Śnieżny paraliż w Polsce. Odczuwalne -35°C i zaskakujący paradoks tej zimy

Zamiecie śnieżne i paraliż komunikacyjny, przerwy w dostawach prądu, temperatura odczuwalna sięgająca -35°C, pokrywa białego puchu zalegająca przez kilka miesięcy - tak ostrej zimy w Polsce nie było od lat. Wprawdzie kolejne doniesienia meteorologów o zawiejach i mrozach budziły kpiny wielu internautów, powtarzających z ironią, iż "planeta płonie", jednak miniona zima paradoksalnie wpisuje się w ustalenia dotyczące globalnego ocieplenia.

2026-04-22, 06:48

Śnieżny paraliż w Polsce. Odczuwalne -35°C i zaskakujący paradoks tej zimy
Samochody i pługi utknęły w zaspach. Ludzi ratowali rolnicy. Foto: PSP Nowe Miasto Lubawskie

Zima wróciła po latach. Czerwone alerty

Zaczęło się od śnieżyc. Obficie sypnęło jeszcze pod koniec listopada - wczesna zima zaskoczyła drogowców, a w wielu miejscach Polski doszło do awarii energetycznych. Jednakże prawdziwe uderzenie miało dopiero nadejść. Na 30 grudnia oraz sylwestra Rządowe Centrum Bezpieczeństwa wydało dla północno-wschodniej i centralnej Polski ostrzeżenia przed zawiejami i zamieciami śnieżnymi. Szereg ostrzeżeń, w tym trzeciego - najwyższego stopnia - wydał też Instytut Meteorologii i Gospodarki Wodnej.

Mapa alertów IMGW z 30 grudnia Mapa alertów IMGW z 30 grudnia

Komunikaty mogły wydawać się abstrakcyjne. Zamiecie śnieżne? Przecież ostatnie miały miejsce lata temu, w ciągu ostatnich sezonów zimowych spadło niewiele śniegu - mogli pomyśleć liczni mieszkańcy. Przewidywania meteorologów jednak się sprawdziły. Pod koniec grudnia intensywne opady śniegu przy akompaniamencie silnego, porywistego wiatru sparaliżowały północno-wschodnią i (częściowo) centralną Polskę. W ciągu doby sypnęło 40, a miejscami nawet 60 cm białego puchu.

Paraliż ruchu lotniczego i kolejowego

Sparaliżowana została część lotnisk. W Modlinie jeden z lotów - linii Air Arabia do Szardży w Zjednoczonych Emiratach Arabskich - ze względu na zasypaną płytę lotniska był opóźniony aż o 27 godzin.

Zaśnieżona płyta lotniska w Modlinie. Zdjęcie z 31 grudnia (Fot. PAP/Bartłomiej Pawlak) Zaśnieżona płyta lotniska w Modlinie. Zdjęcie z 31 grudnia (Fot. PAP/Bartłomiej Pawlak)

Zasypane były też dworce kolejowe, zwłaszcza na północy Mazowsza, m.in. w Mławie i okolicach tego miasta. Pasażerowie wysiadający z pociągów wpadali prosto w zaspy.

Zaśnieżony peron na stacji Konopki na trasie miedzy Ciechanowem a Mlawa (Fot. Anna Golaszewska/East News) Zaśnieżony peron na stacji Konopki na trasie miedzy Ciechanowem a Mlawa (Fot. Anna Golaszewska/East News)

Część linii została sparaliżowana. Tak było na przełomie grudnia i stycznia choćby na Warmii i Mazurach. W strącaniu zalegającego śniegu na drzewach - znajdujących się w pobliżu torów i linii trakcyjnych - pomagali policjanci, korzystający ze śmigłowca Black Hawk.

Dramat kierowców na S7. Wsparcia udzielili rolnicy

Ale pogoda najbardziej dała się we znaki kierowcom. Na długo zostaną w pamięci obrazki z zasypanej trasy ekspresowej S7, która spina południe i północ Polski. Najgorsza sytuacja była na odcinku między Olsztynkiem a Ostródą na Warmii i Mazurach. Utworzyły się tam wysokie i rozległe zaspy, droga przez wiele godzin była zablokowana w obu kierunkach. Kierowcy wraz z rodzinami (w tym z małymi dziećmi) utknęli w samochodach - w wielu autach kończyła się żywność i paliwo.

Paraliż komunikacyjny na drodze S7 Paraliż komunikacyjny na drodze S7

Miejscami sytuacja była dramatyczna. W Tylicach nieopodal Nowego Miasta Lubawskiego warunki były tak trudne, że unieruchomione zostały nawet dwie pługopiaskarki. Z powodu śniegu i ślizgawicy utknęły też ciężarówki. Do akcji wkroczyły nie tylko służby, ale również rolnicy, którzy ciągnikami holowali samochody, a nawet tiry.

Była to jednak kropla w morzu. Śniegu szybko przybywało, do tego zapadła noc. W rejonie Ostródy w teren, z ciepłą herbatą, wyruszyły lokalne władze. Części kierowców i ich rodzin zorganizowano bezpieczny nocleg.

W dodatku na północy kraju, zwłaszcza w rejonie Zalewu Wiślanego i rzeki Elbląg wystąpiło zjawisko tzw. cofki. Poważna sytuacja była m.in. w Elblągu i we Fromborku. IMGW wydał alerty trzeciego stopnia, a na miejscu działały służby i sztaby zarządzania kryzysowego, czuwające nad bezpieczeństwem mieszkańców do czasu obniżenia poziomu wody.

Temperatura odczuwalna sięgała -35°C 

Śnieżyce i ślizgawice były tylko jedną z odsłon zimy. W styczniu i lutym Polska znalazła się w kleszczach siarczystego mrozu. Regularnie temperatury sięgały kilkunastu stopni Celsjusza poniżej zera, a niarzadko wynosiły poniżej 20°C, i to w wielu regionach.

Na Warmii i Mazurach na początku lutego termometry pokazały w nocy około -28°C, w Białej Podlaskiej na Lubelszczyźnie -27°C, a w różnych stacjach pomiarowych w pasie od Zalewu Wiślanego do południowej i wschodniej Polski: około -25°C. Co więcej, temperatura odczuwalna na Suwalszczyźnie sięgała - 35°C.

Polska w kleszczach mrozu (źródło: IMGW) Polska w kleszczach mrozu (źródło: IMGW)

Pękający wir polarny

Powagę sytuacji uwypuklają statystyki. W Polsce była to bowiem najchłodniejsza zima od 2013 roku. To z kolei jest pochodna szeregu czynników. Przede wszystkim tego, że przez cały okres zimowy cyklicznie dochodziło do zakłóceń wiru polarnego. Mowa o strefie zimnego, ciężkiego powietrza nad biegunem północnym, otoczonej pasem silnych wiatrów - jet streamem - odpowiedzialnej za wzorce w pogodzie na półkuli północnej.

Gdy wir jest stabilny, masy zimnego powietrza utrzymywane są nad Arktyką. Gdy jednak zostanie naruszony bądź całkiem się zapadnie, polarne powietrze przedostaje się na południe, rozchodząc się nad średnimi szerokościami geograficznymi, tj. nad Europą, Ameryką Północną i Azją.

Ilustracja wiru polarnego stabilnego (z lewej) oraz osłabionego (źródło: NOAA) Ilustracja wiru polarnego stabilnego (z lewej) oraz osłabionego (źródło: NOAA)

Były też inne czynniki. Chociażby La Niña, czyli faza zimna w oscylacji w tropikalnej części Ocean Spokojnego, która także ma wpływ na globalne wzorce pogodowe. La Niña zanikła wraz z nadejściem wiosny, obecnie rozwija się faza ciepła - El Niño, a meteorolodzy wręcz prognozują nadejście latem Super El Niño. Kolejnym czynnikiem była np. gruba pokrywa śnieżna na Syberii, która odbijała promienie słoneczne z powrotem w kosmos, co także miało wpływ na cyrkulację w atmosferze i na pogodę.

Globalne ocieplenie a chłodna zima w Polsce

W statystykach jednak nie brakuje paradoksów. Według meteorologów, zaangażowanych w unijny program Copernicus Climate Change Service (C3S), którego celem jest monitorowanie klimatu - o ile w Europie styczeń '26 był jednym z najchłodniejszych od 2010 roku, o tyle globalnie był piątym najcieplejszym styczniem w historii pomiarów.

Średnia temperatura powietrza przy powierzchni ziemi na świecie wyniosła 12,95°C. To o 0,51°C więcej niż średnia wieloletnia (z okresu 1991-2020). Z kolei w Europie średnia temperatura przy gruncie wyniosła -2,34°C, tj. o 1,63°C mniej od średniej referencyjnej dla tego miesiąca.

Luty - globalnie - był piątym najcieplejszym miesiącem w historii pomiarów. Średnią temperatura powietrza przy powierzchni ziemi wyniosła 13,26°C. Z kolei miniony miesiąc był czwartym najcieplejszym marcem na Ziemi w historii pomiarów (średnia: 13,94°C). A w Europie - drugim najcieplejszym marcem.

Globalne anomalie temperatury w marcu (źródło: C3S/ECMWF) Globalne anomalie temperatury w marcu (źródło: C3S/ECMWF)

Jak to zatem jest możliwe, że tak sroga zima w Europie Środkowej zbiegła się z dodatnimi anomaliami na świecie? Meteorolodzy i klimatolodzy są zgodni: wyjątek potwierdza regułę. Słowem, mimo ocieplającego się klimatu chłodne zimy nadal będą występować, choć z mniejszą częstotliwością niż dawniej.

Eksperci zwracają też uwagę, że o ile praktycznie co roku padają rekordy ciepła, np. latem, o tyle nawet ostatniej zimy w Polsce, najchłodniejszej od kilkunastu lat, nie odnotowano ani jednego rekordu zimna. Stąd ostatnia zima wcale nie zaprzecza, a wręcz potwierdza globalne tendencje w klimacie i pogodzie.

Czytaj także:

Źródło: PolskieRadio24.pl/łl

Polecane

Wróć do strony głównej