more_horiz
Wiadomości

Znaleziono ciało szefa Białoruskiego Domu w Kijowie. "Stary schemat: powieszony, ze śladami pobicia na twarzy"

Ostatnia aktualizacja: 03.08.2021 13:30
Ciało szefa Domu Białoruskiego na Ukrainie Witala Szyszoua zostało znalezione w jednym z kijowskich parków w pobliżu jego domu. Jak informuje ukraińska policja, mężczyznę znaleziono powieszonego. Jurij Szczuczko z Białoruskiego Domu na Ukrainie mówi, że na twarzy Witala były ślady pobicia, a działacze byli ostrzegani, że na Ukrainę "przybywają osoby z sił specjalnych i innych jednostek Białorusi w celu ich fizycznej likwidacji".
Wital Szyszou
Wital SzyszouFoto: Viasna/Twitter

forum-0457685783 (1).jpg
Wład Kobets: znów Polska ratuje Białorusinów, to ważne, że młoda sprinterka będzie mogła tu kontynuować karierę

O zaginięciu Witala Szyszoua informowała w poniedziałek z zaniepokojeniem diaspora białoruska na Ukrainie. Wczoraj miały miejsce jego poszukiwania.


Posłuchaj
00:54 11224942_1.mp3 Działacze białoruscy byli ostrzegani, że na Ukrainę przyjeżdżają służby reżimu w Mińsku, w celu ich fizycznej likwidacji. Relacja Włodzimierza Paca z Mińska (IAR)

 

Jurij Szczuczko z Białoruskiego Domu, który uczestniczył w poszukiwaniach, powiedział telewizji Current Time, że na twarzy Szyszoua były ślady pobicia. Dodał, że w ostatnich dniach Szyszou "coś podejrzewał" i prosił, by zadbać o jego bliskich, jeśli coś mu się stanie.

Czytaj także:

"To stary schemat. Powieszony człowiek ze śladami pobicia na twarzy. Nic nie zginęło" - powiedział Current Time.

Według niego aktywni członkowie Białoruskiego Domu otrzymywali informacje, że na Ukrainę "przybywają osoby z sił specjalnych i innych jednostek Białorusi w celu ich fizycznej likwidacji".

Czytaj także:

"W tym od Służby Bezpieczeństwa Ukrainy przychodziły takie informacje. Mówili, żebyśmy byli bardziej uważni, bo działa tu sieć agentów KGB Białorusi i wszystko jest możliwe" - wskazał Szczuczko.


Wszczęto śledztwo w sprawie możliwego morderstwa

Ukraińska policja poinformowała we wtorek rano, że znaleziono ciało Witala Szyszoua i że wszczęła postępowanie karne na podstawie artykułu 115 Kodeksu Karnego Ukrainy (morderstwo z premedytacją), a także że sprawdzi wszystkie wersje, w tym upozorowane samobójstwo.

"Pełen obraz wydarzeń zostanie ustalony po przesłuchaniach świadków, analizie nagrań wideo z kamer systemu Bezpieczne Miasto, badaniach i eksperymentach śledczych" - napisała w oświadczeniu policja.

Kijowscy funkcjonariusze apelują do wszystkich, którzy znali Witala Szyszoua, o przekazanie informacji dotyczących ostatnich tygodni jego życia, jego stanu psychoemocjonalnego oraz ewentualnych zagrożeniach.

Szef Domu Białoruskiego w Kijowie aktywnie pomagał obywatelom Białorusi prześladowanym przez reżim Aleksandra Łukaszenki.


Według ukraińskiej redakcji BBC Szyszou miał 26 lat. 

"To akcja czekistów"

Nie ma wątpliwości, że to zaplanowana przez czekistów operacja - napisał w oświadczeniu Białoruski Dom na Ukrainie w reakcji na komunikat policji o znalezieniu zwłok szefa tej organizacji Witala Szyszoua. Powieszone ciało znaleziono w jednym z kijowskich parków.

"Nie ma wątpliwości, że to zaplanowana przez czekistów operacja mająca na celu likwidację prawdziwie niebezpiecznego dla reżimu Białorusina. Będziemy walczyć o prawdę o śmierci Witala!" - napisała organizacja w serwisie Telegram.
Jak dodano, Szyszou był śledzony, o czym poinformowano policję. "Również niejednokrotnie ostrzegały nas zarówno miejscowe źródła, jak i swoi ludzie na Białorusi o różnorakich prowokacjach, łącznie z porwaniami i likwidacją" - podkreślono.

Szyszou był wśród założycieli Białoruskiego Domu na Ukrainie i stał na jej czele. Wyjechał na Ukrainę jesienią 2020 roku po udziale w powyborczych protestach w białoruskim Homlu.
We wtorek pod wieczór przed ambasadą Białorusi w Kijowie ma odbyć się akcja pamięci Szyszoua.

Śledzony od dłuższego czasu

Znajomi Szyszoua relacjonują, że mężczyzna od pewnego czasu był obserwowany przez podejrzane osoby, między innymi w czasie codziennych porannych biegów. Według nich nieznane osoby próbowały także zatrzymywać na ulicy Witala Szyszoua oraz jego dziewczynę i starały się nawiązać z nimi rozmowę.

Po zaginięciu działacza, które miało miejsce w poniedziałek rano, z numeru telefonu Szyszoua wykonano kilka głuchych połączeń, po czym stał się niedostępny.

Działacze białoruscy już w czasie poszukiwań Szyszoua byli zaniepokojeni, obawiając się, że mogło dojść do uprowadzenia działacza przez białoruskie służby i wskazując, że gdyby tak się stało, byłby to kolejny międzynarodowy skandal z udziałem służb reżimu Aleksandra Łukaszenki.

IAR/PAP/PolskieRadio24.pl/inne/agkm

Zobacz także

Zobacz także