Tusk mówi o "zakutych łbach". Grochal: politycy nie powinni używać inwektyw

Wypowiedź premiera o "zakutych łbach" podzieliła opinię publiczną i wywołała dyskusję o granicach politycznego języka. - Nie podoba mi się, kiedy politycy używają inwektyw. W ten sposób pokazują swojemu elektoratowi obecnemu w mediach społecznościowych, że takie zachowanie jest dopuszczalne - powiedziała Renata Grochal w podcaście "Strefa Wpływów". - Premier zrobił to w politycznej desperacji - ocenił z kolei Jacek Czarnecki.

2026-02-28, 08:00

Tusk mówi o "zakutych łbach". Grochal: politycy nie powinni używać inwektyw
Premier Donald Tusk. Foto: Tomasz Jastrzebowski/REPORTER/East News

Najważniejsze informacje w skrócie:

  • Premier Donald Tusk przeciwników programu SAFE nazwał "zakutymi łbami"
  • Politycy poprzez niewłaściwy język pokazują swojemu elektoratowi, że jest to zachowanie dopuszczalne - oceniła Renata Grochal
  • Premier zrobił to w politycznej desperacji - stwierdził Jacek Czarnecki

OGLĄDAJ. Renata Grochal i Jacek Czarnecki w "Strefie Wpływów"

Szef rządu podczas wizyty w Hucie Stalowa Wola opublikował nagranie, w którym podkreślał, że z programu SAFE do zakładu trafi 20 miliardów złotych. "Dotarło, zakute łby"? - zwrócił się do przeciwników projektu. A programu w Sejmie nie poparli politycy Prawa i Sprawiedliwości oraz Konfederacji. 

Renata Grochal zwróciła uwagę, że Polacy byli wyraźnie podzieleni w ocenie ostrego języka premiera. Jak wskazał ośrodek Res Futura Data House, odsetek komentarzy aprobujących i krytycznych był bardzo zbliżony. - Nie podoba mi się, kiedy politycy używają inwektyw, nazywają innych "zakutymi łbami" czy "zdradzieckimi mordami". Przypominam sobie wypowiedź marszałka Marka Kuchcińskiego o "odszczurzaniu Polski", odnoszącą się do procesów politycznych. Nie akceptuję agresywnego języka w polityce - podkreśliła.

Donald Tusk ukarany przez komisję etyki

Jacek Czarnecki ocenił, że słowa premiera nie należą do najbardziej drastycznych, ale zwrócił uwagę na standardy obowiązujące w Sejmie. Przypomniał, że Donald Tusk został ukarany przez komisję etyki za słowa skierowane z mównicy do jednego z posłów PiS, gdy nazwał go "pajacem". - W Sejmie nawet takie określenie nie przechodzi bez konsekwencji. A w mediach społecznościowych - na TikToku, Instagramie czy platformie X - panuje pełna swoboda. Tam politycy pozwalają sobie na znacznie więcej - mówił. Zdaniem Czarneckiego język polskiej polityki wyraźnie się zaostrza. - Kiedyś za szczyt chamstwa uznawaliśmy słowa posła Stefana Niesiołowskiego, który mówił o politykach SLD "pornogrubasy". To wywoływało szok. Dziś słyszymy o "zdradzieckich mordach" - zauważył.

Grochal podkreśliła, że problem ma szerszy kontekst społeczny. - W internecie hejt jest wszechobecny. Osoby publiczne są wyzywane, a jeśli komuś nie podobają się ich wypowiedzi, kierowane są pod ich adresem groźby. A politycy, kiedy używają agresywnego języka, pokazują swojemu elektoratowi obecnemu w mediach społecznościowych, że takie zachowanie jest dopuszczalne - mówiła.

"Byłem atakowany fizycznie przez zwolenników PiS"

Dziennikarka przywołała również własne doświadczenia z manifestacji organizowanych przez środowiska związane z Prawem i Sprawiedliwością. - Gdy Jarosław Kaczyński mówił: "zdradzieckie mordy, zabiliście mi brata", atmosfera była bardzo napięta. Idąc na Krakowskie Przedmieście, bywałam zaczepiana w wulgarny sposób, a kilka razy zostałam poszarpana - relacjonowała. Czarnecki dodał, że on również był zaczepiany i atakowany fizycznie przez zwolenników PiS. - To bierze się z języka. Politycy przesuwają granicę, a ludzie uznają, że wszystko im wolno, zwłaszcza gdy czują anonimowość w internecie. Skutkiem są często depresja czy pogorszenie samopoczucia. Chciałabym, żebyśmy rozmawiali na argumenty - zaznaczyła Grochal.

Czarnecki ocenił natomiast, że premier użył ostrych słów w akcie politycznej desperacji. - Bo jeszcze 23 września dla Mariusza Błaszczaka program SAFE był szansą dla polskiego wojska. Dziś słyszymy, że to katastrofa i że Polska znajdzie się "pod niemieckim butem" - stwierdził dziennikarz.

Czytaj także:

Źródło: Polskie Radio/Robert Bartosewicz

Polecane

Wróć do strony głównej