UE czeka na zmianę rządu na Węgrzech. W tle kluczowe decyzje
Unia Europejska czeka na zmianę rządu na Węgrzech i liczy na odblokowanie kluczowych decyzji w sprawie Rosji i Ukrainy. Komisja, choć oficjalnie tego nie mówi, ma nadzieję, że niedzielne wybory wygra opozycyjna Tisza.
Beata Płomecka
2026-04-09, 12:00
Ostrożne stanowisko ws. Ukrainy
Jednak przedstawiciele tej partii w kampanii wyborczej wypowiadali się ostrożnie zwłaszcza w sprawie Ukrainy. Podobne, ostrożne stanowisko przedstawił wiceszef partii, europoseł Zoltan Tarr w rozmowie z podcastem Szczyt Europy, który tworzą brukselscy korespondenci - Beata Płomecka z Polskiego Radia i Maciej Sokołowski z TVN.
Unia Europejska weszła w tryb wyczekiwania. Już nie próbuje przekonywać węgierskiego rządu do zgody na nowe sankcje na Rosję, na unijną pożyczkę dla Ukrainy, na formalne rozpoczęcie negocjacji członkowskich Kijowa z Brukselą, czy też na odblokowanie pieniędzy z funduszu dozbrajającego Ukrainę, z którego Polska nota bene czeka na zwrot prawie dwóch miliardów złotych.
"To nie jest przykład lojalnej współpracy"
Węgry coraz bardziej w ostatnich miesiącach irytowały i Brukselę, i unijne kraje. Chociażby dlatego, że premier Viktor Orban zgodził się na pożyczkę dla Ukrainy na europejskim szczycie w grudniu, a teraz blokuje przepisy umożliwiające przelanie pieniędzy. Spadła na niego za to ostra krytyka na szczycie w ubiegłym miesiącu.
- Przywódcy zabierali głosi, by otwarcie potępić Viktora Orbana za łamanie ustaleń. Umów należy dotrzymywać - mówił wtedy szef Rady Europejskiej Antonio Costa. - To nie jest przykład lojalnej współpracy w dobrej wierze - komentowała szefowa unijnej dyplomacji Kaja Kallas.
Natomiast węgierska opozycja nie chce być oskarżana w kraju o uległość wobec Brukseli. - Musimy oczywiście reprezentować interesy narodu węgierskiego - tłumaczył Zoltan Tarr w podcaście Szczyt Europy, ale też deklarował: "Będziemy w przyszłości konstruktywnym partnerem w Unii".
Co z przyspieszoną akcesją Ukrainy?
A jeśli chodzi o Ukrainę i na przykład otwarcie pierwszego rozdziału negocjacyjnego? Bo na rozpoczęcie negocjacji Węgry już też się wcześniej zgodziły. - Nie możemy poprzeć przyspieszonej akcesji Ukrainy z wielu powodów. Większość Węgrów tego nie popiera, a przede wszystkim dla nas ważne są Bałkany Zachodnie - podkreślał Tarr w rozmowie z podcastem Szczyt Europy.
Czytaj także:
- Tusk ostro o wecie Nawrockiego ws. SAFE. Zapowiedział, co zrobi rząd
- PiS chwali weto Nawrockiego. Kaczyński o "antypolskim" działaniu
- Fala komentarzy po wecie ws. SAFE. Scena polityczna pękła na pół
Wspomniane Bałkany Zachodnie dłużej czekają w kolejce do Unii niż Ukraina. Ale Komisja Europejska ma jednak nadzieję, że retoryka kampanijna to jedno, a rzeczywistość powyborcza to drugie i Węgry z nowym rządem przynajmniej zgodzą się na rozpoczęcie negocjacji członkowskich z Ukrainą. A jak będą przebiegać te rokowania, to już inna sprawa.
KE liczy też na to, że nowy rząd, który stworzy Tisza, w przeciwieństwie do obecnego, zgodzi się na unijną pożyczkę dla Ukrainy w wysokości 90 miliardów euro. O odblokowaniu funduszu na dozbrajanie, czy o zatwierdzeniu 20. pakietu sankcji na Rosję nie wspominając.
Źródło: Beata Płomecka/Polskie Radio