Polski wątek w aferze Epsteina. Tajemnicze loty z Warszawy
Kulisy siatki powiązań Jeffreya Epsteina odsłaniają mechanizm, w którym kluczową rolę miała odgrywać jego wieloletnia współpracowniczka Lesley Groff. Z ustaleń reporterki "Faktów" TVN wynika, że to właśnie ona odpowiadała za logistykę podróży kobiet z Europy Wschodniej - w tym z Polski - koordynując loty, rezerwacje i zmiany tras na polecenie finansisty.
2026-03-30, 13:37
Lesley Groff w siatce Jeffreya Epsteina
Analiza milionów dokumentów z akt sprawy Jeffreya Epsteina pozwoliła odtworzyć schemat organizacji transportu kobiet z Europy Wschodniej, w tym z Polski. Jak ustaliła reporterka "Faktów" TVN Katarzyna Górniak, kluczową rolę w tym procederze odgrywała wieloletnia asystentka finansisty - Lesley Groff. To ona miała odpowiadać za planowanie podróży, rezerwacje biletów i logistykę przelotów, często zmienianych lub odwoływanych na polecenie Epsteina.
W latach 2014-2019 z warszawskiego Lotniska Chopina organizowano transport kobiet do miejsc związanych z Epsteinem - przede wszystkim do Nowego Jorku, Paryża oraz na Wyspy Dziewicze, Albuquerque. W dokumentach wielokrotnie pojawiają się ślady wskazujące, że pasażerkami były młode kobiety z Europy Wschodniej, w tym obywatelki Litwy, Ukrainy oraz dwie Polki.
Warszawski węzeł w siatce Epsteina
Jak czytamy w TVN24+, Warszawa była jednym z istotnych punktów w siatce połączeń. To tutaj odbywały się zarówno wyloty, jak i przesiadki kobiet podróżujących m.in. z Wilna, Kijowa, Lwowa czy Odessy. Jedna z kobiet regularnie krążyła na trasie do Mińska. Reporterka ustaliła, że tylko na trasie Warszawa-Nowy Jork w 2014 roku mogło dojść do co najmniej siedmiu lotów organizowanych na polecenie Epsteina.
Dokumenty wskazują również na transport kobiet na karaibską wyspę Little Saint James, należącą do Epsteina. W jednym z przypadków, opisanym w śledztwie, podróż miała rozpoczynać się w Warszawie, prowadzić przez Nowy Jork, a kończyć się na wyspie. Całość była szczegółowo koordynowana mailowo - od zakupu biletu po organizację transportu na miejscu. Wszystkie działania odbywały się za wiedzą Epsteina. Groff regularnie informowała go o rezerwacjach, przesyłała bilety i czekała na akceptację kolejnych decyzji. Jak wynika z ustaleń opisanych w TVN24+, na wyspę Epsteina transportowana była najprawdopodobniej jedna kobieta z Polski - co najmniej dwukrotnie.
Wyspa Little Saint James, położona na Wyspach Dziewiczych Stanów Zjednoczonych, która była prywatną rezydencją Jeffreya Epsteina (źródło: SplashNews.com/East News) Werbunek pod pozorem pracy. Kobiety nie znały celu podróży
Kobiety były werbowane pod pozorem pracy lub możliwości rozwoju kariery, np. w modelingu. W korespondencji pojawiają się sugestie, że nie były informowane o rzeczywistym celu podróży. Po przylocie trafiały do apartamentów Epsteina lub bezpośrednio na jego prywatną wyspę. Z analizy materiałów wynika, że podróże często organizowano w pośpiechu, a bilety zmieniano wielokrotnie. W dokumentach powtarza się instrukcja "always changeable", co miało zapewniać elastyczność w planowaniu transportu.
Reporterka ustaliła również, że w Warszawa była również ważnym punktem przesiadkowym w podróżach do Paryża, gdzie Epstein regularnie przebywał. W latach 2017-2019 zorganizowano co najmniej kilka takich przelotów dla kobiet z Europy Wschodniej - Wilna, Odessy, Kijowa i Lwowa. Tylko na jeden weekend w styczniu 2019 roku Epstein zlecił organizację transportu dla czterech kobiet z Rosji, Ukrainy i Polski. W przypadku Polki polecił jednak wstrzymać wysłanie biletu, a kobieta potwierdziła później, że nie poleciała do Paryża.
Ostatni ślad w systemie. Lot do Mińska pięć dni po aresztowaniu Epsteina
Jak opisuje reporterka TVN24+, ostatni ślad w polskiej siatce połączeń to lot z Nowego Jorku przez Warszawę do Mińska. Pięć dni po aresztowaniu Epsteina bilet na tę trasę kupiła Karyna Shuliak, jego wieloletnia partnerka i spadkobierczyni. Shuliak poznała Epsteina jako 20-letnia studentka stomatologii i przez kolejne lata była z nim związana, a w testamencie zapisał jej 100 milionów dolarów oraz nieruchomości.
W latach 2015-2019 dla Shuliak rezerwowano co najmniej 10 lotów na trasie Nowy Jork-Warszawa-Mińsk. Podróże te miały charakter regularny - szczególnie w okolicach prawosławnych świąt Bożego Narodzenia, gdy wracała na Białoruś, gdzie mieszkali jej rodzice. Dziś Shuliak prawdopodobnie przebywa w Nowym Jorku, natomiast Lesley Groff, uznana przez FBI za podejrzaną o współudział w procederze, mieszka w stanie Connecticut.
Międzynarodowe śledztwa w toku
Nie wszystkie loty można jednoznacznie potwierdzić jako zrealizowane, ponieważ dokumenty są niepełne i często zanonimizowane. Pozwalają jednak odtworzyć schemat działania i skalę operacji. Ustalenie, które z kobiet padły ofiarą przestępstw, należy do organów ścigania. Śledztwa w sprawie handlu ludźmi prowadzone są m.in. w Stanach Zjednoczonych, Francji i na Litwie.
- Niska frekwencja na CPAC. "Administracja Trumpa boi się trudnych pytań"
- Rosja odcina internet swoim obywatelom. Kreml zaostrza represje po protestach
- Zuchwała kradzież dzieł mistrzów. Zniknęły obrazy warte miliony euro
Źródło: TVN24+/nł