Sprawa Ewy Tylman. Adam Z. będzie sądzony po raz czwarty

Sąd Apelacyjny w Poznaniu uchylił wyrok sądu I instancji uniewinniający Adama Z. od zarzutu zabójstwa Ewy Tylman i przekazał sprawę do ponownego rozpoznania przez sąd okręgowy. Orzeczenie jest prawomocne. 

2026-03-17, 13:03

Sprawa Ewy Tylman. Adam Z. będzie sądzony po raz czwarty
Sąd uchylił wyrok uniewinniający Adama Z. w sprawie śmierci Ewy Tylman. Foto: PAWEL JASKOLKA/AGENCJA SE/East News

Adam Z. ponownie stanie przed sądem

Decyzja sądu oznacza, że Sąd Okręgowy w Poznaniu rozpozna sprawę Adama Z. już po raz czwarty.

W marcu 2025 r. Sąd Okręgowy w Poznaniu po raz trzeci uniewinnił Adama Z. od zarzutu zabójstwa Ewy Tylman. Nie znalazł również podstaw do uznania go za winnego nieudzielenia pomocy kobiecie. Od tego orzeczenia apelację do sądu II instancji skierowali pełnomocnik oskarżyciela posiłkowego, ojca Ewy Tylman, i prokuratura, domagając się uchylenia nieprawomocnego wyroku i przekazania sprawy do ponownego rozpoznania przez sąd I instancji.

We wtorek sprawę rozpoznał Sąd Apelacyjny w Poznaniu. Po naradzie ogłosił orzeczenie i uchylił wyrok sądu I instancji uniewinniający Adama Z. od zarzutu zabójstwa Ewy Tylman. Jednocześnie przekazał sprawę do ponownego rozpoznania przez sąd I instancji. Wyrok jest prawomocny.

Zaginięcie i śmierć Ewy Tylman. 10 lat później nadal nie zapadł wyrok w tej sprawie

Ewa Tylman zaginęła w listopadzie 2015 r. Po kilku miesiącach z Warty wyłowiono jej ciało. Ze względu na znaczny rozkład zwłok biegli nie potrafili jednoznacznie określić przyczyny śmierci. Według aktu oskarżenia, 23 listopada 2015 r. Adam Z. zepchnął Ewę Tylman ze skarpy, a potem nieprzytomną wrzucił do wody. Mężczyzna był oskarżony o zabójstwo z zamiarem ewentualnym, za co grozi kara nawet dożywotniego pozbawienia wolności. Utrzymywał jednak, że jest niewinny. Przeprowadzono eksperyment procesowy, w czasie którego Adam Z. przebył tę samą drogę, którą przeszedł wraz z Ewą Tylman. Wówczas stwierdził, że kobieta mu się wyrwała i zaczęła biec w stronę rzeki. - Mogła pomyśleć, że chcę ją zgwałcić - mówił wtedy Adam Z.

W tamtych zeznaniach nazwał sam siebie tchórzem, ponieważ miał uciec, kiedy Ewa Tylman wpadła do wody. Później wycofał się z tych słów, twierdząc, że był zastraszany przez policjantów i został zmuszony do złożenia takich zeznań. Obrońcy oskarżonego utrzymywali, że prokuratura nie miała twardych dowodów, a jedynie poszlaki. Wskazywali również na błędy śledczych, w związku z czym wnioskowali o ponowne uniewinnienie.

Czytaj także:

Źródło: PAP/Polskie Radio/asz

Polecane

Wróć do strony głównej