Co z deficytem? Minister finansów ujawnił szczegóły
Deficyt w wykonaniu ubiegłorocznego budżetu był o kilkanaście miliardów złotych niższy, niż planowano - poinformował minister finansów i gospodarki Andrzej Domański w radiowej Jedynce. Wskazał, że istotny wpływ na taki wynik miał Fundusz Ubezpieczeń Społecznych.
2026-01-16, 09:30
Najważniejsze informacje w skrócie:
- Deficyt budżetowy w 2025 roku miał wynieść 289 mld zł
- Minister finansów i gospodarki przekazał, że udało się zmieścić kilkanaście miliardów złotych poniżej limitu
- Wskazał, że wyzwaniem dla dochodów budżetów była spadająca inflacja
W ustawie na 2025 rok limit deficytu był określony na 289 miliardów złotych, czyli 5,5 procent PKB. Według medialnych doniesień, deficyt na koniec listopada wyniósł około 245 miliardów złotych. - Zmieściliśmy się o kilkanaście miliardów poniżej limitu deficytu z ustawy budżetowej - powiedział Andrzej Domański w "Sygnałach Dnia". Wskazał, że dokładne wykonanie budżetu zostanie przedstawione w lutym. Wyjaśnił, że "wciąż trwają rozliczenia różnego rodzaju programów, dotacji", a budżet państwa to "nie jest jeden excel prosty".
Minister finansów przyznał, że "FUS miał istotny wpływ" na mniejszy deficyt, ale zaznaczył, że nie chce "wchodzić za bardzo w takie dyskusje i debaty, kto pomógł, kto zaszkodził". - Ważne jest to, że wbrew temu, czym straszył PiS w ostatnich tygodniach zeszłego roku, że będziemy mrozić wydatki, że państwo się zatrzyma, że będzie shutdown jak w Stanach Zjednoczonych, nic takiego nie miało miejsca - powiedział. Podkreślił, że "zmieściliśmy się w limicie deficytu ze sporym zapasem".
Wyższe dochody z podatków, niższa inflacja
Mówiąc o wpływach do budżetu, Domański zwrócił uwagę, że w ubiegłym roku rosły dochody z VAT dzięki temu, że sprzedaż detaliczna wyraźnie rosła. - Podobnie z CIT, chociaż mieliśmy w szczególności w pierwszych kwartałach zeszłego roku, problem z rentownością firm - dodał. - No i oczywiście większe dochody z podatku PIT, więc jesteśmy co do zasady zadowoleni - stwierdził.
Szef resortu finansów zauważył, że w zeszłym roku inflacja spadała bardzo szybko. - I to wyraźnie szybciej niż prognozowaliśmy w połowie roku 2024, kiedy był przygotowywany budżet na rok 2025 - zaznaczył. Mówił, że niższa inflacja "oczywiście nas wszystkich bardzo cieszy, ale z punktu widzenia dochodów budżetowych stanowi ona wyzwanie". - Zupełnie odwrotnie niż za rządów PiS, kiedy ta inflacja była potężna - przekazał.
Uszczelnianie systemu
Gość Jedynki podkreślił, że resort cały czas pracuje nad tym, aby system podatkowy był szczelny. - Gdy widzimy, że dochody spadają z powodu omijania podatków czy omijania akcyzy, to jest rzeczą naturalną, że staramy się wypracować rozwiązania, które będą prowadziły do uszczelnienia systemu - powiedział. Podkreślił, że "źle się dzieje, gdy takie działania są torpedowane przez przez prezydenta". Podał przykład fundacji rodzinnych, gdzie "mamy ewidentnie bardzo agresywne formy optymalizacji podatkowej stosowane przez najbogatszych Polaków".
Czytaj także:
- Budżet czeka na podpis Nawrockiego. Domański: działania prezydenta wymykają się logice
- Minister finansów mówi "nie", ale liczby są nieubłagane. Czy czeka nas podatkowa rewolucja?
- Specjalny podatek od Temu i Shein. Zakupy mogą podrożeć
Źródło: Jedynka