W związku z wojną, z Rosji wyjechała część opozycjonistów, działaczy obywatelskich, obrońców praw człowieka i niezależnych dziennikarzy.
Wojna wpływa na obchody Bożego Narodzenia
Jak stwierdził w rozmowie z Polskim Radiem przebywający w Niemczech Artiom Ważenkow z opozycyjnego ruchu Otwarta Rosja, więcej w tych dniach goryczy, niż powodów do radości.
- Wojna odciska swoje piętno, ale jednak Boże Narodzenie jest Bożym Narodzeniem. To święto, które obchodzą Rosjanie znajdujący się w Rosji i poza jej granicami. Oczywiście to nie jest to Boże Narodzenie, które obchodziliśmy kiedyś. To gorycz, brak pewności co do przyszłości, a dla wielu to wręcz oczekiwanie na możliwą tragedię, czy problemy. Jednak ludzie starają się świętować, choć nie tak radośnie jak zazwyczaj - dodaje rosyjski opozycjonista.
Rosyjskie media niezależne przypominają, że Rosyjska Cerkiew Prawosławna popiera zbrodniczą politykę Kremla. Dodają także, że Władimir Putin i patriarcha Cyryl są nazywani w Ukrainie i zachodnich państwach zbrodniarzami wojennymi.
"Zawieszenie broni" na Ukrainie nigdy nie nastąpiło
W piątek 6 stycznia (czyli w prawosławną wigilię) rosyjski przywódca Władimir Putin zapowiedział jednostronne zawieszenie broni w wojnie na Ukrainie na czas od godziny 12 w piątek do północy z soboty na niedzielę. Decyzja Putina miała być odpowiedzią na apel patriarchy Cyryla, aby przerwać walki w okresie Bożego Narodzenia.
Ukraina uznała zapowiedź Putina za oszustwo i próbę wymuszenia rozejmu w celu odpoczynku i przegrupowania. Okazało się jednak, że Rosjanie nie wdrożyli żadnego zawieszenia broni, od rana do nocy bombardując pozycje Ukraińców oraz obiekty cywilne i infrastrukturalne.
Czytaj również:
00:55 Jastrzębski IAR.mp3 Rosyjski opozycjonista: Boże Narodzenie pełne goryczy i wstydu. Relacja Macieja Jastrzębskiego (IAR)
IAR/jmo