Groziła mu kara śmierci. Były prezydent Korei Południowej skazany
Sąd w Korei Południowej skazał byłego prezydenta Jun Suk Jeola na karę dożywocia za kierowanie zamachem stanu. Uznano go za winnego próby paraliżu władzy ustawodawczej i naruszenia porządku konstytucyjnego poprzez wprowadzenie stanu wojennego w grudniu 2024 r.
2026-02-19, 09:40
Jun Suk Jeol skazany na dożywocie
Poza byłym prezydentem, wyroki otrzymali także współoskarżeni urzędnicy. Były minister obrony Kim Jong Hjun został skazany na 30 lat więzienia za udział w planowaniu zamachu stanu. Na kary od 3 do 18 lat pozbawienia wolności sąd skazał czterech innych funkcjonariuszy, w tym byłych szefów policji, którzy brali udział w puczu. Dwóch oskarżonych niższych rangą uniewinniono.
Wszystko zaczęło się, kiedy 3 grudnia 2024 r. Jun ogłosił stan wojenny i skierował wojsko pod gmach parlamentu. Deputowani, mimo obecności żołnierzy, zdołali zebrać się i uchylić dekret, co zapoczątkowało kryzys polityczny w kraju. W styczniu 2025 roku Jun zabarykadował się w swojej rezydencji, chcąc w ten sposób uniknąć zatrzymania. Nie udało mu się - po kilku godzinach aresztowano go. W połowie stycznia były prezydent został skazany na pięć lat pozbawienia wolności za nadużycie władzy, w tym wykorzystanie ochrony prezydenckiej do zablokowania próby aresztowania go.
65-letni polityk nie przyznał się do winy i konsekwentnie przekonywał, że jego działania miały charakter obronny. Prokuratura domagała się kary śmierci. - Trudno zaprzeczyć, że oskarżony zamierzał trwale uniemożliwić funkcjonowanie Zgromadzenia Narodowego parlamentu, wysyłając wojsko, blokując gmach i planując aresztowania kluczowych polityków – oświadczył sędzia podczas czwartkowej rozprawy.
Jun Suk Jeol jest pierwszym urzędującym prezydentem w historii Korei Południowej, który trafił za kratki
Czytaj także:
- Były prezydent Korei Południowej skazany. Zapadł wyrok
- Były prezydent i jego żona trafią do więzienia? Bezprecedensowa sytuacja w Korei Płd.
- Prezydent Korei Płd. z zarzutami. Grozi mu nawet kara śmierci
Źródło: PAP/PolskieRadio24/as