Złożenie wniosku o odwołanie ministra rolnictwa Henryka Kowalczyka zapowiedział w sobotę prezes PSL Władysław Kosiniak-Kamysz. Jego zdaniem, wicepremier "oszukał polską wieś i wprowadził na manowce polskiego rolnika", odpowiada za "niekontrolowany napływ ukrainskiego zboza do Polski" i za "zlkwidowanie 120 tys. gospodarstw hodujących trzodę chlewną".
Kowalczyk: Kosiniak-Kamysz nie wiedział co pisze
- To całkowita bzdura - skomentował w Programie 1 Polskiego Radia te zarzuty Henryk Kowalczyk. - Jak przyszedłem do ministerstwa, to wdrożyłem program, który uratował gospodarstwa trzody chlewnej, program dopłat do prosiąt. Wtedy bardzo istotnie spadła liczba likwidacji tych stad - przypomniał.
- Pan Kosiniak-Kamysz pewnie nie przemyślał, co pisze, będzie więc okazja do wyjaśnień - dodał, odnosząc się do debaty nad wotum nieufności wobec niego.
Głosowanie nad wotum nieufności
Minister Henryk Kowalczyk przyznał, że nie obawia się wyników głosowania nad odwołaniem go z funkcji ministra rolnictwa. - Prawo i Sprawiedliwość widzi czynności, jakie się wykonuje i z jakiego powodu jest kłopot zbożowy, ale też widzi pozostałe rzeczy, jakie udało się zrobić przez ten czas - podkreślił.
- Traktuję debatę nad wotum nieufności jako okazję do pokazania wszystkich rzeczy, które Ministerstwo Rolnictwa dokonało w ostatnim czasie - podkreślił Henryk Kowalczyk.
Czytaj także:
Jedynka, PAP. mbl