Według rzecznika prasowego Departamentu Stanu Antony Blinken "potwierdził pełne poparcie Stanów Zjednoczonych dla konstytucyjnych instytucji Kazachstanu i wolności mediów oraz wezwał do pokojowego i opartego na poszanowaniu praw rozwiązania kryzysu".
Antony Blinken miał również poruszyć "priorytet promocji stabilności w Europie", w tym poparcia dla suwerenności i integralności terytorialnej Ukrainy w obliczu rosyjskiej agresji.
W środę Departament Stanu USA potępił akty przemocy i niszczenie mienia w Kazachstanie oraz zaapelował zarówno do demonstrantów, jak i władz o powściągliwość.
Napięta sytuacja w Kazachstanie
Demonstracje w Kazachstanie rozpoczęły się 2 stycznia i wywołane zostały podwyżką ceny gazu LNG, używanego do tankowania samochodów, której towarzyszy wzrost cen innych towarów.
Kazachski resort zdrowia poinformował, że w trakcie starć policji z protestującymi funkcjonariusze zastrzelili kilkadziesiąt osób. Ogółem w kraju rannych zostało ponad 1000 osób, z których 400 trafiło do szpitali.
W czwartek do Kazachstanu na prośbę prezydenta Kasyma-Żomarta Tokajewa zostały wysłane wojska poradzieckich państw Organizacji Układu o Bezpieczeństwie Zbiorowym (ros. ODKB), w tym Rosji i Białorusi. Przywódca wezwał je na pomoc w związku z "zewnętrzną agresją".
Także w czwartek zamieszki w kraju nasiliły się. W największym mieście Ałmaty wojsko strzelało w kierunku demonstrantów. Świadkowie mówią o zabitych i rannych, nie ma na ten temat jeszcze oficjalnych informacji.
Czytaj także:
ng