Rosyjskie barwy i logo pożyczone od "sex workerek" - takie symbole zapraszają na marsz 4 czerwca

Opozycja zaprasza na marsz pod szczytnymi hasłami promowania wolnych wyborów, demokracji i "wartości europejskich". Czy można jednak oczekiwać, że ostatecznie wydarzenie to będzie czymś więcej niż zgromadzeniem pełnym agresji i nienawiści skierowanej wobec jednego ugrupowania politycznego? 

2023-05-31, 12:40

Rosyjskie barwy i logo pożyczone od "sex workerek" - takie symbole zapraszają na marsz 4 czerwca
Marsz opozycji odbędzie się 4 czerwca w Warszawie.Foto: Twitter/Pexels

Na 4 czerwca opozycja zaplanowała swój marsz, aby oficjalnie uczcić 34. rocznicę "częściowo wolnych" wyborów w Polsce. Do udziału zachęca szef Platformy Obywatelskiej Donald Tusk oraz inni prominentni działacze jego ugrupowania. Pomimo wcześniejszych oporów swój udział zgłosiły także inne sympatyzujące z PO ugrupowania polityczne. Opracowana już jest trasa marszu, godziny przejścia, a także grafiki promujące to wydarzenie. 

I tu zaczyna robić się ciekawie. Wśród zalewu materiałów zachęcających do udziału w marszu do obiegu trafiły także oryginalne przypinki. Jedna z nich przedstawia bowiem trzy kobiece profile w barwach: czerwonej, niebieskiej i białej. Uwadze internautów nie mogło ujść, że zaprezentowana grafika kolorystycznie i w układzie graficznym do złudzenia przypomina... rosyjską flagę łopoczącą na wietrze. 

To oczywiście mogłoby być uznane za zwykłe czepialstwo, albo może nawet przejaw "rusofobii", jednakże jeszcze ciekawsza w tym wszystkim jest sam motyw przedstawiający wspomniane trzy kobiece profile. Być może mógłby on skojarzyć się niektórym ze słynnymi profilami Marksa, Engelsa i Lenina, które są doskonale znane i wykorzystywane na liczne sposoby w kulturze i popkulturze. Taka interpretacja również jednak mogłaby być również uznana za nieobiektywną i naciąganą pod z góry założoną tezę.

Z kim będziemy maszerować?

Przejdźmy w takim razie do faktów. Okazuje się bowiem, że zastosowany motyw nie jest autorskim pomysłem organizatorów marszu, ale logiem wykorzystywanym wcześniej przez liczne organizacje na całym świecie. Najczęściej sięgały po niego organizacje o skrajnych profilach lewicowo-feministycznych. Tym samym motywem reklamowano bowiem np. Marsz Kobiet w Sidney, zgromadzenie feministek w Seattle, wydarzenie pt. "Trzecia fala feminizmu", a nawet konwent solidarności z... "sex-workerkami".

REKLAMA

I choć oficjalnie marsz 4 czerwca ma się odbyć pod szczytnymi hasłami promowania wolnych wyborów, demokracji i "wartości europejskich", to obecność takiego motywu zdradza bardziej właściwe motywy tego zgromadzenia. Zaangażowanie się w niego organizacji spod znaku pioruna, odpowiedzialnych za tzw. czarne marsze musi przywoływać jak najgorsze skojarzenia. Nie trzeba przypominać, że wówczas głównymi hasłami było słynne osiem gwiazd połączonych z wulgarnymi okrzykami.

Szczytne hasła, a rzeczywistość

Nic nie wskazuje na to, aby czerwcowe wydarzenie miało mieć zgoła inny charakter. Zresztą nie ukrywali tego inni prominentni działacze i celebryci, którzy również zachęcali do udziału w zgromadzeniu. Sympatyzujący z Platformą Obywatelską były dziennikarz Tomasz Lis, w jednym ze swoich wpisów sugerował, że jednym z wykrzykiwanych na marszu haseł powinny być słowa "Znajdzie się komora dla Dudy i Kaczora!". Wpis Lisa wywołał burzę zarówno w sieci jak i wśród polityków. 

To, co zrobił Tomasz Lis, to przekroczenie pewnych granic, nawiązywanie do agresji, przemocy, nawiązywanie do najgorszych w naszych dziejach sytuacji - powiedział w Programie 1 Polskiego Radia wiceminister spraw wewnętrznych Maciej Wąsik, komentując wpis Tomasza Lisa na Twitterze. Jego zdaniem sprawę powinna zbadać prokuratura.

To będzie festiwal hejtu

Wątpliwości co do rzeczywistych intencji marszu 4 czerwca nie mają także inni politycy Prawa i Sprawiedliwości. Rzecznik partii Rafał Bochenek stwierdził, że organizowany przez PO 4 czerwca marsz najprawdopodobniej będzie "festiwalem hejtu, agresji i nienawiści". Dodał, że tak samo należy też odczytywać wpis Tomasza Lisa. 

REKLAMA

Działacz Suwerennej Polski Dariusz Matecki poinformował, że Ośrodek Monitorowania Antypolonizmu, którym kieruje złoży zawiadomienie do prokuratury dotyczące możliwości popełnienia przestępstwa publicznego nawoływania do popełnienia zbrodni przez Tomasza Lisa w związku z jego wpisem na Twitterze.

Z kolei wiceszef MSZ Paweł Jabłoński, stwierdził, że jeśli ktoś wzywa do wysyłania swoich przeciwników do komór gazowych, nie powinno być dla niego miejsca w życiu publicznym. Polityk dodał, że poprzez takie wpisy dawniej szanowany dziennikarz dziś sprowadził się do poziomu patostreamera. 

Giertych ramię w ramię z "urbanowcami"

Kojarzony z PO adwokat Roman Giertych także z okazji nadchodzącego marszu sięga po najtańsze chwyty. Były minister edukacji promuje powrót do hasła, którego wykrzykiwaniem wkupił się w łaski partii Donalda Tuska podczas protestów w 2016 roku, a mianowicie "Precz z kaczorem dyktatorem".

Ostatnie złudzenia co do potencjalnej przyzwoitości marszu 4 czerwca pryskają jednak kiedy widzimy, że do udziału w nim zaprasza także m.in. redakcja urbanowskiego "Nie".

REKLAMA

Czytaj także:

Zobacz także: Bochenek o Tusku i PO: zmierzają do wywołania społecznego napięcia. Chyba chcą wojny domowej

PAP/PR24/łs

Polecane

REKLAMA

Wróć do strony głównej