Rosja grozi Ukrainie. "Chce przywrócić ducha Anchorage"
Rosja grozi Ukrainie zmasowanymi atakami na Kijów, które mają być metodycznie powtarzane. Według ekspertów Kreml chce w ten sposób wywołać przede wszystkim "wrażenie" na krajach zachodu. Ukraińskie władze deklarują, że nie dadzą się zastraszyć i apelują do świata o zdecydowaną reakcję.
2026-05-27, 07:43
Rosja grozi Ukrainie. Chce przywrócić "ducha Anchorage"
Według wielu opinii panujących nad Dnieprem, zaostrzenie rosyjskiej retoryki wobec Ukrainy jest tak naprawdę skierowane na wywołanie reakcji w USA. Wskazuje na to fakt, że groźby formułował szef rosyjskiego MSZ Siergiej Ławrow i przekazał je amerykańskiemu sekretarzowi stanu Marco Rubio.
Według kijowskiego politologa Wołodymyra Fesenki, Rosja w ten sposób chce wymóc powrót do tak zwanych rozmów pokojowych na korzystnych dla siebie warunkach. Jak zaznacza, poprzez zapowiedź eskalacji wojny Rosjanie chcą znów zaangażować Amerykanów nie tylko do rozmów pokojowych, ale przywrócić, jak to nazywają, ducha porozumienia w Anchorage, to znaczy założenia, że Ukraina ma wycofać się z całości Donbasu, a USA mają do tego Ukraińców zmusić.
Posłuchaj
Groźby Rosjan, według ukraińskich ekspertów, to także wynik ich bezsilności na froncie - mimo potężnych strat perspektywa zdobycia Donbasu jest bardzo odległa, a wojna dzięki użyciu dronów przyjęła charakter pozycyjny.
Kijów odpowiada Moskwie. "Bezczelna prowokacja"
W ocenie szefa ukraińskiego MSZ Andrija Sybihy wypowiedzi szefa dyplomacji Rosji Siergieja Ławrowa o zamiarze atakowania Kijowa są "bezczelną prowokacją" i potwierdzeniem, że Kremlowi zależy na przedłużaniu wojny. - Ławrow pozwala sobie na publiczne przekazywanie przebiegu rozmowy, w której potwierdza, że grozi atakami na Kijów. Bardzo trudno mi zrozumieć, jak coś takiego może być dopuszczalne - oświadczył Sybiha, cytowany przez agencję Interfax-Ukraina.
- Bardzo liczymy na to, że po otrzymaniu takich sygnałów nasi partnerzy, zamiast po prostu przyjąć tę informację i wydać zalecenia swoim obywatelom oraz szefom placówek dyplomatycznych, by opuszczali Kijów, przekażą Moskwie twardy i stanowczy sygnał: nie przeprowadzać takich ataków - oświadczył szef MSZ Ukrainy.
Sybiha zaznaczył, że strona rosyjska powinna zrozumieć konsekwencje swojego "nieodpowiedzialnego zachowania wobec wysiłków pokojowych". - Rosję trzeba zatrzymać, a zatrzymać ją można tylko siłą, dodatkowymi sankcjami, dalszą izolacją i wykorzystaniem zamrożonych aktywów. Tym, co jest dla nich wrażliwe, dla ich gospodarki, tym, co ich osłabia i nie pozwala finansować ich machiny wojennej - podkreślił ukraiński minister.
Czytaj także:
- Ukraina niszczy kluczowy element S-300? "Mózg" systemu w ogniu
- "Czarne dziury" w strategicznej bazie Rosji. Zdjęcia ujawniają skalę zniszczeń
Źródła: Polskie Radio/PAP/mbl