more_horiz
Wiadomości

"Trzeba dokonywać rozróżnienia między migrantem a uchodźcą". Kard. Nycz o sytuacji na granicy

Ostatnia aktualizacja: 28.09.2021 21:40
- Trzeba dokonywać rozróżnienia między migrantem a uchodźcą, czyli między tym, który migruje, bo szuka lepszego, łatwiejszego, bogatszego życia, a tym, który jest uchodźcą, który ucieka przed śmiercią, męczeństwem, przed cierpieniem, głodem - powiedział kard. Kazimierz Nycz w czasie ekumenicznego nabożeństwa "Umrzeć z nadziei", organizowanego przez Wspólnotę Sant'Egidio.
kard. Kazimierz Nycz
kard. Kazimierz Nycz Foto: PAP/Wojciech Olkuśnik

Liturgia w ramach siódmego Tygodnia Modlitwy za Uchodźców odbyła się w stołecznej parafii św. Barbary. W czasie nabożeństwa wymieniano imiona i krótkie historie uchodźców, którzy stracili życie w drodze do Europy.

Andrzej Duda 1200 screen.png
Prezydent: wystąpię do Sejmu, aby wyraził zgodę na przedłużenie stanu wyjątkowego

- Nie spodziewaliśmy się, że obok nazwisk osób, które zginęły w drodze do Europy, będziemy musieli wymieniać także osoby, które zginęły na naszej polsko-białoruskiej granicy - powiedziała Magdalena Wolnik odpowiedzialna za Wspólnotę Sant'Egidio w Warszawie.

Powiedziała, że "modlitwa jest nie tylko lekarstwem na uczucie wstydu, bólu i bezsilności, które nam towarzyszą, ale pozwala usłyszeć krzyk ubogich, odrzuconych prześladowanych, pomaga nam podnieść wzrok skupiony czasem na nas samych, żeby zobaczyć świata z właściwej perspektywy". - Wierzymy, że modlitwa ma moc przemiany serc i zmiany historii, przeciwstawia się temu, co jest największą pułapką, czyli obojętności i jest także wyrazem solidarności, z tymi, którzy wciąż jeszcze żyją nadzieją - wskazał Wolnik. 

Czytaj także:

Metropolita warszawski podkreślił, że jeszcze długo będziemy borykali się z problemem migrantów i uchodźców. - Z powodu różnych uwarunkowań społecznych, politycznych, demograficznych jest to problem, który będzie stał przed nami przez najbliższe kilkadziesiąt lat - stwierdził.

"Nie wystarczy modlić się za uchodźców"

Zaznaczył, że nie wystarczy modlić się za uchodźców, tych, którzy cierpią, bo to jest minimum. - Trzeba modlić się o to, by serca ludzkie się rozgrzały, by świat współczesny, zwłaszcza świat ludzi bogatszych, do których ludzie emigrują, chcą uchodzić, miał serca wrażliwe na ludzkie potrzeby i na ludzkie okoliczności - wskazał kard. Nycz.

Nawiązując do papieskiego orędzia na 107 Światowy Dzień Uchodźcy i Migranta hierarcha przestrzegł przed dzieleniem ludzi na "my", "wy" i "oni".

Zwrócił uwagę, że "Bóg będzie nas sądził z miłości i to nie miłości deklarowanej, ale konkretnej, bo "byłem głodny, a nakarmiliście mnie", "byłem spragniony, byłem przybyszem, byłem obcym, a przejęliście mnie".

- Nasze chrześcijaństwo nie było tylko pietystyczne, ograniczone do modlitwy i pobożności, ale żeby się przekładało na nasze życie i konkretną pomoc, którą świadczymy drugiemu człowiekowi - wskazał metropolita warszawski.

"To ważna przestroga dla Polski"

Hierarcha odniósł się także do tego, co dzieje się obecnie na granicy polsko-białoruskiej.

Powiedział, że to, iż "znajdujemy zmarłych uchodźców u granic Polski, jest ważną przestrogą". - Wcześniej mogliśmy się tłumaczyć, że to jest daleko do Polski, co było pokrętnym tłumaczeniem, natomiast dziś wiemy, że to dotyczy nas. Nie pomogą żadne konstrukcje, które sobie robimy na usprawiedliwienie - powiedział kard. Nycz, odnosząc się do tzw. hierarchii pomagania św. Tomasza z Akwinu.

- Ona obowiązuje w sytuacji, kiedy ten, który ma i powinien pomagać - sam jest biedny i potrzebujący - wyjaśnił.

Nycz 1200.jpg
Beatyfikacja matki Czackiej i prymasa Wyszyńskiego. Nycz: Bogu dzięki, że nam się to przydarzyło

Zwrócił jednocześni uwagę, że zgodnie z nauką społeczną Kościoła "w skrajnym przypadku wszystko mamy wspólne i każdy ma do wszystkiego prawo". - My dziś takiej sytuacji raczej nie mamy, a więc wymyślamy sobie pewne konstrukcje po to, żeby usprawiedliwić - takie, czy inne nasze działania i oczyścić, uspokoić nasze ludzkie i nasze chrześcijańskie sumienia - ocenił metropolita warszawski.

"Dzisiejsze społeczeństwa mają do tego narzędzia"

Wskazał, że "trzeba dokonywać rozróżnienia między migrantem a uchodźcą, czyli między tym, który migruje, bo szuka lepszego, łatwiejszego, bogatszego życia, a tym, który jest uchodźcą, który ucieka przed śmiercią, męczeństwem, przed cierpieniem, głodem".

- Dzisiejsze społeczeństwa - te bogate mają w ręku narzędzia, żeby w sposób ludzki, humanitarny, już nie mówię chrześcijański dokonać rozróżnienia i oceny, kto jest migrantem, a kto jest uchodźcą, a nie patrzeć na wszystkich w jeden sposób - powiedział kard. Nycz.

Jak dodał - jest to tym ważniejsze dziś, kiedy stajemy przed potężnym problemem demograficznym i potrzebujemy ludzi, którzy przyjdą nam pomagać, a nie tylko polepszyć swoje życie".

bartos

Zobacz także

Zobacz także