more_horiz
Wiadomości

"Hipokryzja, którą powinno się piętnować". Wiech o działaniach Niemiec ws. klimatu

Ostatnia aktualizacja: 03.11.2021 08:00
- Dla mnie rażącym przykładem klimatycznej hipokryzji są działania Niemiec, które wyłączają elektrownie jądrowe (a one są bezemisyjne) i zastępują je m.in. gazem. To jest ta hipokryzja, którą powinno się piętnować, która powinna być na celowniku - powiedział w rozmowie z portalem PolskieRadio24.pl Jakub Wiech (ekspert ds. energetyki, portal Defence24.pl). Zdaniem Daniela Czyżewskiego (analityk portalu Energetyka24.com) "każde państwo wedle własnych możliwości powinno starać się redukować emisje".
Elektrownia atomowa Isar w Bawarii niedaleko Landshut
Elektrownia atomowa Isar w Bawarii niedaleko LandshutFoto: shutterstock.com/footageclips
gov.pl mateusz morawiecki free 1200.jpg
Emisja metanu na świecie spadnie. Jest deklaracja liderów ponad 80 krajów

Paweł Bączek (portal PolskieRadio24.pl): Liderzy ponad 100 państw, na których terenie znajduje się 85 proc. światowych lasów, zobowiązali się do powstrzymania i odwrócenia procesu wylesiania do 2030 r. Osiągnięte porozumienie zmierza do poprawy klimatu i ochrony środowiska. Czy nie jest jednak tak, że Europa chce sobie zarzucić swoisty "kaganiec klimatyczny", a w tym czasie reszta świata - Chiny, część Azji i Ameryki - będzie, kolokwialnie mówiąc, truć na potęgę i korzystać na popycie na różne surowce?

Jakub Wiech (ekspert ds. energetyki, portal Defence24.pl): Porozumienie dotyczące gospodarki leśnej jest pierwszym porozumieniem zawartym w ramach COP26 w Glasgow, natomiast przed negocjatorami, przed delegacjami państw, które biorą udział w tej konferencji, stoi nadrzędny cel - wyzwania dot. handlu redukcjami emisji. Tego celu nie udało się dopiąć podczas szczytu COP25 w Madrycie. To, czy zostanie zawarty kompromis w sprawie handlu ograniczeniami emisji, będzie kluczowym czynnikiem określającym, czy szczyt w Glasgow się udał.

Czytaj także:

Mamy do czynienia ze stworzeniem systemu, który pozwoliłby państwom bogatszym brać na swoje barki większe cele w zakresie redukcji emisji, a państwom biedniejszym iść w stronę bardziej sprawiedliwej transformacji. Patrząc na globalny rozkład emisji, to widać, że są one rozłożone nierównomiernie. Grupa G20, która obradowała tuż przed szczytem COP26 w Rzymie, to zbiór państw, które odpowiadają za ok. 80 proc. światowej emisji dwutlenku węgla. Można więc powiedzieć, że 80 proc. naszego problemu z emisyjnością leży w obrębie 20 państw świata czy organizacji międzynarodowych.

gov.pl mateusz morawiecki free 1200.jpg
Premier: ścieżka dojścia do neutralności klimatycznej musi być sprawiedliwa

Daniel Czyżewski (analityk portalu Energetyka24.com): Jeśli chodzi o samą deklarację dotyczącą zatrzymania wylesiania, to dołączyły do niej kraje z całego świata, nie tylko z Europy. Mające ogromne zasoby leśne Brazylia i Rosja znajdują się poza Europą - z wyjątkiem mniejszej części Rosji. Korzyści płynących z zatrzymania wylesiania jest wiele, poza pochłanianiem dwutlenku węgla. Istnienie ekosystemów ma wiele innych zalet. Sami w Polsce narzekamy na tzw. betonozę w miastach, zieleń ma nie tylko praktyczne walory, ale również wizualne.

Widok na lasy deszczowe w Amazonii (zdj. shutterstock.com/worldclassphoto) Widok na lasy deszczowe w Amazonii (zdj. shutterstock.com/worldclassphoto)

Jakub Wiech (ekspert ds. energetyki, portal Defence24.pl): Patrząc przez pryzmat Unii Europejskiej i zaangażowania UE na polu polityki klimatycznej, to widać, że faktycznie Unia jest liderem, jeśli chodzi o wprowadzanie takich rozwiązań - w skali świata. Mamy bardzo ambitne cele dotyczące między innymi neutralności klimatycznej już w 2050 r. Natomiast widać też, że inne gospodarki - kluczowe, przyczyniające się do emisji, do napędzania zmiany klimatu - idą również w tym kierunku.

Chiny już zadeklarowały neutralność klimatyczną do 2060 r., Stany Zjednoczone - do 2050. Z kolei Indie zadeklarowały - właśnie podczas COP26 - że neutralność klimatyczną osiągną do 2070 r. Mamy zatem już tutaj pewne polityczne deklaracje dotyczące dochodzenia do neutralności klimatycznej, obniżania emisyjności gospodarki - w taki sposób, aby żadne gazy cieplarniane nie dostawały się do atmosfery. Mamy też bardziej wymierne działania - między innymi uruchomienie systemu handlu emisjami w Chinach, który jest największym tego typu systemem na świecie, zresztą wzorowanym na europejskim (EU ETS). Są działania dotyczące ożywienia takich przemysłów jak jądrowy - podejmowane między innymi w Stanach Zjednoczonych. Jest rozwój energetyki jądrowej w Indiach - kraj ten zadeklarował, że właśnie na rzecz obniżenia emisji zamierza potroić swoją flotę jądrową do 2030 r.

Unia Europejska poprzez swoją politykę klimatyczną nie tyle skazuje się na piętnowanie gospodarcze, degrengoladę w zakresie swojego przemysłu, ile raczej wytycza szlaki w nowym paradygmacie gospodarczym. To widać bardzo wyraźnie, jeżeli chodzi o fiskalne obciążenia emisji i gospodarek emisyjnych, które pojawiają się już bardzo powszechnie na świecie.

Jak Pan wspomniał w swojej wypowiedzi - premier Indii Narendra Modi zadeklarował, że jego kraj, a więc jeden z największych emitentów gazów cieplarnianych na świecie, osiągnie neutralność klimatyczną w 2070 r., a więc dwie dekady po wyznaczonym celu. Z kolei włoski dziennik "Il Fatto Quotidiano" zwraca uwagę na paradoks: światowi liderzy polecieli do Glasgow, zatruwając środowisko swoimi samolotami. Przyleciało ich tam 400. Wielkim nieobecnym jest natomiast przywódca Chin Xi Jinping. Jak Pan ocenia te elementy, które trochę nie współgrają na tym szczycie? Czy są one problematyczne?

Jakub Wiech (ekspert ds. energetyki, portal Defence24.pl): Co do Chin i ich przedstawicielstwa - oczywiście nie ma na szczycie Xi Jinpinga, tak samo nie zaszczycił swoją fizyczną obecnością forum G20, gdzie był tylko wirtualnie. Natomiast Chiny mają swoją delegację. Chiny, po pierwsze - tak jak już wspomniałem - zobowiązały się do neutralności klimatycznej do 2060 r. Uruchomiono tam własny system handlu emisjami. Jeżeli spojrzymy na wydatki chińskie na rzecz transformacji proklimatycznej w ciągu ostatnich lat, to ChRL wydaje na ten cel więcej niż Unia Europejska i Stany Zjednoczone razem wzięte. To jest odpowiedni wymiar tych wysiłków. Chiny to państwo, które owszem jest uzależnione najbardziej od węgla na świecie, natomiast jest też liderem energetyki odnawialnej oraz jądrowej. Jeżeli spojrzymy na to, jakie moce są oddawane do użytku w Chinach, to widać, że ten kraj znacząco przewyższa pozostałe w sektorze czystych energii.

Widok na kopalnię węgla kamiennego w Chinach w mieście Chengde (zdj. shutterstock.com/bonandbon) Widok na kopalnię węgla kamiennego w Chinach w mieście Chengde (zdj. shutterstock.com/bonandbon)

Jeżeli chodzi o krytykę dotyczącą faktu, że światowi przywódcy polecieli do Glasgow samolotami... No cóż, widziałem wyliczenia, które wskazywały, że emisja wytworzona wskutek tego ruchu lotniczego to jest mniej niż 20 tys. ton dwutlenku węgla. Warto to osadzić w pewnym kontekście i zauważyć, że tylko jedna elektrownia Bełchatów dziennie produkuje od 80 do 100 tys. ton dwutlenku węgla. Jeden dzień pracy elektrowni Bełchatów to pięć razy więcej niż ruch samolotów wywołany szczytem COP26. Ślad węglowy powstały po konferencji w Glasgow jest pomijalnie mały. Na szczycie mówi się o redukcjach sięgających miliardów ton dwutlenku węgla w skali świata. Obecna ludzka emisja to jest ponad 35 mld ton CO2 w skali globu. To jest problem, który trzeba zwalczyć.

Dla mnie znacznie bardziej rażącym przykładem klimatycznej hipokryzji są działania Niemiec, które na przykład wyłączają elektrownie jądrowe (a one są bezemisyjne) i ich miejsce zastępują gazem. To jest ta hipokryzja, którą powinno się piętnować, która powinna być na celowniku.

W internecie zwrócono również uwagę, że prezydent USA Joe Biden przybył na szczyt 85 limuzynami - co na pewno nie przyczynia się do poprawy klimatu. Co Pan o tym sądzi? Czy nie jest to w pewnym sensie zaprzeczenie głoszonych idei?

Daniel Czyżewski (analityk portalu Energetyka24.com): Prezydent USA obiecał na początku kadencji, że wymieni flotę rządową na elektryczną, na razie nie spełnił tej obietnicy, choć oczywiste jest, że musi to zająć trochę czasu. Prezydenta Stanów Zjednoczonych obowiązują bardzo restrykcyjne przepisy dot. bezpieczeństwa, więc rozumiem, że za tym kryje się duża liczba pojazdów.

Mając na uwadze to, że samochody emitują znacznie mniej niż samoloty na tych samych dystansach oraz fakt, że limuzyny jeździły tylko po Glasgow, nawet spora ich liczba ma niewielkie znaczenie pod kątem emisji. Za to obecność przywódcy USA, drugiego co do wielkości kraju emitenta CO2 i potencjał na nowe inicjatywy i strategie dotyczące redukcji emisji o miliony czy nawet miliardy ton w przyszłości, ma znaczenie ogromne.

Jaki kraj na świecie (lub kontynent) najbardziej przyczynia się do zanieczyszczenia powietrza? Kto jest największym trucicielem? Da się to określić?

Daniel Czyżewski (analityk portalu Energetyka24.com): Dane dotyczące emisji krajów są prowadzone na bieżąco w rozmaitych raportach i statystykach. Od lat pierwsze miejsce zajmują Chiny, które odpowiadają za ok. 30 proc. światowych emisji dwutlenku węgla. Sprawia to, że wśród kontynentów liderem jest Azja z ok. połową emisji. Na drugim miejscu wśród państw znajdują się Stany Zjednoczone (ok. 14 proc.), a na trzecim Indie (ok. 7 proc.). Jak łatwo policzyć, tylko te trzy państwa odpowiadają za połowę emisji. Cała Unia Europejska odpowiada za 8 proc. emisji CO2, a liderem w UE są Niemcy z 2,17 proc. w skali globu.

Każde państwo wedle własnych możliwości powinno starać się redukować emisje i większość krajów świata zobowiązała się do tego w porozumieniu paryskim. Jednak kluczowe są kraje z samej góry listy, bo bez nich świat nie dojdzie do neutralności klimatycznej ani w 2050, ani 2100 r.

Czy możemy wiązać duże nadzieje ze szczytem COP26? Czy osiągnięte tam porozumienie może realnie przyczynić się do poprawy klimatu i ochrony środowiska?

Daniel Czyżewski (analityk portalu Energetyka24.com): Brak obecności prezydentów Chin i Rosji, czyli pierwszego i czwartego emitenta CO2, zmniejsza rangę wydarzenia. COP-y to zawsze okazja do nowych deklaracji i obietnic, często niespełnianych, ale o wiele większe znaczenie miało na pewno porozumienie paryskie.

Z drugiej strony, wspomniana deklaracja 100 państw o zatrzymaniu deforestacji oraz ogłoszenie na konferencji COP26 celu neutralności klimatycznej przez Indie to informacje o sporym znaczeniu, a pamiętajmy, że konferencja dopiero się zaczęła.

Na razie nie zanosi się jednak, że zbudujemy do 2050 r. czy nawet 2070 r. zupełnie nowy system energetyczny. Obecny, oparty na paliwach kopalnych, budowany był 150 lat, zastąpienie go w sposób opłacalny i sprawiedliwy będzie co najmniej równie skomplikowane, jak sama jego budowa. Czyste źródła energii z każdym rokiem zyskują zaawansowanie technologiczne i stają się coraz bardziej konkurencyjne ekonomicznie. Są jednak na zbyt wczesnym etapie rozwoju, aby na poważnie konkurować z tradycyjnymi źródłami, czyli węglowodorami. Wystarczy spojrzeć na zestawienie ze "Statistical Review of World Energy", które rokrocznie publikowane jest przez BP. W 2020 r. - tak samo, jak w poprzednim - świat czerpał ok. 84 proc. energii z paliw kopalnych. Mowa tu o całości energii, nie tylko elektrycznej, ale też z transportu i ciepła. Energia elektryczna wygląda lepiej pod tym kątem - 64 proc. z paliw kopalnych, 36 proc. z niskoemisyjnych, ale to wciąż mniej niż połowa, choć znacznie więcej niż 30 lat temu.

Dziękuję za rozmowę.

Rozmawiał Paweł Bączek (portal PolskieRadio24.pl)

***

Kopalnie węgla brunatnego w Polsce, Czechach i Niemczech (opr. Maciej Zieliński/PAP) Kopalnie węgla brunatnego w Polsce, Czechach i Niemczech (opr. Maciej Zieliński/PAP)

Zobacz także

Zobacz także