Oszustwa metodą "na legendę". Seria zatrzymań w Warszawie
Trzynastu oszustów, którzy wyłudzali pieniądze metodą "na legendę", zatrzymała w ciągu dwóch tygodni stołeczna policja. Przestępcy za pomocą wymyślonych historii o wypadkach w rodzinie lub zagrożonych kontach bankowych, okradli 16 osób na ponad dwa miliony złotych.
2026-02-15, 20:34
Naciąganie metodą "na pocztę" albo "na bank". Oszuści przesyłają skan fałszywej legitymacji
Metoda działania naciągaczy była za każdym razem podobna - przekazał mł. asp. Paweł Chmura z Komendy Stołecznej Policji. Oszuści najczęściej podawali się za pracownika poczty i opowiadali o pilnej korespondencji oczekującej na odbiór. Chwilę później dzwonił ich wspólnik, który, tym razem podając się za policjanta, informował o próbie oszustwa metodą "na pracownika poczty". Potem fałszywy policjant przekonywał ofiarę, że ta musi wypłacić z banku wszystkie oszczędności i przekazać mu, albo pozostawić w umówionym miejscu w Warszawie.
Innym razem oszuści dzwonili do ofiary i opowiadali zmyślone historie o wypadku w rodzinie. Często podawali się za lekarza, który informował o dużej sumie pieniędzy potrzebnej na pilną operację i namawiał do przekazania całej kwoty lub jej części podstawionej osobie, która wkrótce zjawiała się w domu ofiary.
Posłuchaj
Oszuści podawali się także za pracowników banków, którzy informowali o zaciągniętym niedawno dużym kredycie albo podejrzanych operacjach na kontach bankowych. Zdarzało się, że przesyłali na pocztę elektroniczną fałszywą legitymację pracownika banku, by uwiarygodnić swoje kłamstwa. Na kolejnym etapie prosili o przelanie oszczędności na wskazany "techniczny rachunek banku", który okazywał się kontem należącym do naciągaczy i nie było możliwości odzyskania przekazanych kwot.
Inwestycje tak dobre, że szok? To prawdopodobnie oszustwo
Innym przykładem cwaniactwa bandytów są oszustwa na aplikacje i inwestycje - informuje biuro prasowe Komendy Stołecznej Policji. W tym przypadku oszust, podając się za doradcę inwestycyjnego, obiecuje "złote góry" i zwroty sięgające kilkudziesięciu procent. Jedyne, co trzeba zrobić - mówią naciągacze - to zainstalować specjalną aplikację, a potem przelać pieniądze na wskazany w niej rachunek bankowy.
Czytaj także:
- Włamywali się na Facebooka, wyłudzali BLIK. Policja rozbiła grupę
- Dostałeś pieniądze Blikiem, choć ich się nie spodziewałeś? Uważaj!
- Hamulec bezpieczeństwa w aplikacji mBanku. Przycisk do zatrzymania kradzieży
"W tym przypadku przez dłuższy czas nie jesteśmy świadomi, że nasze pieniądze należą już do oszustów, gdyż aplikacja pokazuje wykresy rosnącej inwestycji. Chcąc zrealizować »zysk« należy zadzwonić na podstawioną infolinię, gdzie fałszywy doradca finansowy przekonuje, że to nie jest najlepszy czas, ponieważ firmowi analitycy przewidują dalszy wzrost wartości danego surowca" - przestrzegają stołeczni mundurowi.
Oszuści zatrzymani w Warszawie. Wyłudzili miliony, karty płatnicze i numery PIN
Właśnie tymi metodami posługiwali się oszuści, zatrzymani przez stołecznych mundurowych. Od początku lutego w ręce policji wpadło aż trzynastu naciągaczy, większość została już aresztowana na trzy miesiące. Bandyci wyłudzili od 16 osób ponad dwa miliony złotych, złotą biżuterię, zegarki i monety kolekcjonerskie. Kilku pokrzywdzonych przekazało nawet podającym się za policjantów bandytów karty bankomatowe wraz z numerami PIN.
Oszustwo metodą "na policjanta". Bandyci każą dzwonić na 997
Zdarza się także, ze oszuści dzwonią do ofiary podając się za policjanta, i namawiają do przekazania pieniędzy w celu zapobieżenia ich kradzieży. Sugerują telefon na 997 w celu weryfikacji, ale nie rozłączają się - nawiązanie jednocześnie połączenia z policją nie jest więc możliwe. Dlatego gdy ofiara wybierze "997" na klawiaturze telefonu, po prostu przekazują słuchawkę kompanowi siedzącego przy sąsiednim biurku, który "uwiarygadnia" poprzedniego rozmówcę. Potem dochodzi do uzgodnienia sposobu przekazania pieniędzy, a po kilkunastu minutach w domu ofiary zjawia się oszust przebrany za policjanta. Okrada ofiarę z oszczędności i znika w siną dal.
Nie daj się nabrać! Policjanci nigdy nie proszą o pieniądze i nie każą ich nigdzie przelewać
Stołeczni mundurowi przypominają, że policjanci nigdy nie dzwonią, by przez telefon informować o prowadzonych "tajnych akcjach", nie angażują cywilów do udziału w nich, nie żądają przekazania pieniędzy, nie każą też wypłacać ich z banku czy przelewać na inne konta. "Nie daj się nabrać na fałszywego policjanta, prokuratora, czy agenta CBA!" - apelują mundurowi.
Policjanci apelują przy tym o czujność i proszą o przekazywanie im informacji o wszystkich budzących podejrzenia telefonach, smsach i e-mailach. Zapewniają, że nie zbagatelizują doniesień i sprawdzą każdy sygnał.
Źródła: Polskie Radio/Policja Polska/mbl