Strzały w Waszyngtonie. Policja ujawnia informacje o sprawcy
Prezydent USA Donald Trump przekazał, że mężczyzna - który rozpętał strzelaninę podczas gali Stowarzyszenia Korespondentów Białego Domu w hotelu Hilton w Waszyngtonie - był uzbrojony w wiele sztuk broni. Policja podała, że napastnik trafił na badania.
2026-04-26, 08:28
Strzelanina na gali w Waszyngtonie. Donald Trump ewakuowany
Krótko po rozpoczęciu gali Stowarzyszenia Korespondentów Białego Domu w hotelu Hilton w Waszyngtonie, gdzie przemówienie miał wygłosić Donald Trump, w budynku rozległy się strzały. Prezydent został natychmiast ewakuowany ze sceny, a wraz z nim pierwsza dama Melania Trump, wiceprezydent J.D. Vance oraz inni członkowie administracji.
Całe zdarzenie było transmitowane na żywo w telewizji. Wśród obecnych w sali znajdowali się m.in. sekretarz stanu Marco Rubio i szef Pentagonu Pete Hegseth, a także setki dziennikarzy i zaproszonych gości - na miejscu był także waszyngtoński korespondent Polskiego Radia Marek Wałkuski. Część uczestników w reakcji na incydent ukryła się pod stołami w sali balowej.
Napastnik miał strzelbę, pistolet i wiele noży
Według policji mężczyzna miał przy sobie strzelbę, pistolet i wiele noży. Najpewniej działał w pojedynkę. Trafił do szpitala na badania. Ze wstępnych ustaleń wynika, że podejrzany był gościem hotelu, w którym zorganizowano doroczną kolację.
Według źródeł stacji CBS, sprawca strzelaniny powiedział po zatrzymaniu, że jego celem byli członkowie administracji prezydenta USA Donalda Trumpa.
Z kolei "Los Angeles Times" przekazał, że podejrzany to 31-letni Cole Tomas Allen z miasta Torrance w Kalifornii. Jest zarejestrowany jako wyborca niezależny. Uzyskał dyplom z inżynierii mechanicznej na politechnice CalTech i studiował informatykę na uczelni Cal State Dominguez Hills. Jak ustalił dziennik - w grudniu 2024 r. został "nauczycielem miesiąca" w firmie oferującej korepetycje, usługi doradcze i przygotowanie do egzaminów na studia.
Napastnikowi zostaną postawione dwa zarzuty
Prokurator USA w Dystrykcie Kolumbii Jeanine Pirro poinformowała, że napastnikowi zostaną postawione dwa zarzuty: użycia broni palnej podczas popełnienia przestępstwa z użyciem przemocy oraz napaści na funkcjonariusza federalnego z użyciem niebezpiecznej broni - przekazała BBC. Pirro podkreśliła, że chociaż w zdarzeniu ranny został tylko jeden agent Secret Service, "na podstawie tego, co na razie wiemy, jasne jest, że ten człowiek miał zamiar wyrządzić jak najwięcej krzywdy i szkód".
Donald Trump poinformował, że agent Secret Service postrzelony podczas wieczornych wydarzeń jest w dobrym stanie. Przedstawiciel FBI przekazał, że napastnik próbował sforsować zabezpieczenia i oddał strzał w kierunku funkcjonariusza. Dzięki kamizelce kuloodpornej agent przeżył i został przewieziony do szpitala, a jego życiu nie zagraża niebezpieczeństwo.
Prezydent USA przekazał, iż sądzi, że sprawca strzelaniny działał w pojedynkę. Nazwał go "szaleńcem".
- Strzały podczas kolacji w Waszyngtonie. Nasz korespondent był na miejscu
- Strzały na gali z Trumpem. Nagrania ewakuacji obiegają sieć
W odpowiedzi na pytanie o to, czy sądzi, że był celem napastnika, Donald Trump odparł: - Chyba tak. Dodał, że przed galą nie było ostrzeżeń dotyczących bezpieczeństwa. Sam Trump, członkowie jego administracji i dziennikarze obecni na konferencji wciąż mieli na sobie stroje wieczorowe.
Trump komentuje wydarzenia. "Co za wieczór"
Prezydent opublikował później wpis na platformie Truth Social, w którym przekazał, że osoba odpowiedzialna za oddanie strzałów podczas kolacji została zatrzymana. Podkreślił również, że działania Secret Service oraz innych służb porządkowych były bardzo skuteczne.
"Co za wieczór w D.C. Secret Service i organy ścigania wykonały wspaniałą pracę. Zadziałali szybko i odważnie. Strzelec został złapany i zaproponowałem: NIECH SHOW TRWA, ale to będzie całkowicie kierowane przez organy ściągania. Wkrótce podejmą decyzję. Bez względu na tę decyzję, ten wieczór będzie zdecydowanie inny niż planowaliśmy i po prostu będziemy musieli to zrobić jeszcze raz. Prezydent DONALD J. TRUMP" - napisał prezydent.
W kolejnym wpisie przekazał, że pierwsza dama, wiceprezydent i wszyscy inni członkowie jego gabinetu są "w doskonałym stanie". "Organy ścigania poprosiły, byśmy opuścili obiekt, zgodnie z protokołem, co zrobiliśmy natychmiast" - napisał Trump w serwisie Truth Social. Zapowiedział, że wkrótce weźmie udział w konferencji prasowej w Białym Domu.
Źródła: Truth Social/PAP/AP/hjzrmb