more_horiz
Wiadomości

"To jest tragedia, która wykracza poza naszą wyobraźnię". Tak brzmiał oficjalny komunikat o katastrofie

Ostatnia aktualizacja: 08.04.2022 06:00
Mija 12 lat od katastrofy samolotu Tu-154 pod Smoleńskiem. 10 kwietnia 2010 roku zginęło w niej 96 osób z prezydentem Rzeczypospolitej Polskiej Lechem Kaczyńskim i jego małżonką Marią. Oficjalny komunikat o katastrofie podało o godzinie 9.26 polskie ministerstwo spraw zagranicznych. Nie znano jeszcze wtedy dokładnej liczby ofiar.
Mija 12 lat od katastrofy smoleńskiej, w której zginęło 96 osób wraz z prezydentem Rzeczypospolitej Polskiej Lechem Kaczyńskim i jego małżonką Marią.
Mija 12 lat od katastrofy smoleńskiej, w której zginęło 96 osób wraz z prezydentem Rzeczypospolitej Polskiej Lechem Kaczyńskim i jego małżonką Marią.Foto: PAP/Grzegorz Jakubowski

Na pokładzie maszyny był też ostatni prezydent RP na uchodźstwie Ryszard Kaczorowski, a także między innymi: wicemarszałkowie Sejmu i Senatu, parlamentarzyści, dowódcy głównych sił zbrojnych, osoby sprawujące wysokie funkcje w państwie, duchowni, przedstawiciele Rodzin Katyńskich oraz załoga samolotu i funkcjonariusze BOR.

Zobacz także:

LECH KACZYŃSKI - serwis specjalny

Delegacja leciała na uroczystości 70. rocznicy zbrodni katyńskiej. Do tragedii doszło o godzinie 8.41 czasu środkowoeuropejskiego letniego w pobliżu lotniska Siewiernyj. Oficjalny komunikat o katastrofie podało o godzinie 9.26 polskie ministerstwo spraw zagranicznych. Nie znano jeszcze wtedy liczby ofiar. Informację przekazał ówczesny rzecznik MSZ Piotr Paszkowski (zm. 2019). Informując o prawdopodobnych ofiarach powiedział wówczas, że "to jest tragedia, która wykracza poza naszą wyobraźnię".

Posłuchaj
00:22 11673823_8-set1.mp3 10.04.2010. Rzecznik MSZ Piotr Paszkowski przekazuje pierwszy komunikat o tragedii pod Smoleńskiem (IAR) 

Półtorej godziny przed katastrofą tupolewa na lotnisku w Smoleńsku wylądował Jak-40 z grupą dziennikarzy na pokładzie. Udali się na cmentarz wojenny w Katyniu, gdzie miały odbyć się uroczystości w 70. rocznicę zbrodni katyńskiej. Dzień wcześniej przybyło tam także kilkaset osób - bliskich ofiar NKWD z 1940 roku. Obecni byli też przedstawiciele rosyjskiego Stowarzyszenia "Memoriał" oraz rosyjskich władz. Wszyscy oczekiwali na przyjazd polskiej delegacji. Gdy do zebranych w Katyniu dotarła informacja o katastrofie samolotu, rozpoczęto modlitwy, następnie odprawiono mszę świętą.

Czytaj także:

W Smoleńsku jeden ze świadków tragedii opowiedział o katastrofie reporterowi Polskiego Radia. - Usłyszeliśmy wielki huk, znacznie większy niż przy starcie samolotów naddźwiękowych, które tu często latają. Wszystko się zatrzęsło. Tam było pełno ognia. Pierwsze, co zobaczyliśmy, to był właśnie ogień - relacjonował świadek.

W kraju po podaniu informacji o katastrofie w wielu miejscach zaczęto wywieszać biało-czerwone flagi przepasane kirem. Przed Pałacem Prezydenckim, a potem na placu Piłsudskiego w Warszawie gromadziły się tłumy. Ludzie przynosili kwiaty, palili znicze, modlili się. Wielu płakało.

O godzinie 12.00 w Krakowie zabrzmiał dzwon Zygmunt. Episkopat Polski wydał specjalne oświadczenie. Na konferencji prasowej ówczesny sekretarz generalny KEP biskup Stanisław Budzik (obecnie arcybiskup metropolita lubelski) podkreślał, że "zginęli wybitni synowie naszej ojczyzny, wypełniając obowiązki wobec niej". Zapewnił, że Kościół solidaryzuje się z rodakami w kraju i poza granicami Polski.

Posłuchaj
00:29 11673823_2-set5.mp3 - Kościół solidaryzuje się z rodakami w kraju i poza granicami Polski - mówił ówczesny sekretarz generalny KEP biskup Stanisław Budzik (IAR) 

Przed Pałacem Prezydenckim w Warszawie gromadziły się tłumy. Ludzie zapalali znicze i składali kwiaty. W Pałacu wystawiono specjalną księgę kondolencyjną. Do wpisu ustawiły się długie kolejki.

10 kwietnia wieczorem na placu Piłsudskiego przed Grobem Nieznanego Żołnierza oraz przed krzyżem upamiętniającym pielgrzymkę Jana Pawła II rozpoczęło się czuwanie. Przyszły setki warszawiaków, którzy spontanicznie umawiali się poprzez smsy i portale społecznościowe. Składano kwiaty, modlono się, czuwano. Z daleka była widoczna łuna palących się zniczy.

Posłuchaj
00:13 11673823_1-set7.mp3 "Każdy z nas czuje się dotknięty tą tragedią". Uczestnicy czuwania mówili o wielkiej stracie, smutku i żalu (IAR) 

Liczne kościoły pozostały otwarte przez całą noc, aby dać wiernym możliwość modlitewnego czuwania. Obowiązki głowy państwa przejął ówczesny marszałek Sejmu Bronisław Komorowski. Ogłosił żałobę narodową, która trwała do 18 kwietnia. Do Polski napływały kondolencje z całego świata, na znak żałoby i solidarności flagi przed budynkiem Komisji Europejskiej w Brukseli zostały opuszczone do połowy masztu. W całej Polsce w kościołach odbywały się msze święte.

Posłuchaj
00:24 11673823_7-set8.mp3 Na Wawelu kardynał Stanisław Dziwisz modlił się w intencji ofiar katastrofy smoleńskiej, ich bliskich oraz kraju (IAR) 

Ciała ofiar katastrofy - po identyfikacji - zostały przetransportowane do Polski. Pierwsza powróciła do kraju trumna ze szczątkami prezydenta Lecha Kaczyńskiego. Ciało brata zidentyfikował Jarosław Kaczyński. Dwa dni później zostały rozpoznane zwłoki Marii Kaczyńskiej.

Czytaj także:

Pogrzeb pary prezydenckiej odbył się 18 kwietnia na Wawelu. W uroczystościach uczestniczyło ponad 150 tysięcy osób, w tym przedstawiciele najwyższych władz państwowych i delegacje z kilkudziesięciu krajów.

Pogrzeby ofiar katastrofy trwały do ostatnich dni kwietnia. Ostatnie pożegnanie - generała Andrzeja Błasika - odbyło się 28 kwietnia na warszawskich Powązkach.

W ósmą rocznicę katastrofy, 10 kwietnia 2018 roku, na placu Piłsudskiego odsłonięto pomnik upamiętniający 96 ofiar katastrofy polskiego samolotu. 10 listopada tego samego roku, w przeddzień 100-lecia odzyskania przez Polskę niepodległości, nieopodal tego monumentu uroczyście odsłonięto pomnik prezydenta Lecha Kaczyńskiego.

paw/

Zobacz także

Zobacz także