Wyspa Chark najeżona umocnieniami. Iran wzmacnia kluczowy punkt

W odpowiedzi na doniesienia o możliwym amerykańskim ataku na wyspę Chark Iran przez ostatnie tygodnie umacniał ten teren. Chodzi m.in. o przesunięcia personelu wojskowego, oraz rozstawianie min. Wyspa jest kluczowa dla irańskiego przemysłu naftowego. 

2026-03-26, 14:21

Wyspa Chark najeżona umocnieniami. Iran wzmacnia kluczowy punkt
Iran zaminował wyspę Chark. Foto: Reuters

Atak byłby niezwykle ryzykowny

Tego typu operacja mogłaby okazać się dla Amerykanów niezwykle ryzykowna. Ze względu na wspomniane umocnienia i wielowarstwową obronę wyspy Chark ewentualna inwazja mogłaby wiązać się z dużą ilością ofiar wśród żołnierzy armii Stanów Zjednoczonych.

Na linii brzegowej rozstawiono miny przeciwpiechotne i przeciwpancerne z naciskiem na miejsca, w których Amerykanie mogliby przeprowadzić desant. W rozmowie ze stacją CNN jeden z izraelskich rozmówców podkreślał, że sytuacja dotycząca wyspy jest niepewna. - Mamy nadzieję, że (Amerykanie - przyp. red.) nie podejmą takiego ryzyka i zamiast tego ostrzelają pola naftowe, ale nie ma sposobu, aby to przewidzieć - stwierdził.

Irańczycy są sprytni i bezwzględni. Zrobią wszystko, co w ich mocy, aby zadać jak największe straty siłom amerykańskim, zarówno na okrętach na morzu, jak i zwłaszcza wtedy, gdy wojska lądowe znajdą się gdziekolwiek na ich suwerennym terytorium - ocenił z kolei były naczelny dowódca Sił Sojuszniczych NATO admirał James Stavridis.

Iran mógłby porwać wojskowych

Ponadto taka operacja wiązałaby się z ryzykiem uprowadzenia amerykańskich żołnierzy, na co zwracał uwagę analityk emigracyjnego portalu Iran International. - Większość komentarzy w irańskich mediach i kręgach politycznych przedstawia taki scenariusz jako szansę, a nie zagrożenie dla Teheranu - tłumaczył. 

Warto zwrócić uwagę, że irańscy dowódcy wojskowi wspominali już wcześniej o takim scenariuszu. Były dowódca Korpusu Strażników Rewolucji Islamskiej Mohsen Rezai, który obecnie jest starszym doradcą wojskowym Modżtaby Chameneiego proponował kiedyś uprowadzenie żołnierzy USA i zażądanie wysokich sum za ich uwolnienie

Inny były dowódca Korpusu Strażników Rewolucji Islamskiej Hossein Kanani Mogaddam w zeszłym tygodniu stwierdził, że ewentualna amerykańska inwazja zmieniłaby obraz wojny na korzyść Iranu. - Zabijając lub porywając amerykańskich żołnierzy, moglibyśmy zwiększyć straty USA do takiego stopnia, że szybko pożałowaliby swoich działań - ocenił. 

Państwa regionu przeciwne operacji

Przewodniczący irańskiego parlamentu Mohammad Bagher Ghalibaf również odnosił się do doniesień o możliwym ataku na wyspę Chark. Jego zdaniem Stany Zjednoczone ze wsparciem jednego z sąsiednich państw przygotowują się do okupacji tego terytorium. CNN zacytowało jego przemówienie, w którym stwierdził, że kraj, z którego wyjdą amerykańskie siły stanie się celem "pozbawionych ograniczeń nieustannych ataków". 

Przeciwne inwazji na wyspę Chark są m.in. państwa Zatoki Perskiej, które są intensywnie atakowane przez Iran od początku wojny. Zamiast tego domagają się likwidacji programu rakiet balistycznych Teheranu. James Stavridis uważa, że skuteczną metodą, która pozwoliłaby na pominięcie wysyłania wojsk na ląd, byłaby blokada morska, która uniemożliwiłaby eksport irańskiej ropy naftowej. 

Czytaj także:

Źródło: Polskie Radio/PAP/egz

Polecane

Wróć do strony głównej