Nie ma chętnych na "żyłę złota" Trumpa. Wenezuela nie nadaje się do inwestowania?
Donald Trump sondował ostatnio możliwości amerykańskich koncernów w kwestii inwestycji w przemysł naftowy w Wenezueli. Prezydent oczekiwał poziomu co najmniej 100 mld dolarów. To jednak może okazać się trudne, ponieważ firmy uważają Wenezuelę za niestabilne środowisko inwestycyjne i obawiają się o swoje środki.
2026-01-10, 16:42
Trump chce przekonać koncerny naftowe do Wenezueli
Prezydent USA spotkał się w Białym Domu z szefami największych firm naftowych w Stanach Zjednoczonych. Rozmowa dotyczyła ogromnych złóż surowca, które znajdują się na terenie Wenezueli. Przedsiębiorcy podkreślali, że tamtejsze działki naftowe są jednymi z najlepszych na świecie. Są jednak bardzo poważne przeszkody.
Koncerny chcą głębokich zmian w kierunku udogodnień dla ewentualnych inwestorów. Bez tego właściwie odrzucają przeznaczenie jakichkolwiek środków w celu wykorzystania wenezuelskich złóż. Jeszcze w piątek Donald Trump przekonywał, że cała operacja w Caracas poskutkuje m.in. zmniejszeniem cen energii dla Amerykanów.
Wenezuela niebezpieczna dla inwestorów?
Potencjalni inwestorzy są jednak bardzo ostrożni. I trudno się dziwić. Na spotkaniu obecny był m.in. prezes koncernu Exxon Darren Woods. Aktywa jego firmy, które znajdowały się w Wenezueli, były zajmowane już dwukrotnie.
- Można sobie wyobrazić, że powrót do kraju po raz trzeci wymagałby wprowadzenia dość znaczących zmian w stosunku do tego, co obserwowaliśmy dotychczas, i do obecnej sytuacji - mówił przedsiębiorca na spotkaniu z amerykańskim prezydentem.
Tak naprawdę jedyną większą amerykańską firmą, która inwestuje w wenezuelską ropę, jest Chevron. Poza tym jest jeszcze kilka przedsiębiorstw z innych krajów - hiszpański Repsol, oraz włoska firma Eni. Te zresztą również były reprezentowane na spotkaniu w Białym Domu.
Waszyngton chce zachować kontrolę
Biały Dom przekazał, że podjął już działania zmierzające do zniesienia amerykańskich sankcji, które ograniczyły sprzedaż ropy z Wenezueli. Amerykańscy urzędnicy chcą jednak zachować kontrolę nad obrotem surowcem - a tym samym nad władzą w Caracas.
Wenezuela dysponuje największymi na świecie złożami ropy naftowej. Złe zarządzanie i amerykańskie sankcje doprowadziły do stanu, w którym kraj wydobywał ok. miliona baryłek dziennie. Odpowiada to za ok. 1 proc. światowego wolumenu.
Choć poszczególni przedstawiciele biznesu naftowego wyrażali zainteresowanie wenezuelskimi działkami, to z pewnością pozyskanie zaufania większych inwestorów będzie wymagać daleko idących zmian, a przede wszystkim czasu.
100 mld dolarów to "fantastyka"
Exxon i Shell nie chcą kierować swoich aktywów w tamten region bez faktycznych gwarancji prawnych i konkurencyjnych ram fiskalnych. Prezes firmy doradczej Goldwyn Global Strategies David Goldwyn stwierdził wprost, że podana przez Donalda Trumpa kwota 100 mld dolarów to "fantastyka". W przyszłym roku inwestycje w Wenezueli - zdaniem Goldwyn'a - wyniosą ok. 50 mld dolarów.
Amerykanie nie powinni więc oczekiwać - wbrew słowom prezydenta - spadków cen ropy i energii w najbliższym czasie. - Trudno będzie podjąć duże zobowiązania, dopóki nie osiągniemy pełnej stabilizacji sytuacji politycznej, a kiedy to nastąpi, nikt nie jest w stanie przewidzieć - tłumaczył główny ekonomista firmy Rystad Energy Claudio Galimberti.
- Ważą się losy Wenezueli. Trump: zrezygnowałem z drugiej fali ataków
- Wenezuela, Grenlandia… a co dalej? Były szef CIA wskazuje kolejny cel Trumpa
- USA polują na tankowce. Flota cieni ucieka z wenezuelską ropą
Źródło: BBC/egz