We wtorek po południu administracja w Chersoniu poinformowała o co najmniej czterech ofiarach śmiertelnych i pięciu osobach rannych. Kilkanaście godzin później zweryfikowano te dane i powiadomiono, że zginęło pięcioro cywilów, a siedmioro doznało obrażeń. "Najeźdźcy przeprowadzili 86 ostrzałów. (...) Atakowali z wyrzutni rakietowych, moździerzy, dział artyleryjskich, czołgów, a także [wykorzystując - red.] drony i samoloty bojowe" - napisano w komunikacie regionalnych władz na Telegramie.
We wtorek agresorzy zabili dwoje mieszkańców miejscowości Łastoczkyne i jedną osobę w Wełykiej Nowosiłce w obwodzie donieckim. Oprócz tego cztery osoby zostały ranne - napisał w mediach społecznościowych szef regionalnych władz Pawło Kyryłenko.
Rosyjskie wojska ostrzeliwały również wschodnią część obwodu charkowskiego. Zginął mieszkaniec Kupiańska, miasta wyzwolonego we wrześniu ubiegłego roku w wyniku ukraińskiej kontrofensywy - poinformował gubernator Charkowszczyzny Ołeh Syniehubow.
Rosja zmienia taktykę?
Na Ukrainie wzrasta zagrożenie rosyjskim atakiem rakietowym i możliwą zmianą taktyki. Armia okupanta, jak podkreśla rzecznik Sił Obrony Południe kpt. Natalia Humeniuk, może atakować mniejszymi falami, bądź pojedynczo, jednak ryzyko ostrzału rakietowego jest bardzo wysokie.
Jak wskazuje, w ostatnim czasie Rosjanie wyprowadzili na Morze Czarne pięć okrętów rakietowych, które są uzbrojone łącznie 32 rakietami. - Już od dawna nie obserwowaliśmy na Morzu Czarnym takiej liczby okrętów rakietowych - zaznacza Natalia Humeniuk.
W ostatnich dniach Rosjanie wypuszczają też nad Ukrainę każdej doby po kilka dronów bojowych. Zdaniem ekspertów może to służyć rozpoznaniu ukraińskiej obrony przeciwlotniczej.
Czytaj także:
ng/IAR/PAP