– Chłopak był przytomny, wiedział jak się nazywa i byliśmy naprawdę szczęśliwi, że udało się go odnaleźć i że żyje – powiedział naczelnik OSP w Trzemesznie, Tomasz Schillak.
Mężczyzna stracił jednak przytomność. – Serce stanęło pierwszy raz, potem drugi, była reanimacja, trzecia próba się nie powiodła. Nam tu jest wszystkim bardzo przykro – powiedział Schillak.