Rosja chce przeciąć NATO. Były wojskowy: ten kraj będzie pierwszym celem

- Pierwsze uderzenie Rosji na NATO może być z Białorusi. Kreml może uderzyć na Łotwę, by rozciąć państwa bałtyckie na pół - ostrzega białoruski opozycjonista, były wojskowy i przewodniczący Białoruskiego Stowarzyszenia Wojskowego, Mikoła Statkiewicz. Wskazuje, że broń jądrowa na Białorusi miałaby sprawić, że ewentualny nuklearny odwet Zachodu uderzyłby w ten kraj, zamiast w Rosję. - Może żyję po to, żeby was ostrzec - napisał na Telegramie wieloletni więzień białoruskiego reżimu.

Agnieszka Kamińska

Agnieszka Kamińska

2026-02-27, 16:05

Rosja chce przeciąć NATO. Były wojskowy: ten kraj będzie pierwszym celem
Wystrzelenie pocisku Jars. Foto: Rosyjski MON

Kreml mówi o "białoruskim balkonie". Możliwe uderzenie na trzy państwa NATO i Ukrainę

Mikoła Statkiewicz napisał w swoim artykule, że Rosja szykuje się do wojny z państwami NATO. Opierając się na historycznych kampaniach i obecnych działaniach Mińska i Moskwy:

  • pisze, że atak może nastąpić z Białorusi na Łotwę, przeciąłby państwa bałtyckie na pół;
  • ostrzega, że trwają dyskusje na temat użycia broni jądrowej w Rosji, Kreml nie jest jednak pewny, jak uniknąć uderzenia odwetowego;
  • przypuszcza, że na korytarz suwalski Rosja może wystosować uderzenie jądrowe, by odciąć wszystkie państwa bałtyckie od pozostałych krajów NATO;
  • według niego broń jądrowa i Orieszniki na Białorusi mają być umieszczone po to, by odwetowe uderzenie Zachodu, po atakach na broń taktyczną w Europie, spadło nie na Rosję, ale na głowy Białorusinów;
  • według niego Rosja może wzorować się na udanej operacji lądowej Bagration z czasów sowieckich i II wojny światowej;
  • w jego ocenie Rosja zakłada, że USA nie odpowiedzą na uderzenie bronią taktyczną, swoimi zasobami strategicznymi.

Statkiewicz wskazał w swoim artykule, że rosyjscy generałowie nazywają Białoruś "białoruskim balkonem". - Tak rosyjscy generałowie nazywają nasz kraj, ponieważ z naszego terytorium możliwe jest uderzenie na trzy państwa NATO i Ukrainę. Stolice tych państw znajdują się w niebezpiecznie bliskiej odległości od granicy z Białorusią. Oczywiste jest, że pierwsze uderzenie wojsk rosyjskich zostanie przeprowadzone z terytorium Białorusi i skierowane na kraje bałtyckie, które są geograficznie blisko - napisał były wojskowy.

Państwa bałtyckie mają być w ten sposób odizolowane od innych państw NATO. - Ponadto ich zajęcie pozwoli Flocie Bałtyckiej odzyskać przestrzeń operacyjną i zapewni bezpieczeństwo komunikacji morskiej z obwodem kaliningradzkim (królewieckim - red.), a także zapewni większe gwarancje eksportu rosyjskich węglowodorów z portów obwodu leningradzkiego - wyjaśnia.

Atak na Łotwę. Chcą "przeciąć Bałtyk na dwie części"

Jak taki atak mógłby wyglądać w ocenie Statkiewicza? - Główne uderzenie zostanie skierowane nie na Estonię, której wschodnią granicę pokrywają duże jeziora, lecz na Łotwę, aby dotrzeć do Rygi lub Zatoki Ryskiej i przeciąć Bałtyk na dwie części, pozbawiając broniące go siły możliwości manewru, przynajmniej we wschodniej części Bałtyku, a także odcinając ten teren od zaopatrzenia i posiłków. To uderzenie zostanie wystosowane z obwodu połockiego. Jednocześnie uderzenie zostanie zadane z obwodu grodzieńskiego w kierunku Kowna i Kłajpedy. Może ono zostać wzmocnione uderzeniem sił rosyjskich na Kowno z terytorium obwodu kaliningradzkiego, także w celu zajęcia Kłajpedy. Kolejne uderzenie może zostać przeprowadzone z rejonu oszmiańskiego na Wilno ze względu na atrakcyjną bliskość tego miasta do granicy - pisze opozycjonista.

Jak wskazał Statkiewicz, opiera się w tej prognozie m.in. na tym, że rosyjscy generałowie lubią korzystać "z osiągnięć swoich sowieckich kolegów". - Na przykład, naprawdę bardzo udanej i najskuteczniejszej ze wszystkich operacji II wojny światowej, operacji Bagration. Wystarczy spojrzeć na mapy tej operacji - wskazuje.

"Już korzystali z operacji Bagration"

Statkiewicz przypomina, że w 2015 roku w Warszawie, komentując "rozmieszczenie brygady zmotoryzowanej w obwodzie briańskim", wyraził opinię, że brygada ta mogłaby zostać użyta przeciwko Ukrainie do uderzenia na Kijów wzdłuż prawego brzegu Dniepru, co Armia Radziecka uczyniła już w poprzedniej wojnie.

- Ale wtedy konieczne było sforsowanie Dniepru w rejonie Łojewa, z dużymi stratami. Teraz można go i Prypeć bez problemu przekroczyć mostami na terytorium Białorusi. Właśnie to zrobiła rosyjska grupa inwazyjna cztery lata temu - wskazał Statkiewicz. - Bez takiej okazji rosyjski blitzkrieg byłby niemożliwy, a wojna z Ukrainą w ogóle by się nie rozpoczęła. Niestety, moja ówczesna prognoza sprawdziła się 7 lat później, co potwierdziło skuteczność tego podejścia. Teraz mam przed sobą książkę z mapami operacji Bagration, a właściwie jej drugiej, "bałtyckiej" części, co ułatwia mi zadanie prognozowania - wskazuje.

Użycie broni jądrowej

- Pomysł użycia broni jądrowej jest rzekomo dyskutowany wśród rosyjskich generałów od lat 2000. - wskazuje Statkiewicz. Jak przypomina, według niezależnej prasy miałoby wyglądać to tak: "nagłe rozpoczęcie działań wojennych, zajęcie jak największego terytorium, a następnie, gdy NATO zmobilizuje się w odpowiedzi, uderzenie głowicami jądrowymi w celu skonsolidowania tego, co zostało zdobyte w negocjacjach z rzekomo zastraszonymi europejskimi politykami".

- Teraz, gdy europejscy politycy wykazali się zupełnie innymi cechami niż oczekiwano, (w Rosji - red.) pojawił się pomysł prewencyjnego ataku nuklearnego na rozmieszczenie sił jądrowych NATO w Europie, który jest aktywnie dyskutowany w rosyjskiej prasie wojskowej - wskazuje Statkiewicz.

Nowy plan ma na celu uniknięcie "odwetu" po użyciu broni jądrowej przeciwko NATO (...). Najbardziej prawdopodobnym miejscem rosyjskiego ataku nuklearnego będzie korytarz suwalski, aby uniemożliwić wysłanie posiłków na Bałtyk, gdy linia kolejowa zostanie zniszczona, asfalt na autostradzie spłonie, a wszystko to zostanie zasypane płonącymi radioaktywnymi odpadami. Możliwe są również uderzenia w "wąskie gardła" autostrad transbałtyckich, miejsca gromadzenia posiłków i zasobów materialnych. Ale rosyjscy generałowie rozumieją, że nastąpi "odwet" Zachodu i szukają sposobów, aby uniknąć tej reakcji - wskazuje.

Jak mówi, dyskutuje się, jak uniknąć odwetu. - Dlatego w czasopiśmie "Broń" stałym tematem stała się dyskusja na temat możliwości prewencyjnego uderzenia nuklearnego na pozycje taktycznych sił jądrowych NATO - pisze Statkiewicz.

Tłumaczy też, bazując na tych tekstach, dlaczego Rosja myśli, że to się jej uda. "Ich nadzieje są następujące: jeśli uderzenie zostanie przeprowadzone przy użyciu taktycznej broni jądrowej, Stany Zjednoczone, dysponujące potężnymi strategicznymi siłami jądrowymi, nie podejmą interwencji, ponieważ - jak z kpiącym zdziwieniem stwierdza autor jednej z takich propozycji - z jakiegoś powodu uważają, że strategiczna i taktyczna wojna jądrowa mogą się różnić".

Jednak, jak wskazuje się w takich tekstach propagandystów Kremla, Rosja musi wcześniej "zneutralizować 100 taktycznych bomb termojądrowych o mocy 500 kiloton, rozmieszczonych w bazach lotniczych NATO we Włoszech, Holandii, Belgii i Niemczech, a także zniszczyć potencjał nuklearny Wielkiej Brytanii, ponieważ francuska konstytucja zezwala jej na użycie broni jądrowej wyłącznie w celu samoobrony w przypadku ataku nuklearnego na jej terytorium".

Statkiewicz wskazuje, że rosyjski autor artykułu na ten temat nie widzi problemów ze strony Wielkiej Brytanii. Zauważa bowiem, że Londyn ma cztery atomowe okręty podwodne z pociskami Posejdon z głowicami nuklearnymi, "z których dwa, gotowe do wystrzelenia tych pocisków, pełnią dyżur bojowy w porcie, gdzie można je łatwo zniszczyć".  Trzeci pełni dyżur na otwartym morzu - rosyjski okręt podwodny może go znaleźć i zniszczyć, choć zdaniem Statkiewicza znalezienie go nie byłoby takie łatwe.

Oriesznik na Białorusi

Statkiewicz przyznaje, że obecność Oriesznika na Białorusi początkowo go zaskoczyła. Zauważa jednak, że można go przekształcić w taktyczną broń jądrową, tworząc wersję podobną do pocisku Jars, ale o krótszym zasięgu.

- Najpierw zapowiedziano rozmieszczenie bomb atomowych w samolotach (w tym białoruskich - red.) Su-25. Następnie - pociski średniego zasięgu Iskander, zdolne do przenoszenia ładunku jądrowego. Teraz rozmieszczają hybrydowe Jars'y (znane również jako Oresznik - red.). Budowany jest również magazyn głowic jądrowych - pisze.

Tak przynajmniej podają doniesienia, jednak na razie brak potwierdzonych informacji o rozmieszczeniu broni - według ekspertów, jeszcze jej nie dostarczono.

Statkiewicz dodaje, że nawet dron FPV może rozsadzić Oriesznik. Dlatego jego rozmieszczenie wydaje się sprzeczne z logiką. - Widzę tylko jedno wytłumaczenie takiego ryzyka - pierwszy prewencyjny atak Federacji Rosyjskiej na Europę ma zostać przeprowadzony właśnie z naszego terytorium. Co natychmiast zostanie odkryte przez drugą stronę - przestrzega Statkiewicz.

Jak wyjaśnia, w przypadku ataku 500 kiloton, fala uderzeniowa, strefa zniszczeń i pożarów rozprzestrzenią się na setki kilometrów, prawie cała Białoruś zostałaby zanieczyszczona radioaktywnym dymem z pożarów.

Mikoła Statkiewicz

W latach 90. Mikoła Statkiewicz walczył o zmianę treści przysięgi w białoruskiej armii - tak, by żołnierze ślubowali wierność Białorusi, a nie ZSRR. Krótki okres nadziei na demokrację szybko zakończył się wraz z dojściem do władzy Alaksandra Łukaszenki. Statkiewicz spędził wiele lat w więzieniach i był wielokrotnie aresztowany.

Ostatni wyrok otrzymał w 2021 roku, został skazany na 14 lat więzienia. Jesienią 2025 roku po wizycie delegacji USA w Mińsku został uwolniony. Odmówił jednak przymusowej deportacji z Białorusi - wyrwał się z autobusu na przejściu granicznym. Stamtąd po niedługim czasie w worku na głowie został zabrany z powrotem do więzienia. W końcu 19 lutego okazało się, że Statkiewicza zwolniono do domu - po tym, gdy w drugiej dekadzie stycznia w więzieniu przeszedł udar.

Wtedy właśnie napisał artykuł, którego fragmenty przedstawiliśmy wyżej. Cały tekst ma kilka stron i zamieszczony jest na kanale Telegram Mikoły Statkiewicza. Artykuł jest dłuższy i analizuje m.in. historyczne kampanie prowadzone na terenie Białorusi i państw bałtyckich przez Rosję. Opublikowano go w trzech językach: białoruskim, angielskim, rosyjskim.

Czytaj także:

Źródło: PolskieRadio24.pl

Polecane

Wróć do strony głównej