Jedna wiadomość wystarczyła, by ruszyły służby. Ekspert wskazał możliwy cel ataku

Trwa śledztwo prokuratury i poszukiwanie sprawców, którzy zgłosili fałszywy alarm o pożarze i zgonie w domu rodzinnym prezydenta. Założyciel portalu Niebezpiecznik.pl Piotr Konieczny podkreślił, że często stosowaną metodą jest podszywanie się pod numer telefonu innej osoby. Wskazał również możliwy cel takich ataków. 

2026-05-25, 16:09

Jedna wiadomość wystarczyła, by ruszyły służby. Ekspert wskazał możliwy cel ataku
Karol Nawrocki oczekuje wyjaśnień ws. interwencji w mieszkaniu jego matki . Foto: Marysia Zawada/REPORTER

Interwencja w domu rodziny prezydenta.  Oszustwo możliwe dzięki SMS

Służby szukają autorów fałszywego alarmu o pożarze w domu rodziny prezydenta. Strażacy siłowo weszli do mieszkania, bo nie mogli skontaktować się z osobami, które wysłały wiadomość o rzekomym zagrożeniu. Piotr Konieczny z portalu niebezpiecznik.pl mówi, że sprawcy coraz częściej podszywają się pod inne osoby za pomocą wiadomości tekstowych. 

- Można tutaj skorzystać albo z gotowych anonimowych bramek w internecie, które taki SMS prześlą na dowolny numer, bądź też po przejęciu smartfona jakiejś osoby skorzystać z linii abonenckiej tej konkretnej osoby. W ten sposób służby mogą później weryfikować, kto tego SMS-a nadał - tłumaczył ekspert. 

Konieczny: cel ataku to obnażenie bezradności państwa

Piotr Konieczny dodaje, że sprawcy chcą pokazać bezradność państwa albo nękać poszczególne osoby. - Teraz mamy tą ostatnią falę ataków, która sprytnie dobiera osoby z pewnego obozu politycznego. Natomiast przypomnimy sobie, jak to wyglądało parę, czy paręnaście miesięcy temu. Wtedy targetowani byli i dziennikarze i politycy z obydwu stron, jak również linie lotnicze - przypomniał Konieczny. 

Kulisy przebiegu akcji  

Sprawcy odpowiedzialni za sobotnią interwencję podszyli się pod kilka osób, wykorzystując między innymi ich pocztę elektroniczną. Służby otrzymały w sobotę wieczorem dwa zgłoszenia SMS. Pierwsze wpłynęło do Wojewódzkiego Centrum Powiadamiania Ratunkowego. Wówczas poinformowano o dymie i o tym, że w pomieszczeniu przebywają osoby, które nie oddychają. Straż pożarna dojechała na miejsce pierwsza. Następnie przyszło drugie zgłoszenie o zatrzymaniu funkcji życiowych.  

Fałszywe zgłoszenia dotarły też do policji w Warszawie; od 10 do 15 maja było 12 takich wiadomości.

Czytaj także: 

Źródła: Polskie Radio/ JL 

Polecane

Wróć do strony głównej