Jak poinformował przedstawiciel PLL LOT firma wynajęła samolot od innego przewoźnika na koszt własny. Pasażerowie podczas oczekiwania na lotnisku otrzymali kanapki i napoje, a potem zostali zakwaterowani w hotelu, gdzie dodatkowo otrzymali obiad i kolację.
Wiceprezes biura turystycznego Itaka Piotr Henicz, którego klienci utknęli na lotnisku podkreśla, że odpowiedzialność za sytuację ponosi przewoźnik. Biuro nie ma bowiem wpływu na stan techniczny samolotów.
Pasażerowie skarżyli się na brak informacji ze strony przewoźnika. Według jednej z osób, która chce pozostać anonimowa, "megafony zamilkły", pojawiła się za to służba ochrony lotniska. W jego ocenie miała ona separować zdenerwowanych podróżnych od pracowników portu lotniczego.
Zobacz galerię: dzień na zdjęciach >>>
IAR, to, bk