Ukraina zmienia taktykę. Wojskowy ostrzega: Polska zostałaby bez rakiet
- Stracili pół brygady w dwa dni. Rosjanie pozostali przy starych metodach i ponoszą kolosalne straty - mówi portalowi PolskieRadio24.pl pułkownik Serhij Hrabski. Tymczasem Ukraina zmieniła taktykę i wprowadziła nowość: główny akcent to obecnie tzw. middle strikes.
2026-03-26, 10:09
- Polska powinna zmodernizować swoją obronę powietrzną - w przeciwnym razie, podobnie jak państwa Zatoki Perskiej, nie będzie w stanie skutecznie przeciwstawiać się zmasowanemu atakowi dronów i rakiet
- Rosja wystrzeliwuje na Ukrainę kilkaset dronów i kilkadziesiąt rakiet co kilka dni. Do ich zestrzeliwania nie można używać rakiet wartych miliony dolarów
- Ukraina przeformatowała strategię - koncentruje się na tzw. middle strikes, uderzeniach średniego zasięgu, Rosjanie pozostają przy "mięsnych szturmach" i ponoszą olbrzymie straty
- Coraz częściej Ukraina uderza precyzyjnie w strategiczne cele, znajdujące się nawet 1000-1200 km od linii frontu
Ukraina powstrzymuje Rosję dzięki nowym technikom obrony. - Ukraina zmieniła taktykę na polu walki - powiedział portalowi PolskieRadio24.pl pułkownik Serhij Hrabski. Coraz częściej atakowane jest zaplecze umownego frontu. - Tzw. middle strikes to uderzenia w operacyjną głębię formacji bojowych wroga, czyli na odległość od 50 do 250 km od linii walk, w znajdujące się tam pozycje i obiekty wroga. Atakujemy bardzo intensywnie - mówi portalowi PolskieRadio24.pl pułkownik Serhij Hrabski.
Do tego Ukrainie udało się zintensyfikować ataki na dalekie cele, położone nawet 1000 km od jej granic. - To na przykład Zakład Metalurgiczny w Ałczewsku, gdzie produkowane są korpusy pocisków - wskazuje pułkownik Hrabski. Inny przykład: Ukraina zniszczyła cenny rosyjski samolot A-50, Rosja nie jest w stanie wyprodukować takiej maszyny w krótkim czasie.
- Chodzi o to, by Rosjanie, nawet mając przewagę siłową i środków, nie mogli efektywnie wykorzystać swoich zasobów - tłumaczy wojskowy. Media donoszą, że Rosja przed 2022 rokiem dysponowała siedmioma A-50, obecnie prawdopodobnie ma ich tylko cztery. A-50 to latający radar, zdolny do wykrywania celów powietrznych z odległości do 650 km. Ukraina systematycznie atakuje rosyjską flotę samolotów rozpoznawczych Rosji.
Kolosalne straty Rosji. Brnie naprzód, bardzo powoli
Tymczasem Rosja, jak mówi pułkownik Hrabski, nie zmieniła taktyki i jest zmuszona do tego, by pozostać przy starej taktyce "mięsnych szturmów". Są kontynuowane i nawet nasilane, choć Rosjanie ponoszą bardzo duże straty. Jak mówi nam ekspert i wojskowy, tylko w ciągu dwóch dni 17-18 marca Rosjanie stracili odpowiednik połowy brygady: zabitych lub rannych zostało 1500 ludzi.
W ocenie pułkownika, mimo wysiłków Rosjan, sytuacja na froncie w najbliższym czasie pozostanie bez zmian. A przyczyniły się do tego zimowe kontrataki Ukrainy.
- Rosjanie próbują wywierać presję na różne części frontu. Ich wojska posuwają się naprzód, ale tempo ofensywy jest znacznie spowolnione, spadło do 4-5 kilometrów kwadratowych na dobę - wskazuje nasz rozmówca.
Trwa agresja Rosji przeciw Ukrainie. (Mapa: Deep State)- Obszary ofensywy pozostają tradycyjne. Rosja nadal wywiera na nas presję zarówno na kierunku pokrowskim, próbując wejść do Hryszyna i zająć tę miejscowość, jak i na kierunku zaporoskim, ale bez większego powodzenia. Nie ma powodu, by twierdzić, że obrona Ukrainy została w którymś miejscu przełamana - mówi.
Wojskowy dodaje, że armia Ukrainy ma teraz dodatkowe rodzaje broni i większą możliwość uderzania w obiekty na większą głębokość operacyjną. - Przesuwamy akcent na takie dalekie uderzenia, nie porzucając oczywiście ataków na wroga w pobliżu linii walk, i niszcząc go nadal w strefie taktycznej - dodaje. Jednak coraz intensywniej eliminowane są obiekty logistyczne, punkty kontrolne, inna infrastruktura wojskowa na zapleczu.
Pół brygady stracili w dwa dni
Wojskowy ocenia, że Rosjanie są zmuszeni, w wyniku aktywnych działań sił obrony Ukrainy, stosować dotychczasową, starą taktykę, co prowadzi do ogromnych strat z ich strony. - Rosjanie działają swoimi stałymi metodami. A mianowicie, prowadzą operacje ofensywne, gdy otrzymają określone zasoby. Dotyczy to personelu, broni i sprzętu. Oczywiście głównie chodzi o o personel, próbują zaatakować nas wtedy, gdy mają rezerwy - tłumaczy.
Jak relacjonuje, w dniach 17-18 marca wojska rosyjskie zaatakowały ukraińskie pozycje w kierunku Zaporoża, na północy na odcinku 100 km, ale nie odniosły żadnych sukcesów, za to straciły połowę brygady. Dodaje, że to nie incydent - w innych rejonach frontu obserwuje się podobną sytuację.
- Gdy tylko Rosjanie otrzymają zasoby, próbują natychmiast zaatakować. To świadczy o ich nerwowości. Robią tak, ponieważ muszą mieć wynik. Wymaga się od nich rezultatu. Jednak militarna siła Rosjan rozbija się na ukraińskiej obronie - dodaje.
Do brytyjskich mediów dotarły w ostatnim czasie materiały wideo pokazujące, jak dowódcy wymuszają na żołnierzach podporządkowanie się rozkazom, torturując ich, bijąc, czasem zabijając.
Z 17 marca ma pochodzić nagranie z 132. brygady armii Rosji, na którym widać dwóch żołnierzy rosyjskich, półnagich i tarzanych w błocie, musztrowanych przez dowódcę, by słuchali rozkazów. 132. Brygada w 2025 roku, jak informowały źródła, tradycyjnie składała się z mieszkańców tymczasowo okupowanego obwodu donieckiego, potem była masowo wzmacniana nielegalnymi migrantami, głównie z Azji Środkowej.
Kierunek pokrowskiDalekosiężne uderzenia. Dystans uderzeń rośnie
Pułkownik Hrabski wskazał w rozmowie z portalem PolskieRadio24.pl, że Ukraina wypracowała swoja taktykę, także jeśli chodzi o dalekosiężne uderzenia. I również tutaj partnerzy Ukrainy, w tym Polska, powinni wyciągnąć wnioski.
- Ukraina nadal atakuje - i stale zwiększa dystans. Na przykład w sobotę rosyjskie lotniska były zamknięte aż do Czeboksarów (w Czuwaszji). W zeszłym tygodniu Ukraina zadała podwójny cios przedsiębiorstwom rosyjskiego przemysłu lotniczego. Jeden z ataków przeprowadzono na zakład lotniczy, który znajduje się w Starej Russie w obwodzie pskowskim, 1200 kilometrów od terytorium Ukrainy - mówi wojskowy.
W Starej Russie pod Nowogorodem uderzono w przedsiębiorstwo zajmujące się naprawą i modernizacją wojskowych samolotów transportowych. - To krytyczny cios dla Rosji. Został uszkodzony samolot służący do dalekosiężnego monitoringu i rozpoznania radarowego, A-50. A Rosja prawie nie produkuje takich samolotów. Musiałaby się mocno naprężyć - wskazuje.
Wojskowy dodaje że Ukraina uszkodziła ważne warsztaty remontowe i to w praktyce wyeliminowało możliwość konserwacji i naprawy samolotów Ił-76 i Ił-78. Jak wyjaśnia, Il-78 jest bardzo ważny, ponieważ zapewnia tankowanie powietrzne dla samolotów atakujących Ukrainę. Ił-76, jako samolot transportowy, zajmuje się dostawą rakiet i innej amunicji dla grupy rosyjskich wojsk atakujących Ukrainę.
Dlaczego Ukraina atakuje Moskwę?
Pułkownik tłumaczy też paradoks, dlaczego w Moskwie nie ma żadnych doniesień o zniszczeniach, choć Ukraina stale ją atakuje dronami. Przypomina, że we wrześniu zeszłego roku na terytorium Polski wleciało 19 dronów, a zestrzelono 3. Pułkownik Hrabski mówi, że do unieszkodliwienia dronów użyto rakiet.
Podobnie na razie reaguje Moskwa. - Ukraina masowo atakuje region Moskwy. A Rosjanie, nie dysponując takimi siłami i środkami przeciw dronom, jakie ma obrona powietrzna Ukrainy, używają bardzo drogiej amunicji, co wyczerpuje ich możliwości - wskazuje. Dodaje, że to zjawisko analogiczne do sytuacji w Zatoce Perskiej. - Nasi wojskowi byli potężnie zszokowani, gdy artylerzyści przeciwlotniczy z krajów Zatoki Perskiej wystrzeliwali po 8 rakiet Patriot naraz - zauważa pułkownik.
Pułkownik uściśla, że jeden pocisk rakietowy kosztuje 4 miliony dolarów, 8 rakiet Patriot kosztowało odpowiednio 32 miliony dolarów. A użyto ich by zestrzelić drona, który kosztuje maksymalnie 30 tysięcy dolarów. Zauważa, że Polska i kraje Zatoki Perskiej powinny pilnie rozwinąć odpowiedni system obrony powietrznej, chroniący je przed dronami.
Ukraina wyczerpuje potencjał Rosji, ponieważ choć Federacja Rosyjska jest w stanie produkować rakiety, nie może robić tego w bardzo dużych ilościach. Ekspert wojskowy podkreśla, że Polska powinna wyciągnąć z tego wnioski, zwłaszcza że wojna Rosji przeciwko cywilizowanemu światu już w praktyce się rozpoczęła.
- Potrzeba tańszych, skuteczniejszych środków zniszczenia, które powinny być stosowane przeciwko rosyjskim dronom. Bo i Rosjanie skupiają się teraz na tym, że używają dronów - mówi. - Wyobraźmy sobie kilka ataków w tempie, jakich dokonują Rosjanie na Ukrainie, a polska obrona powietrzna po prostu zostałaby bez rakiet - ostrzega.
Pułkownik Hrabski ocenia także, że niedawne zniesienie sankcji nałożonych na Białoruś przez USA jest niebezpiecznym precedensem. Jest to tak naprawdę osłabienie sankcji wobec Rosji. W ten sposób tworzy się luki, przez które mogą płynąć zasoby na potrzeby rosyjskiej armii.
Straty ponad 8000 żołnierzy w ciągu tygodnia
W związku ze stratami Rosja zmobilizuje w tym roku około 400 tysięcy żołnierzy - o tym informował w zeszłym tygodniu głównodowodzący wojsk Ukrainy gen. Ołeksandr Syrski. 23 marca poinformował, że w ciągu tylko 4 dni rannych lub zabitych zostało 6090 Rosjan, a w ciągu tygodnia aż 8710.
Ukraińska armia informuje także, że od 1 kwietnia na front mają ruszyć wszyscy zmobilizowani z Krymu, choć informowano, że mieszkańcy półwyspu nie bedą brać udziału w wojnie.
Wcześniej Ukrainie udało się odzyskać 400 km kw terytorium na kierunku ołeksandriwskim, w rejonie obwodów dniepropetrowskiego i zaporoskiego. Miało to miejsce w styczniu i lutym. Dokładne szczegóły taktyki Ukraińców na tym obszarze nie są na razie znane. 400 kilometrów kwadratowych to obszar nieco mniejszy od powierzchni Warszawy.
- Wielki deal Łukaszenki i Trumpa? USA mają kupić cenne złoże, w pakiecie linie lotnicze
- "Rosja szykuje się do wojny totalnej". Ideolog Kremla za blokadą internetu
- Łukaszenka zamknął go na 5 lat. "Pozbawili mnie wszystkiego"
Źródło: PolskieRadio24.pl/Agnieszka Kamińska