Iran potwierdza śmierć Laridżaniego. Zapowiada "bolesny odwet"
Nie żyje Ali Laridżani, szef irańskiej Rady Bezpieczeństwa Narodowego i jeden z najważniejszych polityków w kraju. Zginął w nocnym ataku, a jego śmierć potwierdziły władze w Teheranie.
2026-03-18, 09:59
Szef irańskiej Rady Bezpieczeństwa Narodowego nie żyje
Ali Laridżani był byłym przewodniczącym parlamentu, dawnym głównym negocjatorem nuklearnym i sekretarzem Najwyższej Rady Bezpieczeństwa Narodowego. Nie dowodził wojskiem, ale współdecydował o wojnie, dyplomacji i bezpieczeństwie państwa. Łączył twardą lojalność wobec systemu z technokratycznym stylem działania. Po śmierci najwyższego przywódcy Alego Chameneiego był uznawany za jednego z ludzi, którzy de facto kierowali Iranem.
W chwili śmierci Laridżani nadzorował trzy równoległe kryzysy: samą wojnę, protesty wewnętrzne i sprawę programu nuklearnego. Jego śmierć zbiegła się z irańskim odwetem na Tel Awiw. Iran wystrzelił pociski w rejon Tel Awiwu, a w okolicach miasta zginęli cywile.
Dla władz w Teheranie oznacza to większy chaos, możliwe przesunięcie realnej władzy w stronę wojska i jeszcze twardszy kurs reżimu. Ali Laridżani należał bowiem do najbardziej wpływowych rodzin politycznych w Iranie i przez lata był jedną z centralnych postaci tamtejszej polityki bezpieczeństwa.
Posłuchaj
Szef irańskiej armii: bolesna odpowiedź
Szef sztabu generalnego irańskiej armii gen. Amir Hatami zapowiedział zdecydowany odwet na Izraelu i USA za zabicie Laridżaniego. "Odpowiedź nadejdzie we właściwym czasie i miejscu" - zagroził w oświadczeniu. "Czysta krew (Laridżaniego) i innych umiłowanych męczenników zostanie pomszczona (...) w odpowiednim czasie i miejscu przestępcze Stany Zjednoczone i krwawy syjonistyczny reżim otrzymają zdecydowaną, odstraszającą i bolesną odpowiedź" - ogłosił Hatami.
- USA uderzyły w Iran. Dwutonowe bomby zniszczyły podziemne składy rakiet
- Biorą to miliony Polaków. Blokada cieśniny Ormuz może uderzyć w rynek leków
- Wojskowy Hercules pilnie lądował nad Norwegią. Wykryto poważną usterkę
Źródła: Polskie Radio/Wojciech Cegielski/PAP/mr