more_horiz
Wiadomości

Szefowa niemieckiego MSW: jesteśmy gotowi przyjąć rosyjskich dezerterów

Ostatnia aktualizacja: 22.09.2022 17:38
- Niemcy są gotowe na przyjęcie dezerterów z armii rosyjskiej "zagrożonych poważnymi represjami" - powiedziała niemiecka minister spraw wewnętrznych Nancy Faeser w opublikowanym w czwartek wywiadzie dla "Frankfurter Allgemeine Zeitung".
Szefowa niemieckiego MSW: jesteśmy gotowi przyjąć rosyjskich dezerterów
Szefowa niemieckiego MSW: jesteśmy gotowi przyjąć rosyjskich dezerterówFoto: Nancy Faeser/Twitter.com


- Kto odważnie sprzeciwia się Putinowi i tym samym naraża się na wielkie niebezpieczeństwo, może ubiegać się o azyl polityczny w Niemczech – powiedziała Faeser.

Podkreśliła jednak, że uzyskanie azylu politycznego w Niemczech nie odbywa się automatyczne: są to decyzje indywidualne, którym towarzyszy szczegółowa kontrola w zakresie bezpieczeństwa.

W środę wieczorem podobne stanowisko na Twitterze wyraził niemiecki minister sprawiedliwości Marco Buschmann, który zauważył, że "wielu Rosjan opuszcza swój kraj".

"Wszyscy, którzy nienawidzą drogi obranej przez Putina i kochają liberalną demokrację, są mile widziani w Niemczech" – napisał minister.

Młodzi Rosjanie uciekają z kraju 

Po środowym orędziu prezydenta Rosji Władimira Putina, który ogłosił w Rosji częściową mobilizację wojskową, wielu Rosjan próbuje wykorzystać jedyny pewny sposób na uniknięcie wysłania na Ukrainę, czyli wyjazd z kraju. W przypadku lotów stało się to niemożliwe już w kilka godzin po wystąpieniu Putina – bilety zostały wyprzedane, a ostatnie sztuki osiągnęły zawrotne ceny.

W internecie pojawiły się szczegółowe poradniki, do których krajów można dotrzeć drogą lotniczą (z powodu sankcji – do niewielu). Najważniejsze kierunki to Turcja i Armenia.

Media informują również o kolejkach na granicach lądowych Rosji, m.in. z Finlandią i korkach przy granicy z Gruzją, Kazachstanem i Mongolią. W środę, jak informują media białoruskie, Rosjanie wykupili też wszystkie bilety na samoloty i niemal wszystkie na pociągi do Mińska.

MN/PAP/AFP

Czytaj więcej:

Zobacz także

Zobacz także