more_horiz
Wiadomości

Rosyjski ekspert: na Morzu Czarnym siły Rosji tworzą obecnie silną grupę desantową

Ostatnia aktualizacja: 13.02.2022 10:00
Na Morzu Czarnym siły Rosji tworzą obecnie silną grupę, która mogłaby wysadzić na wybrzeże, wraz z desantem z powietrza, do 10 tysięcy żołnierzy - powiedział rosyjski ekspert Paweł Felgenhauer. - Podczas obecnej eskalacji między Rosją a Zachodem, gdy siły rosyjskie prowadzą ćwiczenia na Białorusi i Morzu Czarnym, najbardziej niebezpiecznym rejonem stało się Morze Śródziemne, miejsce manewrów Rosji i USA - mówił też w rozmowie z PAP.
Na zdjęciu 10 lutego br. desantowiec BDK-58 Kaliningrad zbliża się do Floty Czarnomorskiej w Sewastopolu
Na zdjęciu 10 lutego br. desantowiec BDK-58 Kaliningrad zbliża się do Floty Czarnomorskiej w SewastopoluFoto: FORUM/Russian Defence Ministry/TASS

"Tam prowadzone są manewry i tam będą bezpośrednio naprzeciwko siebie Amerykanie i Rosjanie" - tak powiedział PAP Felgenhauer, rosyjski komentator wojskowy "Nowej Gaziety".

Rosyjski ekspert mówił, jak relacjonuje PAP, że na Morzu Śródziemnym znalazły się trzy lotniskowce: amerykański US Harry S. Truman, francuski o napędzie atomowym Charles de Gaulle i włoski lekki lotniskowiec Cavour, wraz z okrętami towarzyszącymi.

Felgenahuer stwierdził, że Rosja skierowała na Morze Śródziemne trzy krążowniki rakietowe Marszałek Ustinow, Wariag i Moskwa.

Obie strony będą się wzajemnie obserwować, prowadzić ćwiczenia "i w razie błędu nastąpi natychmiastowa odpowiedź" - mówił PAP Felgenhauer. Oznaczałoby to - jak przekonywał - "bezpośrednią konfrontację rosyjsko-amerykańską", a wedle niego na Ukrainie czy na Białorusi mogłoby do niej nie dojść.

Doniesienia o przemieszczeniu okrętów i manewrach

Jak podał PAP, 7 lutego na Morze Śródziemne wpłynęła przez Cieśninę Gibraltarską grupa okrętów wojennych należących do rosyjskiej Floty Pacyfiku: krążownik rakietowy Marszałek Ustinow, fregata Admirał Kasatonow i niszczyciel Wiceadmirał Kułakow. Ministerstwo obrony zapowiadało, że dołączą one do ćwiczeń z innymi rosyjskimi flotami na Morzu Czarnym i Pacyfiku. W tym czasie na Morzu Śródziemnym znajdowały się już trzy okręty: krążownik rakietowy Wariag, niszczyciel Admirał Tribuc i zbiornikowiec Butoma. Wypłynęły one w rejs z Władywostoku w grudniu zeszłego roku.

Dziennik "Izwiestija", jak relacjonował PAP, komentował kilka dni temu 9 lutego, że "po raz pierwszy spotkają się na Morzu Śródziemnym trzy krążowniki rakietowe projektu 1164 Atłant, wyposażone w naddźwiękowe pociski manewrujące i systemy przeciwlotnicze S-300F. Chodzi o okręty: Wariag, Marszałek Ustinow i krążownik Moskwa, który przygotowuje się do wypłynięcia. Na Morzu Śródziemnym Wariag będzie przewodził grupie okrętów Floty Pacyfiku, Marszałek Ustinow - grupie Floty Północnej, a Moskwa - grupie Floty Czarnomorskiej - zapowiadał dziennik.

20 stycznia ministerstwo obrony Rosji zapowiedziało na styczeń i luty manewry marynarki wojennej z udziałem 140 okrętów i 10 tys. wojskowych „we wszystkich strefach odpowiedzialności rosyjskiej marynarki wojennej”. Wskazano, że odbędą się one na Morzu Śródziemnym, Północnym i Ochockim oraz na Pacyfiku i Atlantyku. Zapowiedziane manewry zbiegają się w czasie z kryzysem w relacjach Rosja-NATO i koncentracją wojsk rosyjskich w rejonie granicy z Ukrainą.

Morze Czarne

Felgnehauer powiedział też PAP, że z kolei na Morzu Czarnym siły rosyjskie tworzą obecnie silną grupę, która mogłaby wysadzić na wybrzeże, wraz z desantem z powietrza, do 10 tysięcy żołnierzy.

"To nie jest pierwszy raz. Było tak już w kwietniu zeszłego roku, gdy dokonano desantu na poligonie Opuk (na Półwyspie Krymskim) - dwóch tysięcy (żołnierzy) ze spadochronów i ośmiu tysięcy z morza" - mówił PAP Felgenhauer i stwiedził, że w kwietniu zeszłego roku sytuacja zakończyła się wycofaniem sił po manewrach na Krymie.

Czytaj także:

***

Trzy rosyjskie duże okręty desantowe - Korolow, Mińsk i Kaliningrad - przepłynęły z Morza Śródziemnego przez Bosfor na Morze Czarne - tak podawała w środę agencja Interfax, powołując się portale informacyjne ze Stambułu. Twierdzą one, że okręty płyną na anektowany Krym. Na Morzu Śródziemnym te trzy jednostki, wchodzące w skład Floty Bałtyckiej, znajdowały się od początku lutego. 4 lutego w większej grupie okrętów zawinęły do portu Tartus w Syrii, gdzie mieści się baza rosyjskiej marynarki wojennej - podano.

Zaznaczono, że następnej kolejności z Morza Śródziemnego na Morze Czarne wpływją również trzy okręty desantowe należące do Floty Północnej: Piotr Morgunow, Gieorgij Pobiedonosiec i Olenogorskij Gorniak.

"Rosja ufa Chinom"

Z kolei na Białorusi we wspólnych manewrach, które również budzą niepokój państw zachodnich, uczestniczą jednostki sił zbrojnych Rosji skierowane z Dalekiego Wschodu. Felgenhauer przekonuje, że "ich wycofanie na pewno nastąpi", bo "nie mogą one pozostać na Białorusi".

"Powinny one wrócić do swoich baz na Dalekim Wschodzie, którego nie możemy zostawić bez garnizonów" - ocenia Felgenhauer. Jego zdaniem, jeśli kiedyś zapadnie decyzja, że na Białorusi znajdzie się stały garnizon rosyjski, to skierowane tam zostaną jednostki z innych regionów Federacji Rosyjskiej.

Udział w ćwiczeniach na Białorusi jednostek z Dalekiego Wschodu "pokazuje, na ile Rosja ufa Chinom: zabrała garnizony z granicy chińskiej i przerzuciła je na granicę z Polską" - powiedział ekspert.

Kraje zachodnie są nadzwyczaj zaniepokojone koncentracją wojsk rosyjskich przy granicy z Ukrainą i ostrzegają Moskwę przed skutkami ewentualnej agresji wobec tego kraju. Rosja twierdzi, że nie ma takich planów. Zdaniem Felgenhauera rozstrzygnięcie obecnej eskalacji nastąpi w ciągu dwóch-trzech tygodni.

Z Moskwy Anna Wróbel (PAP)/ in./ 


Potencjał militarny Rosji i Ukrainy (opr. Maciej Zieliński/PAP) Potencjał militarny Rosji i Ukrainy (PAP)

Zobacz także

Zobacz także