Na wystawie zaprezentowano obraz indonezyjskiej grupy artystów "Taring Padi", na którym widać świnię w czapce z napisem "Mosad", czyli nazwą izraelskiego wywiadu. Na innym widnieje karykatura Żyda, zdjęta z okładki nazistowskiej gazety "Völkischer Beobachter". Jeszcze przed otwarciem wystawy obrazy budziły wątpliwości ze względu na jednoznacznie antysemicki wydźwięk. Wydarzenie artystyczne o nazwie "Documenta" to jedna z najważniejszych wystaw sztuki współczesnej na świecie.
Bundestag: czy powstanie komisja śledcza?
Teraz konsekwencjami skandalicznej wystawy ma zająć się Bundestag. Parlamentarzyści Unii, składając wniosek o powołanie komisji śledczej, podkreślili, że będą się domagać "jasnych i spójnych wyjaśnień" tego skandalu.
"To całkowicie niezrozumiałe, że do tej pory nie wyciągnięto żadnych personalnych konsekwencji wobec osób odpowiedzialnych" - napisała rzeczniczka polityki kulturalnej Christiane Schenderlein we wniosku. Unia wzywa też do "konsekwencji kadrowych" przed kolejną wystawą "Documenta", która ma odbyć się za pięć lat.
W środę przed parlamentarną Komisją Kultury wyjaśnienia mają złożyć osoby odpowiedzialne za organizację wystawy, w tym minister kultury Claudia Roth (Zieloni) i dyrektor generalna "Documenta" Sabine Schormann, a także przewodniczący Centralnej Rady Żydów w Niemczech Daniel Botmann. W czwartek Bundestag będzie debatował w tej sprawie na wniosek grupy parlamentarnej CDU/CSU.
Debata po zdarzeniu. "Jesteśmy ludźmi o pochodzeniu nazistowskim"
W Niemczech "gotowość do zastanowienia się, czy we własnym myśleniu można znaleźć antysemickie wzorce, nie jest szczególnie wyraźna" – pisze w komentarzu zatytułowanym "Jesteśmy ludźmi o nazistowskim pochodzeniu" dziennikarka tygodnika "Spiegel". "Zbyt wielu Niemców wciąż nie chce sobie uświadomić, że również ich rodzice, dziadkowie i pradziadkowie przyczynili się do tego, że narodowy socjalizm funkcjonował tak, jak funkcjonował" – czytamy w tekście.
Czytaj także:
łk