more_horiz
Wiadomości

SDP murem za Tomaszem Sakiewiczem. "Wyrok ogranicza prawa obywatelskie dot. wolności słowa"

Ostatnia aktualizacja: 19.08.2022 09:30
"CMWP SDP stanowczo protestuje przeciwko decyzji Sądu Apelacyjnego w Warszawie, zgodnie z którą redaktor naczelny "Gazety Polskiej" Tomasz Sakiewicz został prawomocnie ukarany w procesie o naruszenie dóbr osobistych wytoczonym mu przez aktywistę Bartosza Kramka" - napisano w oświadczeniu na stronie Centrum Monitoringu Wolności Prasy Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich.
Stowarzyszenie Dziennikarzy Polskich protestuje przeciwko skazaniu red. Tomasza Sakiewicza
Stowarzyszenie Dziennikarzy Polskich protestuje przeciwko skazaniu red. Tomasza SakiewiczaFoto: PAP/Albert Zawada

Jak wyjaśniono, "dziennikarz musi zamieścić przeprosiny na drugiej stronie »Gazety Polskiej«, a także zapłacić łącznie 25 tys. zł zadośćuczynienia i ponad 3 tysiące złotych kosztów postępowania". "W ocenie CMWP SDP kara ta budzi poważne wątpliwości oraz nie koresponduje z powszechnie przyjętymi standardami w zakresie wolności słowa, wyrażonymi między innymi w Konstytucji i art. 10 Europejskiej Konwencji Praw Człowieka oraz standardami wypracowanymi w krajowym i międzynarodowym orzecznictwie" - napisano.

11 sierpnia Sąd Apelacyjny w Warszawie wydał wyrok w procesie o naruszenie dóbr osobistych, który toczył się pomiędzy aktywistą Bartoszem Kramkiem i red. Tomaszem Sakiewiczem wraz z Niezależnym Wydawnictwem Polskim.

"Przedmiotem sporu była okładka »Gazety Polskiej« z 16 sierpnia 2017 r., na której zamieszczono fotomontaż przedstawiający żołnierzy Wehrmachtu niszczących szlaban graniczny i opatrzony tytułem »Nowa kampania wrześniowa. Znamy plany jesiennego puczu«. Jeden z niemieckich żołnierzy miał na niej twarz Bartosza Kramka - męża Ludmiły Kozłowskiej, szefowej Fundacji Otwarty Dialog, lewicowego aktywisty" - opisano szczegóły sprawy.

Co wzbudza wątpliwości CMWP?

Jak podkreślono, "wątpliwości Centrum Monitoringu Wolności Prasy Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich budzą przede wszystkim decyzje sądów odnoszące się do kwestii dowodowych. Sąd I instancji oddalił bowiem szereg wniosków dowodowych pozwanych, w tym wnioski dotyczące przesłuchania świadków, a ponadto nie wyraził zgody na odroczenie rozprawy, zamykając ją na tym samym posiedzeniu i przesłuchując w charakterze strony wyłącznie powoda".

"Sąd II instancji swoją decyzją podtrzymał decyzję sądu I instancji, w efekcie czego pozwany dziennikarz miał ograniczone możliwości przedstawienia argumentów na swoją obronę, był za to przesłuchiwany przez osobę go pozywającą i jego adwokatów, a sam nie mógł nawet zadać mu żadnego pytania" - napisali autorzy oświadczenia CMWP.

"Dodano, że pełnomocnik pozwanych wskazał też na zastrzeżenia dotyczące bezstronności sędziego orzekającego w I instancji. W ocenie CMWP SDP ten wątek sprawy wymagał dogłębnego zbadania, czy pozwanych nie pozbawiono przez to prawa do sprawiedliwego rozpatrzenia sprawy przez niezależny, bezstronny i niezawisły sąd, co gwarantuje nam art. 45 ust. 1 Konstytucji RP, a ten aspekt sprawy został praktycznie zupełnie pominięty" - czytamy w oświadczeniu.

Kramek może więcej?

"Ukaranie redaktora Tomasza Sakiewicza oznacza, iż wymiar sprawiedliwości zignorował istotne aspekty sprawy mające wpływ na jej rozstrzygnięcie. Przede wszystkim Sąd Okręgowy i Sąd Apelacyjny nie wzięły pod uwagę dla wielu kontrowersyjnego charakteru publicznej działalności społecznej i politycznej Bartosza Kramka. Naturalnie, ocena działań Bartosza Kramka nie należy do Sądów rozpatrujących tę sprawę, ale karanie dziennikarzy za krytykę prasową tejże działalności budzi zdumienie i w ocenie CMWP SDP narusza zasadę wolności słowa, fundamentalną dla demokratycznego państwa" - napisano.

"Działalność społeczno-polityczna powoda jest powszechnie znana, a wiele jej aspektów stanowi przykład tzw. notoryjności powszechnej, co oznacza, iż są to okoliczności znane i nie wymagające dowodów. Nie ma bowiem problemu z ustaleniem np. tego, czy powód określał działania polskich służb broniących granicy państwa, jako "zbrodnicze"; czy wzywał do działań i protestów zagrażających porządkowi publicznemu w Polsce; czy wznosił hasła w stylu: "Niech państwo stanie: wyłączmy rząd!"; czy w okresie późniejszym dopuścił się niszczenia urządzeń granicznych na granicy z Białorusią itp. (pełnomocnik pozwanych wskazał, że powodowi zostały z tego powodu postawione zarzuty)" - kontynuowali autorzy oświadczenia.

"Działania antypolskie"

"Prowadzona przez pozwanych Redakcja oceniała różne działania powoda jako antypolskie i inspirowane z zewnątrz, a niezależnie od trafności takiej oceny, uzasadnia to surową krytykę wyrażoną przez nią w formie karykaturalnego fotomontażu na okładce tygodnika. Trudno bowiem zrozumieć, dlaczego - zarówno na gruncie szeroko ujmowanej judykatury, jak i w praktyce - powszechnie dopuszcza się operowanie w publicystyce i w działalności publicznej przesadą, groteską, prowokacją, często w drastycznych formach łamiących powszechnie przyjęte normy, a nie można dosadnie skrytykować osoby, która bezpośrednio lub medialnie atakuje państwo polskie" - wyjaśniono.

Jak podkreślono w oświadczeniu, Kramek "swoimi działaniami niejednokrotnie wykraczał poza normy ogólnie przyjęte, nie unikał i nie unika kontrowersji, ale sam często prowadzi akcje epatujące przesadą czy groteską, mające prowokacyjny czy wręcz szokujący charakter". 

Czytaj więcej:

"Oceny takich działań tych mogą być rozmaite, zależnie od poglądów społecznych czy politycznych, jednak wszystkie mogą być wyrażane w przestrzeni publicznej, nawet jeśli są skrajne. Mają do nich prawo szczególnie dziennikarze, którzy w państwach demokratycznych są wyrazicielami opinii publicznej. Każdy, kto podejmuje radykalne działania i wypowiada radykalne poglądy, powinien liczyć się z krytyką społeczną, w tym także medialną. Powód przedstawiał obraz państwa polskiego (a także środowisk, które według niego należy zwalczać) w ostry, karykaturalny wręcz sposób. Bardzo mocno angażował się przy tym w sprawy światopoglądowe, a nawet religijne (np. rozwieszając plakaty z »tęczową Matką Boską«), Stosując przy tym piętnujący i »bezalternatywny« styl wypowiedzi. Stosując takie metody, powinien więc liczyć się z negatywnymi ocenami swojej działalności, w tym również z surową krytyką. Karykatura, jaką jest będąca przedmiotem sporu okładka »Gazety Polskiej«, jest formą wypowiedzi dziennikarskiej, której można przypisać co najwyżej charakter opinii, a wypowiedzi ocenne nie poddają się tożsamym rygorom weryfikacji, jak fakty" - napisano.

Ograniczanie wolności słowa

"Karanie dziennikarza za wyrażanie takiej krytycznej oceny budzi zdecydowany sprzeciw. CMWP SDP stoi na stanowisku, iż orzeczona w tym wypadku kara dla red. Tomasza Sakiewicza stanowi tzw. SLAPP (strategic lawsuit against public participation), tzn. akcję procesową nakierowaną na faktyczne ograniczenie praw obywatelskich w zakresie wolności słowa, poprzez zniechęcenie dziennikarzy do podejmowania istotnej oraz wywołującej społeczne emocje tematyki kontrowersyjnych organizacji pozarządowych o niejasnych źródłach finansowania. Orzeczona dla dziennikarza upokarzająca kara przepraszania kogoś za opublikowaną krytykę jego poglądów, z którymi się nie zgadza oraz w konsekwencji dotkliwa kara finansowa powoduje tzw. efekt mrożący (tzw. chilling effect), wielokrotnie opisywany na gruncie prawa polskiego, jak i międzynarodowego jako naruszający zasadę wolności słowa" - czytamy w oświadczeniu.

"Jest to nie do pogodzenia z opartą na dążeniu do prawdy i prezentacji różnych punktów widzenia pracą dziennikarską, do której zobowiązani są wszyscy dziennikarze. Należy przy tym podkreślić, iż w interesie społecznym mają oni prawo wyrażać publicznie swoje poglądy nawet w trudnych oraz kontrowersyjnych sprawach nawet w wywołujący społeczne emocje sposób, jakim może być reakcja na karykaturę" - wyjaśniono.

dyrektor CMWP SDP dr Jolanta Hajdasz/tvp.info/nt

Zobacz także

Zobacz także