more_horiz
Wiadomości

"Realizują scenariusz pisany na Kremlu". Andruszkiewicz o organizacjach pozarządowych atakujących SG

Ostatnia aktualizacja: 22.04.2022 08:08
- Nie twierdzę, że organizacje pozarządowe w Polsce biorą pieniądze od Rosjan. Ale obserwuję to, że wiele z nich w pełni realizuje scenariusz pisany na Kremlu - powiedział w rozmowie z piątkowym "Naszym Dziennikiem" sekretarz stanu w KPRM Adam Andruszkiewicz. Mówił o działaniach wobec migrantów, którzy chcą przekroczyć granicę z Białorusią.
Kolejne grupy próbują dostać się nielegalnie do Polski z Białorusi.
Kolejne grupy próbują dostać się nielegalnie do Polski z Białorusi.Foto: Twitter/Straż Graniczna

Andruszkiewicz odniósł się do informacji Straży Granicznej, że powszechnym zjawiskiem jest to, iż cudzoziemcy, którzy przekroczyli nielegalnie granicę polsko-białoruską i złożyli wnioski o ochronę międzynarodową, uciekają potem do Europy Zachodniej. "To jest informacja, która potwierdza to, o czym mówimy od 2015 r. – czyli od kiedy na pełną skalę wybuchł kryzys migracyjny w Europie. To nie są uchodźcy, osoby, które pilnie potrzebują pomocy i opieki międzynarodowej. To są tzw. migranci ekonomiczni – ludzie, którzy oczekują dostatniego, ale niewymagającego życia w Europie Zachodniej" - powiedział.

"Życie na socjalu"

Ocenił, że "życie na tzw. socjalu jest ich głównym celem". "Ostrzegamy przed tym, ale duże grupy pożytecznych idiotów, które wspierają opozycję, nie chcą nas słuchać i dalej – z wielkim uporem – pomagają tym ludziom przedostawać się na terytorium naszego kraju. Tym samym legitymizują przestępczy proceder nielegalnego przekraczania granicy Unii Europejskiej" - wskazał.

Na pytanie, jak odbiera ataki na Straż Graniczną organizacji pozarządowych, które domagają się otwarcia granicy polsko-białoruskiej przed migrantami, odpowiedział: "To są ataki antypaństwowe. Dzisiaj media zachodnie zalewają nas newsami o tym, że część organizacji pozarządowych – tych ekologicznych – jest uzależniona od pieniędzy płynących z Kremla. Moskwa nie robi tego z dobroci serca, tylko chce, aby działalność tych organizacji służyła jej polityce. To pokazuje pewne mechanizmy, jakimi rządzi się świat organizacji pozarządowych i jakie niebezpieczeństwa im grożą".

Świadomie lub nie

"Nie twierdzę, że organizacje pozarządowe w Polsce biorą pieniądze od Rosjan. Ale obserwuję to, że wiele z nich w pełni realizuje scenariusz pisany na Kremlu. Może robią to świadomie, może nie – ale to w tej chwili nie ma znaczenia. W interesie Rosjan jest destabilizować sytuację na naszych wschodnich granicach, a te organizacje to ułatwiają" - podkreślił sekretarz stanu w KPRM.

Jak mówił, "nielegalni migranci mogą być niebezpieczni". "Są to bardzo często wyznawcy radykalnego islamu, którzy chcą wprowadzenia prawa szariatu w Europie. Tacy ludzie nie powinni mieć prawa dostania się na terytorium Polski. Każdy, kto im to ułatwia, łamie prawo i uderza w fundamenty bezpieczeństwa państwa polskiego" - zaznaczył.

Uderzenie w dobre imię Polski i żołnierzy

Zdaniem Andruszkiewicza Moskwie zależy na tym, żeby uderzać w dobre imię polskich żołnierzy i funkcjonariuszy. "Polskie służby gromadzą dowody na to, że nasz kraj stał się głównym celem rosyjskiej propagandy. Reżimowe rosyjskie media każdego dnia atakują nasz kraj. I każdy, kto dzisiaj kolportuje nieprawdziwe informacje o obrońcach naszych granic, a także atakuje ich medialnie, staje ramię w ramię z prezydentem Władimirem Putinem" - podkreślił.

Pytany o to, jak będą się układać stosunki polsko-węgierskie, odpowiedział: "To zależy od premiera Viktora Orbána. Nasze stanowisko się nie zmieniło. Od dawna zwracamy uwagę na rosyjskie zagrożenie dla Europy oraz podkreślamy, że w życiu najważniejsze są wartości. Czujemy się w obowiązku stać na straży suwerenności narodów Europy. Bez względu na to, kto im zagraża: Moskwa czy Bruksela. Węgrzy doskonale o tym wiedzą. I wierzę w to bardzo mocno, że przyjaźń polsko-węgierska, która trwa od wieków, jest silniejsza niż obecne problemy międzynarodowe".

Czytaj także:

pg

Zobacz także

Zobacz także