Rzeź Rosjan pod Pokrowskiem. "Nie ma już frontu, nie wiemy, gdzie jest wróg"

- Ukraina wychodzi z tej zimy niezwyciężona - mówi portalowi PolskieRadio24.pl pułkownik rezerwy Serhij Hrabski. Ostrzega przy tym, że Rosja w ogóle nie bierze pod uwagę końca wojny i że pewnego dnia może zacząć ostrzeliwać inne miasta poza Ukrainą, na przykład w Polsce. Wskazuje też, że wojna zmienia się nie do poznania: obecnie nie ma już linii frontu. - Nie wiemy, gdzie dokładnie jest wróg - dodaje.

Agnieszka Kamińska

Agnieszka Kamińska

2026-02-17, 19:09

Rzeź Rosjan pod Pokrowskiem. "Nie ma już frontu, nie wiemy, gdzie jest wróg"
Pod Pokrowskiem padła cała armia Rosji. "Nie ma już frontu". Foto: Reuters

Ataki na ludność. Putin liczył na protesty, kapitulację

W Ukrainie Rosja przez całą zimę atakuje infrastrukturę cywilną, szczególnie w czasie największych mrozów. Ukraiński pułkownik rezerwy Serhij Hrabski mówi portalowi PolskieRadio24.pl, że w Kijowie nie ma obiektów wojskowych, w które można by uderzyć, a więc mamy do czynienia z celową rosyjską polityką ludobójstwa, bo walka z cywilami sama w sobie jest przestępstwem.

Wojskowy zauważa, że Rosjanie nie osiągnęli celu, który sobie wyznaczyli, czyli kapitulacji ludności. A uzyskali zupełnie inny rezultat: stołeczny Kijów, podobnie jak inne ukraińskie miasta, nadal stawia opór, nikt nie rozważa kapitulacji. - Prawdopodobnie konsolidacja społeczeństwa jeszcze wzrosła. Mimo że wróg spodziewał się masowych demonstracji, protestów, żądań kapitulacji, to nie nastąpiło - tłumaczy nasz rozmówca.

Ocenia, że Ukraina wychodzi z tej zimy niezwyciężona i zawdzięcza to wsparciu zachodnich partnerów. W związku z tym może kontynuować walkę. Nie ma zresztą wyjścia, bo jak podkreśla wojskowy, Rosja nie zamierza zakończyć wojny. Choć można powiedzieć, że pewien etap - zimowa kampania - właśnie się kończy.

Rosja może zaatakować infrastrukturę innych państw

Co dalej? Z pewnością Rosjanie nadal będą uderzać na infrastrukturę cywilną terytorium Ukrainy. Pułkownik Hrabski przestrzega jednak, że to, co dzieje się na Ukrainie, może mieć miejsce w innych państwach.

Serhij Hrabski ostrzega, że i wojna, i postępująca agresja hybrydowa Rosji, będą z nami co najmniej kilka lat. Dlatego społeczność demokratyczna "absolutnie nie może się zrelaksować". -  I nie można zakładać, że dojdzie do uregulowania konfliktu - przynajmniej przez najbliższe 2-3 lata. Federacja Rosyjska na to się nie zdecyduje. Nie mogą sobie pozwolić na zakończenie wojny w obecnej sytuacji - dodaje.

Wojskowy zaznacza, że trzeba być przygotowanym na ewentualne wielokrotne ataki, takie jak te wymierzone w ukraińskie miasta. Warto się zastanowić, czy odparcie jednego, trzech czy nawet siedmiu takich aktów agresji pozwoli społeczeństwu i infrastrukturze zachować sprawność. Na taki scenariusz można się jednak przygotować wcześniej.

Strefa walk 17 lutego br. Deep State Strefa walk/17 lutego br. Deep State

Wojskowy zauważa, że trzeba oceniać działania Federacji Rosyjskiej, a nie agendy spotkań dotyczących porozumień pokojowych. - Działania Rosji wskazują, że Kreml nawet potencjalnie nie rozważa zakończenia wojny. Musimy zdać sobie sprawę, że nie leży to w interesie Putina. Trzeba być tego świadomym - mówi.

Pułkownik dodaje, że Rosja już dawno przeszła granicę, za którą mogłaby poważnie rozważać kwestię zawieszenia broni, nie porzuci też innych agresywnych zamiarów.

Walki w Donbasie. Deep State Walki w Donbasie/Deep State

Sytuacja na linii walk

Serhij Hrabski podkreśla, że na wojnie de facto nie ma już czegoś takiego jak linia frontu. - Bardzo trudno jest określić, gdzie naprawdę jest wróg, gdzie my faktycznie jesteśmy - tłumaczy. Zauważa, że niestety Rosja osiąga pewne postępy, ponieważ ma przewagę w sprzęcie i w personelu, i to bardzo znaczącą. Przy tym przypomina słowa generała głównodowodzącego Ołeksandra Syrskiego, że Ukraina na każde trzy ataki wroga odpowiada kontratakiem.

Serhij Hrabski mówi, że działania pod Pokrowskiem, podobnie jak pod Bachmutem, doprowadziły do rozbicia rosyjskich jednostek. - W wyniku walk w rejonie Bachmutu utracono cały rosyjski korpus, zwany Korpusem Wagnera. Po tym wszystkim nikt nie mówił już o Grupie Wagnera jako o odrębnej sile bojowej. Owszem, wagnerowcy byli zarówno w Rosji, jak i w Afryce, ale nikt nie wspomniał o Korpusie Wagnera jako o jednostce uderzeniowej armii rosyjskiej - wyjaśnia.

Zaznacza, że pod Pokrowskiem Rosjanie stracili wiele tysięcy osób i praktycznie całą armię, w rozumieniu takiej jednostki wojskowej - Sytuacja tutaj nie jest taka sama. Walki w rejonie Pokrowska faktycznie obaliły wszystkie ustalone normy tzw. sztuki operacyjnej. Dlaczego? Gdyż zgodnie z żelaznymi standardami sztuki operacyjnej, jeśli masz przewagę 4-5-krotną w liczbie żołnierzy, to razem z przewagą w artylerii i broni uderzeniowej, powinna ona gwarantować stosunkowo szybki postęp. Pytanie brzmi, czy mamy taki postęp w rejonie Pokrowska? Nie ma, choć tam stosunek sił i środków, szczególnie w piechocie, wynosił 1 do 7, a nawet 1 do 10. To znaczy, że normy były przewyższone dwukrotnie - dodaje.

Rosja praktycznie zajęła Pokrowsk

Wojskowy zauważa, że teraz Rosja praktycznie zajęła Pokrowsk, Ukraińców tam praktycznie już nie ma, choć trzymają się północnych obrzeży miasta. Podkreśla jednak, że wróg zapłacił ogromnie dużą cenę za natarcia. Długi czas trwania bitwy o ten region pozwolił Ukrainie przygotować nowe pozycje na północy. - Powtórzyła się sytuacja podobna jak w Bachmucie. Wtedy wróg, przebijając się na poziom Bachmutu, natknął się na nasze formacje bojowe w rejonie Czasiw Jaru - opowiada wojskowy.

Pułkownik potwierdza, że Rosja traci teraz co miesiąc niezwykle dużą liczbę personelu, broni, sprzętu. Pytanie, jak długo to wszystko potrwa, pozostaje otwarte.

Jak rozwinie się scenariusz walk w Donbasie?

Co wydarzy się dalej po bitwach o Pokrowsk, o Myrnohrad? - Możemy powiedzieć, że walki w tej strefie trwają, ale główny nacisk zostanie teraz przeniesiony na obszar Kostiantyniwki. Dlaczego? Ponieważ Kostiantyniwka pozostaje wciąż punktem kontrolowanym przez Ukrainę, na trasie z Bachmutu przez Kostiantyniwkę, następnie przez Pokrowsk, do Pawłohradu. Należy zrozumieć, że bez posuwania się naprzód w rejonie Kostiantyniwki, wróg nie może poważnie rozważać ataku na Kramatorsk - tłumaczy wojskowy.

Wskazuje na dwa ważne obszary frontu, które są kluczowe dla obrony Kramatorska-Słowiańska. Pierwszy to Kostiantyniwka, potem trasa do Drużkiwki i Kramatorska. Drugi to trasa z Bachmutu przez Krasną Horę, a następnie do Słowiańska. Rosja prowadzi już tam intensywne działania wojenne.

W ciągu ostatnich 10 dni, sytuacja w rejonie wsi Prywilia i w rejonie Nykofyriwki była "dramatyczna". - Wróg naciska tam i to bardzo poważnie. To są okolice wspomnianej trasy z Bachmutu bezpośrednio do Słowiańska. Oznacza to, że wróg zdał sobie sprawę, że utknął na linii Pokrowsk-Kostiantyniwka i nie miał okazji rozwinąć tam ofensywy. Dlatego próbują znaleźć wszelkie luki w obronie Ukrainy, aby móc iść naprzód. Dlatego teraz ten kierunek stanowi dla nas również poważne zagrożenie i nadal uważnie monitorujemy rozwój wydarzeń w tym konkretnym sektorze frontu - dodaje. Zaznacza, że z tych względów kierunek doniecki pozostaje jednym z priorytetowych obszarów na linii frontu.

Deep StateDeep State

Nowy odcinek zaporoski. Cisza informacyjna

Jednym z najgorętszych odcinków jest obecnie obwód zaporoski, zwłaszcza w rejonie HulajpolaRosyjscy prokremlowscy blogerzy piszą, że miała tam miejsce kontrofensywa wojsk Ukrainy. Tymczasem eksperci wojskowi Ukrainy komentują, że to histeria wojskowa Rosjan, którzy najpierw powiadamiają o wielkich zdobyczach, a potem maskują tę dezinformację.

Wojskowych obowiązuje tajemnica w tej sprawie. - Otrzymujemy obecnie informację, że wojska ukraińskie aktywnie kontratakują, zmuszając wroga do odwrotu. Ma jednak miejsce cisza informacyjna, szczególnie na odcinku od wsi Ternowate do Dobropillia w obwodzie zaporoskim - mówi nam pułkownik Hrabski.

Czytaj także:
Deep StateDeep State

Wojskowy dodaje, że widać oznaki koncentracji wroga w kierunku regionu sumskiego, tam walki również trwają.

Zauważa, że pomimo poważnej przewagi w sprzęcie, wróg nie ma okazji jej wykorzystać, więc nie prowadzi się tam aktywnych działań ofensywnych. - Są bitwy, starcia, ale to wszystko. To pozwala nam mówić nie tylko o stabilizacji, ale także o pewnym stałym przebiegu wydarzeń na froncie ukraińsko-rosyjskim - podsumowuje wojskowy.

Nasz rozmówca podkreśla, że koniec wojny jest daleki, a przynajmniej w perspektywie Rosji. Bo Władimir Putin i Kreml chcą realizować plan podboju ziem, które kiedyś znalazły się pod okupacją Moskwy. Wzywa więc do przygotowania obrony.

Deep StateDeep State

Z płk. Serhijem Hrabskim rozmawiała Agnieszka Kamińska

Źródło: PolskieRadio24.pl

Polecane

Wróć do strony głównej