Chrześcijańscy demokraci z CDU/CSU od początku wojny wzywają do większego i szybszego zaangażowania w pomoc Ukrainie. Teraz klub chadeków naciska na rząd, aby ten wyraził zgodę na przekazanie czołgów Leopard i wozów bojowych Marder.
Nowa faza wojny
Przedstawiający wniosek poseł CDU Johann Wadephul argumentował, że "straszna agresywna wojna Rosji przeciwko Ukrainie weszła w nową fazę".
- Jeżeli traktujemy poważnie nasze zapewnienia, że nie możemy dopuścić, aby straszne wydarzenia, takie jak w Buczy powtórzyły się, to musimy uczynić zdecydowany krok - teraz, w niemieckim Bundestagu - przekonywał. Pokreślił, że każdy pojazd opancerzony, którego brakuje Ukraińcom, to ofiary, rany i śmierć.
Zwrócił uwagę na krytykę Niemiec płynącą z Europy Środkowej i Skandynawii. Ocenił, że opieszałość w kwestii dostaw broni prowadzi do głębokiego podziału w Europie.
Pomoc w porozumieniu
Rządowy klub SPD odpowiedział, że "Niemcy są po USA i Wielkiej Brytanii największym dostawcą broni". Poseł Gabriela Heinrich wyliczyła, że armia Ukrainy otrzymała 30 dział przeciwlotniczych Gepard, 10 haubic samobieżnych 2000 oraz trzy wyrzutnie MARS II.
Heinrich tłumaczyła, że Niemcy nie działają w pojedynkę, dostawy koordynują w porozumieniu z zachodnimi partnerami i "ani Amerykanie, ani Francuzi nie zasygnalizowali dotychczas, że zamierzają wysłać czołgi produkcji zachodniej".
"Nie nasza wojna"
Skrajna niemiecka prawica i parlamentarna lewica skrytykowały chadeków.
Alexander Gauland z AfD stwierdził, że "to nie jest nasza wojna", a walka nie toczy się o niemiecką wolność i interesy. Wyraził też przekonanie, że "Putin nie może przegrać tej wojny".
Z kolei poseł Die Linke Ali Al-Dailami plany wysłania czołgów nazwał "obłędem", a szkolenie ukraińskich żołnierzy w Niemczech wskazał jako pretekst do uznania Niemiec za stronę konfliktu.
Czytaj także:
dw.com/fc