Afera w RARS. Miliony dla firmy prowadzącej kampanie Morawieckiego. Nowe ustalenia
Spółka, która dwukrotnie obsługiwała kampanie wyborcze Mateusza Morawieckiego, otrzymała wielomilionowe kontrakty od Rządowej Agencji Rezerw Strategicznych. Jak informuje Onet, unijne służby antykorupcyjne badają przepływy finansowe między firmą Stopro, RARS oraz chińskim pośrednikiem zaangażowanym w dostawy agregatów prądotwórczych.
2026-01-05, 07:27
- Nowy, tymczasowy podatek? Polacy zabrali głos
- Mrozy jakich Polska nie widziała od lat. Meteorolodzy wiedzą, co nas czeka
- ZUS przeliczy emerytury bez wniosku. Te numery PESEL na liście do podwyżki
Możliwe nieprawidłowości przy obsłudze kampanii Morawieckiego. Sprawę bada OLAF
Spółka, która dwukrotnie prowadziła kampanie wyborcze Mateusza Morawieckiego, zarobiła miliony na kontraktach z Rządową Agencją Rezerw Strategicznych - informuje portal Onet. OLAF, czyli unijne służby antykorupcyjne, badają przepływy środków finansowych między firmą Stopro, RARS oraz chińskim pośrednikiem, który miał pomagać w zakupie i dostawie agregatów prądotwórczych dla RARS.
Umowy wbrew opinii służb
Jak opisuje Onet, właściciel spółki Dominik B. jest powiązany z grupą skupioną wokół byłego premiera z czasów rządów Prawa i Sprawiedliwości. Mimo braku doświadczenia, to między innymi jego firma została wybrana na dostawcę sprzętu dla RARS. "Pierwsza umowa została podpisana 9 grudnia 2022 roku i opiewała na ponad 13 milionów złotych. Druga, zawarta dokładnie dwa miesiące później, początkowo była warta blisko 62 i pół miliona złotych, ale została aneksowana do prawie 79 milionów. Zlecenia udzielane były poza jakąkolwiek procedurą, pomimo braku jakiegokolwiek doświadczenia, ale również wbrew opinii służb specjalnych, alarmujących, że nie gwarantują one rzetelnego wywiązania się ze zleconych zadań" - opisuje Onet.
Możliwe pranie pieniędzy
Jednocześnie Dominik B. podpisał umowę z przedsiębiorcą chińskiego pochodzenia, który miał otrzymywać wynagrodzenie za konsultacje w sprawie zakupu agregatów na chińskim rynku. Unijne służby antykorupcyjne badają sprawę pod kątem możliwego prania pieniędzy.
Czytaj także:
- Sukcesja w PiS? "Ten proces się już powoli dzieje"
- PiS kontra związki partnerskie. Smoliński: będziemy przeciwni takim rozwiązaniom
- W PiS były nie dwie, ale aż trzy "wigilie". Tajemnica wyszła na jaw
Źródła: Polskie Radio/Onet/JL