Miszalski reaguje ws. referendum. Wezwał mieszkańców Krakowa
Prezydent Krakowa Aleksander Miszalski odniósł się do ogłoszenia daty referendum w Krakowie. "W najbliższych 7 tygodniach będę się starał przekonać Was, że warto pozwolić mi dokończyć kadencję i wtedy zdecydować co dalej" - napisał. "Jeśli uważacie, że powinienem dokończyć kadencję, w dniu referendum zostańcie w domu" - wezwał mieszkańców.
2026-04-07, 13:57
Aleksander Miszalski reaguje na datę referendum
Referendum dotyczące odwołania Aleksandra Miszalskiego (Koalicja Obywatelska) z funkcji prezydenta Krakowa zostało wyznaczone na 24 maja. Decyzję w tej sprawie podjął we wtorek komisarz wyborczy w Krakowie, wydając stosowne postanowienie. Głosowanie obejmie nie tylko przyszłość włodarza miasta, ale także całej Rady Miasta Krakowa.
Prezydent Krakowa odniósł się do sprawy w mediach społecznościowych, podkreślając, że od początku kadencji deklarował gotowość do rozliczenia z efektów swojej pracy. Zaznaczył, że w mieście realizowane są obecnie liczne inwestycje, m.in. w transport, edukację, bezpieczeństwo i przestrzeń publiczną.
"To proces, który wymaga czasu i konsekwencji. Wierzę, że Kraków zasługuje na stabilność, odpowiedzialność i dokończenie rozpoczętych działań. Dlatego każdego dnia w tych najbliższych 7 tygodniach będę się starał przekonać Was, że warto pozwolić mi dokończyć kadencję i wtedy zdecydować co dalej" - napisał w serwisie X.
Odnosząc się do samego referendum, Miszalski wskazał, że tego typu głosowania sprzyjają mobilizacji przeciwników. "Tak działa ten system. Dlatego jeśli uważacie, że powinienem dokończyć kadencję, w dniu referendum zostańcie w domu. Naszym zwycięstwem będzie niska frekwencja w referendum i wysoka w dniu każdych wyborów. Ostateczna decyzja - jak zawsze - należy do Was" - zaznaczył.
Hoffman apeluje o mobilizację mieszkańców
Z kolei jeden z inicjatorów referendum, przewodniczący rady dzielnicy Stare Miasto Jan Hoffman zaapelował do internautów, aby udostępniali informację o dacie referendum. "Już 24 maja wystawimy ostateczny rachunek prezydentowi Miszalskiemu i Radzie Miasta za miesiące chaosu i nietrafionych eksperymentów. By odsunąć tę ekipę od władzy, potrzeba 179 792 osób przy urnach" - przekazał.
Według Hoffmana 24 maja będzie kulminacją wysiłków wszystkich, którym zależy na odwołaniu Miszalskiego i rady miasta. Podziękował wolontariuszom za dotychczasową pracę, za zbieranie podpisów pod wnioskiem referendalnym. "Przed nami historyczna szansa na gruntowną zmianę i lepszy Kraków" - ocenił.
Do organizacji referendum w Krakowie potrzebnych było co najmniej 58 356 ważnych podpisów pod wnioskiem o referendum, czyli 10 proc. uprawnionych do głosowania mieszkańców Krakowa. Inicjatorzy akcji informowali, że zebrali niemal 134 000 podpisów.
Ze statystyk Krajowego Biura Wyborczego (KBW) w Krakowie wynika, że zweryfikowało ono 84 887 podpisów, z których 61 146 było poprawnych, a 23 741 wadliwych. Najczęstsze wady eliminujące podpisy to: brak praw wyborczych osoby podpisanej; inny, niepełny lub nieczytelny adres; nieczytelne lub niepełne nazwisko, imię.
Ponadto - jak podało KBW - do Prokuratury Rejonowej w Krakowie został skierowany wniosek o podejrzeniu popełnienia przestępstwa w związku z ujawnieniem na listach poparcia danych osób nieżyjących (48 pozycji).
Zasady głosowania i liczba potrzebnych głosów
Aby referendum było ważne musi wziąć w nim udział co najmniej 158 555 mieszkańców Krakowa, czyli minimum 3/5 liczby osób biorących udział w wyborze prezydenta miasta w II turze. W przypadku Rady Miasta Krakowa liczba ta wynosi 179 792.
Referendum odbędzie się w ponad 400 stałych obwodach na terenie całego Krakowa. Poza tym, w zależności od potrzeb, wyznaczone zostaną obwody dodatkowe, np. w szpitalach, domach opieki, aresztach śledczych.
Czytaj także:
- Polacy chcą "CPN" do końca roku. Jasny sygnał dla rządu
- Polacy ocenili polityków. Nawrocki na czele, zaskakujący wynik Czarzastego
- Spięcie prezydenta Nawrockiego z dziennikarzem. Polacy ocenili
Źródło: Polskie Radio/PAP/nł