Agentka KGB 10 lat udawała dziennikarkę i durzyła elity. "Jej atutem był seks"

Ina Kardasz, Białorusinka udająca opozycyjną dziennikarkę, zdołała dotrzeć do szczytów władzy w Ukrainie. Współpracowała z KGB od co najmniej 10 lat. Pracując od 2020 roku w Ukrainie, próbowała werbować dla KGB, używając swoich wdzięków. Zdobyła sympatię szefa ważnej agencji informacyjnej Ukrainy i zdobywała kontakty polityków. Planowała zatrudnić się w samym sercu ukraińskiej obrony, w wywiadzie wojskowym HUR i tam wykonywać zadania dla Mińska.

2026-02-08, 17:09

Agentka KGB 10 lat udawała dziennikarkę i durzyła elity. "Jej atutem był seks"
Ina Kardasz od 2015 roku była agentką KGB i prawie przez 10 lat zwodziła ukraińskie elity. Foto: TSN/Facebook Iny Kardasz
Czytaj także:

Była agentką KGB od co najmniej 10 lat

Białorusinka Ina Kardasz ma 35 lat. W styczniu została zatrzymana przez Służbę Bezpieczeństwa Państwowego Ukrainy (SBU), która wraz z wywiadem wojskowym Ukrainy rozpracowywała ją od pewnego czasu i kontrolowała jej posunięcia. Uwagę służb zwrócił między innymi fakt, że kobieta co jakiś czas udaje się do ambasady Chin w Kijowie. Kobieta wykazywała także dużą aktywność. Zdecydowano się jej przyjrzeć, a gdy dowiedziano się o współpracy z KGB, podsuwano fałszywe informacje, by dezinformowała białoruski wywiad, z którym współpracowała. Monitorowano jej działania także wtedy, gdy już próbowała dostać się do pracy w sztabie wywiadu wojskowego Ukrainy.

Ukraińskie media dotarły do nagrań rozmów kobiety z jej kuratorami z KGB, a także do filmów wideo. Służby przyznają, że uchwycenie jej na gorącym uczynku nie było łatwe - była bardzo ostrożna, na przykład na rozmowę z kuratorami z KGB podczas inwazji na Ukrainę umówiła się w kraju Unii Europejskiej, a po powrocie zgodnie z instrukcjami niszczyła telefon i kartę.

Jak trafiła na Ukrainę?

Śledczy SBU uważają, że głównym atutem kobiety jako szpiega był seks. Do tego, co z kolei mówią osoby, które ją znały, ale raczej nie podejrzewały jej o szpiegostwo, wyglądała na aktywną, skuteczną dziennikarkę. A do tego sprawiała wrażenie sympatycznej osoby.

Jak relacjonuje autor reportażu telewizji TSN, na Ukrainę trafiła dzięki znanemu mechanizmowi. "Poważny człowiek poleca innemu poważnemu mężczyźnie młodą i sympatyczną kobietę, która szuka pracy. A potem to kwestia techniki" - tłumaczy Ołeksandr Zahorodny, autor reportażu. Podczas spotkania trójstronnego Grupy Kontaktowej w Mińsku, w 2016 roku, gdy Leonid Kuczma pojechał rozmawiać z Rosjanami, młodą Inę Kardasz przedstawiono szefowi agencji Interfax Ukraina. Jak twierdzi autor reportażu w ukraińskiej telewizji TSN, według relacji świadków ten 55-latek całkowicie "przepadł" - nie mógł oderwać oczu od 25-latki. 

Błyskawiczna kariera w Ukrainie

Do 2020 roku Ina Kardasz przygotowywała materiały dla mediów niezależnych, ale też reżimowych, takich jak Sputnik. W karierze pomagał jej operator Wasil Siemaszko, który według ukraińskich mediów uwikłał jednego z dziennikarzy w skandal szpiegowski, podrzucając mu dziwny dokument. Dziennikarz został na Białorusi skazany za szpiegostwo. Siemaszko nie poniósł żadnej kary. Media Ukrainy przypuszczają, że jest on związany ze służbami i przeprowadził prowokację.

Kardasz relacjonowała protesty na Białorusi dla ukraińskich mediów w 2020 roku. Potem zdecydowała się wyjechać. Wówczas opozycyjne dziennikarki rzeczywiście musiały opuścić Białoruś, by chronić się przed represjami. Jednocześnie Ina Kardasz została wysłana na Ukrainę w charakterze agentki.

Początkowo zatrudniła się w telewizji Ukraina 112, należącej do związanego z Władimire Putinem oligarchy Wiktora Medwedczuka. Gdy należące do niego media zostały zakazane w Ukrainie, ze względu na zagrożenie rosyjską propagandą, Kardasz zadzwoniła do szefa agencji Interfax, z którym zapoznano ją w 2016 roku. I tam już pracowała od 2021 roku aż do śmierci promotora w 2024 roku. Jej kariera nabrała rozpędu.

Tu nastąpiła zastanawiająca rzecz - zauważają dziennikarze. Młoda kobieta, nie znająca języka ukraińskiego, dostała własnego kierowcę, zamieszkała w osobnym domu. Do tego nie pracowała z dziennikarzami w newsroomie, a przesiadywała w gabinecie szefa. Dziennikarze zwierzali się, że czasem nie mogli się go o nic poradzić, bo stale tam siedziała i słuchała.

Ina Kardasz była zabierana przez szefa Interfaxu na wywiady - na przykład z Andrijem Jermakiem latem 2022 roku. Jeździła na międzynarodowe konferencje, zdobywała kontakty m.in. dzięki kolegom, do wysoko postawionych osób w wojsku, rządzie Ukrainy i innych państw.

Rozkochała w sobie białoruskiego bojownika i werbowała innych

Ina Kardasz utrzymywała relacje intymne m.in. z byłym białoruskim ochotnikiem z armii Ukrainy, co wydało się dopiero po jej aresztowaniu. Za innego białoruskiego bojownika, walczącego wcześniej w Ukrainie, zdołała wyjść za mąż. Był on w kobiecie szaleńczo zakochany, ona w rozmowach z kuratorem nazywała go "swoim frajerem".

SBU pokazuje wideo, z rozmytymi twarzami, na którym podobnoo widać, jak Ina Kardasz wykorzystywała seks do próby werbunku ukraińskiego dowódcy wojskowego. Telewizja TSN otrzymała nagrania, jak werbuje wojskowego w łóżku - twierdzi ta stacja.

Co interesowało KGB?

KGB w Mińsku prosiło Kardasz o odwiedzanie ambasady Chin, by wybadać relacje Chin z Kijowem. Kuratorzy z KGB przekazywali jej dokładnie, kogo, jak i o co ma pytać. Mińsk i Moskwę interesowały też informacje na temat szlaku przerzutu obywateli z Rosji i Białorusi, kto w ich organizacji uczestniczy i jak to jest realizowane. Chodziło o to, by te kanały zniszczyć.

Nakazano jej dołączenie do środowiska Międzynarodowego Legionu, walczącego w Ukrainie i zbieranie informacji o jego bojownikach. Rosjan i reżim w Mińsku interesowały: nazwisko, imię, data i miejsce urodzenia walczących, aby później ustalić, kim są krewni w Mińsku, Grodnie, Brześciu, gdzie indziej na Białorusi czy w Rosji. Chodziło o to, by znaleźć te osoby i wywrzeć na nie presję. Planem maksimum w Ukrainie było umieszczenie tej kobiety w pracy w wywiadzie wojskowym Ukrainy.

W międzyczasie z KGB w Mińsku przelano jej dużą kwotę pieniędzy na mieszkanie. Kobieta przygotowywała się do badania wariografem w związku z pracą w HUR. Interesowały ją różne kwestie dotyczące wywiadu Ukrainy,  m.in. lokalizacja baz HUR. Kuratorzy z KGB przekonywali ją, że o jej prawdziwej tożsamości na Białorusi wie tylko kilka osób i że ma ona poparcie na szczytach władz.

"Mam 10-letnie doświadczenie"

Udostępnione przez SBU materiały filmowe wskazują, że Kardasz miała przerośnięte ego i była szczerze przekonana o swojej doskonałości. Jak słychać na filmie, na którym chce zwerbować ukraińskiego dowódcę, przekonuje go, jaki ma świetny plan. - To tak nie działa - słyszy. Na co odpowiada, że ma 10-letnie doświadczenie w służbach i on nie będzie jej tutaj niczego uczył. Ją chroni nie KGB, ale ktoś znacznie wyżej. W związku z tym nic jej nie może się stać. - Z takim doświadczeniem powinnaś wiedzieć, że to tak nie działa - powtarza wojskowy.

W rozmowach z kuratorami Ina Kardasz mówi ponoć, że Ukraina jest już dla niej za ciasna. Ukraińscy dziennikarze spekulują, że być może chciała przenieść się do Chin. Twierdziła też, że jest doskonała w zdobywaniu informacji, a rola szpiega pod przykryciem dziennikarki bardzo jej odpowiada.

W innym materiale dziennikarze ukraińscy zauważają, że dziewczyna nie pochodziła z bogatej rodziny. Matka ciężko pracowała. Prawdopodobnie chciała mieć "lepsze życie" za wszelką cenę. Zaślepiona przerostem ego i chciwością prawdopodobnie przysporzyła wielu odważnym i uczciwym osobom szkód, a sama stała się szeregowym pionkiem KGB i do tego dość bezwolnym Kuratorzy tłumaczyli jej nawet to, jak ma zniszczyć telefon, przez który z nimi rozmawiała. A działała de facto wbrew interesowi swojego narodu.

Kobiecie postawiono zarzut szpiegostwa. Na Ukrainie grozi jej do 15 lat więzienia i konfiskata majątku. Ukraińscy dziennikarze przypuszczają, że białoruski reżim będzie chciał doprowadzić do jej wymiany. 

Czytaj także:

Źródło: PolskieRadio24.pl/TSN/SBU/inne


Polecane

Wróć do strony głównej