Rosja przywraca do służby atomowego kolosa. Na pokładzie 64 głowice

Rosja wzmacnia atomowy potencjał w Arktyce. Zmodernizowany okręt podwodny "Karelia" wraca do stałej służby. Ma na pokładzie potężny arsenał nuklearny zdolny razić cele w pół godziny.

2026-03-23, 11:07

Rosja przywraca do służby atomowego kolosa. Na pokładzie 64 głowice
Rosja przywraca do służby "Karelię". Foto: Vitaliy Novikov/marinetraffic.com

Rosja modernizuje atomowego kolosa. Może razić cele w 30 minut

Jak poinformował norweski serwis Barents Observer, wygaśnięcie traktatu New START zakończyło obowiązywanie formalnych limitów dotyczących liczby strategicznych głowic nuklearnych w Rosji i Stanach Zjednoczonych. W praktyce oznacza to, że oba państwa nie są już związane wcześniejszymi ograniczeniami w rozbudowie swojego potencjału jądrowego.

W takim scenariuszu Rosja mogłaby wzmocnić swoje siły morskie o dodatkowe jednostki. Jedną z nich może być okręt podwodny "Karelia" (K-18), który - zamiast zastępować starszą jednostkę - zwiększyłby ogólną liczbę okrętów wchodzących w skład Floty Północnej. To z kolei oznaczałoby więcej rakiet balistycznych i więcej głowic nuklearnych pozostających w stałej gotowości bojowej na Morzu Barentsa i w regionie Arktyki.

Choć w ostatnich latach Rosja wprowadziła do służby nowoczesne okręty podwodne z rakietami balistycznymi, takie jak jednostki klas Borej i Borej-A, równolegle inwestuje w przedłużanie życia starszych konstrukcji z czasów ZSRR. Dotyczy to m.in. okrętów typu Delta IV, które nadal odgrywają istotną rolę w strukturze Floty Północnej.

"Karelia" i Putin. Symbol siły z czasów Związku Radzieckiego

"Karelia" powstała w 1987 roku - w czasie, gdy Michaił Gorbaczow ogłaszał wizję Arktyki jako "strefy pokoju". Okręt wszedł do służby w październiku 1989 roku, tuż przed upadkiem Muru Berlińskiego.

Dziś ta jednostka ma dla Władimira Putina wymiar symboliczny. To jeden z ostatnich strategicznych okrętów podwodnych zbudowanych w ZSRR, a zarazem ważny element jego politycznej historii. W kwietniu 2000 roku, tuż po wyborczym zwycięstwie, Putin spędził noc na jej pokładzie podczas ćwiczeń Floty Północnej.

Władimir Putin na pokładzie atomowego okrętu podwodnego Karelia podczas ćwiczeń Floty Północnej na Morzu Barentsa, kwiecień 2000 roku (źródło: PAP/EPA/ITAR-TASS POOL) Władimir Putin na pokładzie atomowego okrętu podwodnego Karelia podczas ćwiczeń Floty Północnej na Morzu Barentsa, kwiecień 2000 roku (źródło: PAP/EPA/ITAR-TASS POOL)

Do "Karelii" wrócił także w 2022 roku, czyniąc ją centralnym elementem manewrów nuklearnych "Grom". W trakcie ćwiczeń odpalono z niej rakietę balistyczną Sinewa. Kilka dni później Rosja rozpoczęła pełnoskalową inwazję na Ukrainę.

Potężny arsenał na morzu. "Karelia" po gruntownej modernizacji

W ostatnich latach "Karelia" przeszła gruntowną modernizację w stoczni Zwiezdoczka w Siewierodwińsku. Prace objęły m.in. tankowanie reaktorów jądrowych, modernizację wyrzutni rakiet oraz szereg usprawnień technicznych.

Jak podaje The Barents Observer, w najnowszym nagraniu opublikowanym przez Flotę Północną widać przygotowania załogi do kolejnego patrolu odstraszającego. Materiał był szeroko rozpowszechniany przez rosyjskie media państwowe. Przekaz jest jasny - okręt uzbrojony jest w 16 rakiet balistycznych Sinewa o zasięgu do 11 500 kilometrów, co pozwala razić cele na dużej części półkuli północnej w ok. pół godziny.

Po modernizacji "Karelia" ma pozostać w służbie do 2038 roku. Oznaczałoby to niemal pół wieku eksploatacji, co uczyniłoby ją jednym z najstarszych okrętów atomowych tego typu na świecie.

Każda z 16 rakiet Sinewa, które przenosi "Karelia", może być uzbrojona w cztery głowice nuklearne. W praktyce oznacza to, że na pokładzie okrętu mogą znajdować się nawet 64 ładunki jądrowe.

Czytaj także:

Źródło: The Barents Observer/nł

Polecane

Wróć do strony głównej