tusk chce przypodobać się elektoratowi skrajnej lewicy - mówi portalowi PolskieRadio24.pl poseł PiS Jan Mosiński. Z kolei politolog, prof. Rafał Chwedoruk, uważa, że postulat ten ma zbliżyć PO do politycznego centrum, które w sprawie aborcji przesunęło się na lewo.
Deklaracja Tuska ws. aborcji. Politolog wskazał prawdziwy powód: znajduje się pod presją
Deklaracja Tuska ws. aborcji. Politolog wskazał prawdziwy powód: znajduje się pod presjąFoto: Verconer/Shutterstock

Lider PO Donald Tusk podczas Campusu Polska ogłosił, że warunkiem startu w wyborach z list tej partii będzie poparcie postulatu aborcji do 12. tygodnia ciąży. Ruch ten został zinterpretowany jako skręt PO w lewo. Zdaniem posła PiS Jana Mosińskiego postulat ten "burzy dotychczasowy wizerunek Donalda Tuska". 

Mosiński: Tusk chce odebrać głosy Nowej Lewicy

- Kiedy był premierem, spotykał się z ojcem świętym i hierarchami Kościoła katolickiego, wybudował ołtarzyk we własnym domu. Myślałem, że nie pozoruje swojej wiary, jednak postulat aborcji burzy wizerunek, który budował. Nie można być katolikiem i opowiadać się za cywilizacją śmierci - tłumaczy w rozmowie z portalem PolskieRadio24.pl Mosiński. 

Zdaniem polityka PiS Donald Tusk swoją deklaracją chce przypodobać się elektoratowi skrajnej Lewicy. - Tusk liczy, że odbierze głosy Nowej Lewicy, narzucając narrację o aborcji - tłumaczy. W jego ocenie jest jeszcze jeden powód deklaracji lidera PO. - Tusk chce nas wepchnąć w dyskusję na temat zasadności jego pomysłu, a nie mówić o gospodarce i dobrych rozwiązaniach, które są realizowane przez obecny rząd, lub tych, które zostaną zaproponowane - stwierdza Mosiński. 

Pierwsze efekty deklaracji Donalda Tuska są już widoczne. W najnowszym sondażu wyborczym przygotowanym przez IBRiS na zlecenie Radia ZET poparcie dla Koalicji Obywatelskiej wzrosło o 1,7 proc. Dokładnie tyle samo straciła w nim Nowa Lewica, której politycy nie obawiają się tego, że PO odbierze im elektorat.

Deklaracja Tuska i tak nie zostanie zrealizowana?

- To nie jest efekt Tuska. Nikt nikomu niczego nie podkrada. Natomiast cieszy nas, że inne partie akceptują tego typu tezy programowe, które przedstawia Lewica - mówi portalowi PolskieRadio24.pl poseł Lewicy Dariusz Wieczorek. - Póki co to jest tylko deklaracja. Zobaczymy, czy znajdzie się w programie partii. Lewica w swoim ma ten postulat od dawna - dodaje. 

W kuluarach sejmowych politycy opozycji zwracają uwagę również na to, że od deklaracji do jej realizacji długa droga. - Nawet z Lewicą i Polską 2050 możemy nie mieć wystarczającej liczby głosów do przeforsowania tego pomysłu w przyszłym Sejmie. Na aborcję na życzenie do 12 tygodnia na pewno nie zgodzi się przecież PSL - mówi portalowi PolskieRadio24.pl jeden z posłów KO. Czy w takim razie Donald Tusk złożył deklarację w sprawie aborcji, bo wie, że i tak nie zostanie zrealizowana? 

- Zrobimy tak, żeby ta deklaracja była skuteczna. Tak jak powiedział Donald Tusk, jeśli wygramy wybory, doprowadzimy do tego, że przywrócimy w tej sprawie normalność - mówi portalowi PolskieRadio24.pl poseł PO Marcin Kierwiński. Na pytanie o to, jak chcą do tej deklaracji przekonać PSL, sekretarz generalny PO odpowiedział jedynie: "spokojnie".

Chwedoruk: Tusk musiał to zrobić

Zdaniem prof. Rafała Chwedoruka deklaracja Donalda Tuska w sprawie aborcji musiała się pojawić, ale nie oznacza ona radykalnego skrętu jego partii w lewo, tylko ku centrum. - Jeśli jakaś partia chce mieć realną perspektywę władzy, to musi znajdować się blisko centrum społecznych oczekiwań. W przypadku aborcji centrum przesunęło się w ostatnich latach zdecydowanie w lewo i powróciło do stanu z początku lat 90. W tej sytuacji Tusk musiał wykonać taki manewr - mówi portalowi PolskieRadio24.pl politolog Uniwersytetu Warszawskiego. Dlaczego?

- Donald Tusk znajduje się pod presją, bo jego partia rywalizuje z innymi ugrupowaniami opozycyjnymi. A poza tym Rafał Trzaskowski, który jest dla obecnego szefa głównym konkurentem wewnątrz partii, jest definiowany jako polityk bardziej liberalny w tej kwestii niż główny nurt PO - tłumaczy prof. Chwedoruk. - Musiał złożyć taką deklarację, bo gdyby się nie pojawiła, to zostałoby to zrealizowane obok niego - dodaje.

Ekspert jest zdania, że Tusk nie zdecyduje się wziąć na sztandar innych postulatów lewicy, np. dotyczących praw mniejszości seksualnych. - W kwestii LGBT centrum jest przesunięte w prawo, więc w tym przypadku takich deklaracji nie należy się spodziewać - wyjaśnia. 

Zdaniem Chwedoruka deklaracja w sprawie aborcji może przyciągnąć do PO elektorat innych partii opozycyjnych, ale nie będzie miała wpływu na rywalizację z PiS. - Osoby o konserwatywnym światopoglądzie i tak są zlokalizowane wokół partii Jarosława Kaczyńskiego. Jeśli zrezygnują z popierania PiS, to nie przeniosą głosów na PO, tylko nie pójdą na wybory. Walka toczy się więc o to, na ile PiS zdoła zmobilizować społeczeństwo, aby poszło do urn. O tym nie będzie decydować kwestia aborcji, tylko sprawy społeczno-gospodarcze - tłumaczy Chwedoruk. 

MF, PolskieRadio24.pl

Czytaj więcej: 


Zobacz także

Zobacz także